[RELACJA] Parlamentarny Zespół ds. Sanitaryzmu zorganizował pierwszą w Polsce debatę dotyczącą szczepień (szczególnie dzieci)

Czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie, bo de facto jesteśmy w czasie eksperymentu, z udziałem dzieci? (…) Zgadzamy się na eksperymentowanie, bo choroba jest poważna i zmierzamy ku temu, żeby ją zwalczyć w taki czy inny sposób, ale czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie na dzieciach? Nie w zakresie odporności tu i teraz, bo nie wiemy, czy szczepienia będą trwałe, czy będzie trzeba szczepić kolejnymi dawkami, tylko zadaję to pytanie w kontekście powikłań czy odporności długookresowej. 2-3 lata w perspektywie dzieci, to jest już dłuższy okres pytał Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka, na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu, który zorganizowała poseł na Sejm RP Anna Maria Siarkowska.

Udział w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu wzięli: Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka; dr n. med. Piotr Witczak, immunolog i biolog medyczny; płk dr n. med. Barbara Betiuk, kierownik punktu szczepień w Wojskowym Instytucie Medycznym w Centralnym Szpitalu Klinicznym Ministerstwa Obrony Narodowej; lek. med. Piotr Rossudowski, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców; Karolina i Tomasz Elbanowscy z Fundacji i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców; lek. med. Paweł Basiukiewicz, kardiolog i specjalista chorób wewnętrznych, autor Raportu Warsaw Enterprise Institute „Ani Jednej Łzy – ochrona zdrowia w pandemii”; prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban, główny doradca prezesa Rady Ministrów ds. COVID-19; prof. dr hab. n. med. Magdalena Marczyńska, członek Rady Medycznej; Anna Goławska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia; Hubert Życiński, zastępca dyrektora w Departamencie Innowacji Ministerstwa Zdrowia; mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu „Ordo Iuris”; mec. Katarzyna Tarnawa-Gwóźdź; Jacek Janik, dziennikarz „Rynek Zdrowia”; Jerzy Karwelis, dziennikarz „Do Rzeczy”; Katarzyna Lisowska, dziennikarz „CoWZdrowiu.pl”; Grzegorz Płaczek, dziennikarz obywatelskiego bloga „To Się Samo Komentuje”; Jan Pospieszalski, dziennikarz „Warto Rozmawiać” oraz posłowie: Mariusz Kałużny, Janusz Kowalski, Agnieszka Górska i Małgorzata Janowska.

Karolina Elbanowska z Fundacji i Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców  zwróciła uwagę, że rodzice z ogromnym niepokojem przyjęli zapowiedzi, że będą szczepione jak najmłodsze dzieci przeciw COVID-19.

– W Polsce wykonywane są badania kliniczne nad dziećmi od 6 miesiąca życia dotyczące szczepień przeciw COVID-19. Jesteśmy tym bardzo zaniepokojeni z tego względu, że wszystkie nasze dzieci przechodziły COVID-19. Gdyby nie fakt, że sami mieliśmy infekcję, to nie zorientowalibyśmy się, że dzieci były chore, bo nie miały one żadnych objawów poza objawami np. ból brzucha czy mdłości. Bardzo nam się nie podoba cała idea szczepienia dzieci, która sprowadza się do sformułowania, że „dzieci mają chronić starszych”. Jesteśmy przekonani, że powinno być dokładnie odwrotnie. To starsze pokolenie powinno stać na straży bezpieczeństwa i dobrego rozwoju młodszych pokoleń. (…) Z obozu władzy, z opozycji trudno usłyszeć krytyczne głosy wobec Programu Szczepień, który tak naprawdę sprowadza się do tego, żeby chronić dorosłych, bo dzieciom COVID-19 nie zagraża. Ta choroba nie ma wpływu na zdrowie i bezpieczeństwo dzieci. Nasz stosunek do szczepień jest tradycyjny, tzn. szczepimy nasze dzieci na wszystkie szczepionki według kalendarza, które są zalecane. Natomiast w tej konkretnej sprawie uważamy, że nie zakończono jeszcze fazy eksperymentu, jeśli chodzi o te szczepionki i eksperymentowanie de facto w tej chwili na dzieciach jest po prostu niemoralne, nieetyczne i budzi nasz ogromny sprzeciw – powiedziała Karolina Elbanowska.

Lek. med. Paweł Basiukiewicz wskazał, że szczepienia na COVID-19 są potrzebne i na pewno korzystają na nich osoby starsze, obciążone chorobowo oraz ci, którzy ciężko przechodzą COVID-19, gdzie śmiertelność jest bardzo wysoka.

– Trzeba zwrócić uwagę, że różnica w śmiertelności między grupami najmłodszymi a starszymi wynosi kilka tysięcy razy. Nikt nie podważa konieczności szczepień w ogóle. W tej chwili w Polsce dopuszczone są szczepienia dla populacji od 12 roku życia. Szczepienia mają dwa cele: mają chronić osobę zaszczepioną oraz mają chronić populację. Jednak ten drugi cel powstaje przy okazji. Nie jest moralne, żeby narażać kogoś w intencji ochrony populacji, jeżeli analiza, koszty, korzyść dla osoby szczepionej (w tym przypadku dziecka) będzie wypadała niekorzystnie – podkreślił kardiolog i specjalista chorób wewnętrznych.

– Po pierwsze, ryzyko choroby COVID-19 u dzieci jest małe, więc pytanie: jakie są korzyści? Po drugie, dzieci do tej pory nie stanowiły głównego drivera dla promocji epidemii, bo raczej to dzieci zarażały się od kogoś, a nie zarażały kogoś. Oczywiście może zdarzyć się inaczej, gdyż mamy do czynienia teraz z wariantem Delta, który jest bardziej zakaźny. Po trzecie, jeżeli dzieci lekko chorują i dzieci nie stanowią głównego drivera dla promocji epidemii, to po co je szczepić? Czy szczepić je, żeby stanowiły otoczkę immunologiczną dla osób, które mogą ciężej przejść COVID-19? Chodzi o osoby starsze i osoby obciążone chorobowo – dodał autor Raportu Warsaw Enterprise Institute „Ani Jednej Łzy – ochrona zdrowia w pandemii”.  

Płk dr n. med. Barbara Betiuk zwróciła uwagę, że dzieci są szczepione według kalendarza szczepień, które są zalecane.

– Ryzyko przejścia bezobjawowego zakażenia nie znosi istotnego ryzyka zakażenia, które (jak wiemy) w konsekwencji może być groźnym zdarzeniem medycznym – zaznaczyła kierownik punktu szczepień w Wojskowym Instytucie Medycznym w Centralnym Szpitalu Klinicznym Ministerstwa Obrony Narodowej.

Dr n. med. Piotr Witczak zauważył, że „nauka stoi po stronie rodziców, którzy mają wątpliwości, czy szczepić swoje dzieci”.

– Mam wrażenie, że media, eksperci nie informują należycie o informacjach, które są opublikowane w oficjalnych czasopismach medycznych, które stawiają całą tę sytuację w innym świetle. W mojej wypowiedzi będę odnosił się wyłącznie do badań naukowych i faktów. Aktualny stan wiedzy naukowej wskazuje, że obawy są słuszne, a pośpiech, presja na szczepienie dzieci są zbędne, bo można poczekać. Szczepienia dzieci na ten moment nie wydają się zasadne. Po pierwsze COVID nie stanowi istotnego zagrożenia dla dzieci i młodych dorosłych. Po drugie znaczna część populacji dzieci może być już odporna na COVID-19. Badanie z Izraela wskazało, że co trzecie dziecko miało wykrywalny poziom przeciwciał (jest to odporność krzyżowa, odporność komórkowa). Dzieci nie są istotnym motorem pandemii – powiedział immunolog i biolog medyczny.

– Pierwszy główny argument przemawiający za tym, że masowe szczepienie dzieci przeciwko COVID-19 jest nieuzasadnione, to jest fakt, że COVID-19 nie stanowi istotnego zagrożenia dla populacji pediatrycznej. Na COVID-19 zapada między 5 a 10 proc. dzieci. Jest to nie więcej niż 2 proc. wszystkich przypadków, z tego 80-90 proc. może być bezobjawowa lub łagodna. Co więcej, w przypadku choroby objawowej, co najmniej połowa dzieci ma jedną chorobę współistniejącą. (…) Za szczepieniem dzieci przeciwko COVID-19 nie przemawia tym bardziej śmiertelność. Ostatnie badania wskazują śmiertelność 2 przypadków na jeden milion. Agencja ds. Zdrowia i inne publikacje wskazują, że wskaźnik śmiertelności (na COVID-19 u dzieci – red.) jest bliski zera, więc należy to pamiętać. W przeglądzie systematycznym obejmującym prawie 8 tys. pacjentów z COVID-19 wskazano, że dzieci z taką diagnozą mają „ogólnie doskonałe rokowania”. Dzieci są mniej podatne na zarażenie COVID-19. Mają lepszą kontrolę choroby, mogą się szybciej regenerować, są u nich różnice w biologii receptorów. Argument dotyczący tego, by szczepić dzieci, aby chronić grupy bardziej podatne na COVID-19, nie jest oczywisty. Literatura naukowa nie jest jednoznaczna w tym temacie. Była jedna opinia, która wskazywała, że dzieci można wyłączyć z odpowiedzialności zbiorowej. Nie potrzebujemy 100 proc. populacji zaszczepionej, by uzyskać odporność zbiorowiskową. Sugerowano, że wystarczy zaledwie 50-70 procent – podkreślił dr n. med. Piotr Witczak.

Istnieje także argument w literaturze naukowej, że poprzez szczepienie populacji w grupie starszej, chronimy infekcje wśród młodszych oraz dzieci – dodał biolog medyczny.

Rzecznik Praw Dziecka przypomniał, że dzieci (grupa ludzi do 18. roku życia) są chronieni w Konstytucji RP w sposób szczególny i nadzwyczajny oraz jesteśmy zobowiązani, żeby stosować odpowiednie środki i metody bezpieczeństwa.

– Piszą do mnie rodzice, opiekunowie, osoby zatroskane, ale także piszą dzieci, szczególnie młodzież, bo zdarzają się przeróżne układy i poglądy. Zdarzają się sytuacje w rodzinie, w których pojawiają się spory wśród rodziców, między którymi jest konflikt ws. szczepień. Zdarzają się sytuacje, że dziecko chce się zaszczepić, a rodzice nie chcą wyrazić zgody. A także są sytuacje, kiedy rodzice chcą, a dziecko nie chce się zaszczepić, szczególnie takie, które już może wyrażać swoje zdanie. Mamy poważny problem z tym, w jaki sposób w tej konkretnej sprawie pomóc, bo wymaga to często rozmowy ze wszystkimi i spotkania, wyjaśnienie, żeby nie tworzyć konfliktu rodzinnego. Młodzież zwraca się z problemami, z przewidywaniami dotyczącymi tego, że jeżeli nie będzie zaszczepiona, to będzie dyskryminowana. (…) Wszystkie specjalistyczne opinie to są elementy, które musimy przedstawiać, szczególnie w trudnym czasie pandemii, której nikt nie przewidywał w XXI wieku – w sytuacji dobrobytu, tempa życia, dostępu do informacji i tego wszystkiego, nagle musieliśmy się zatrzymać – mówił Mikołaj Pawlak.

– Czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie, bo de facto jesteśmy w czasie eksperymentu z udziałem dzieci? (…) Zgadzamy się na eksperymentowanie, bo choroba jest poważna i zmierzamy ku temu, żeby ją zwalczyć w taki czy inny sposób, ale czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie na dzieciach? Nie w zakresie odporności tu i teraz, bo nie wiemy, czy szczepienia będą trwałe, czy będzie trzeba szczepić kolejnymi dawkami, tylko zadaję to pytanie w kontekście powikłań czy odporności długookresowej. 2-3 lata w perspektywie dzieci to jest już dłuższy okres – pytał Rzecznik Praw Dziecka.

Prof. dr hab. n. med. Magdalena Marczyńska wskazała, że skala zakażeń u dzieci na COVID-19 to jest ok. 5 procent.

– W zakażeniach dominują nastolatki i są to grupy 16-18 oraz 12-15 lat. Niewątpliwie dzieci chorowały 4 razy rzadziej w naszym kraju niż osoby dorosłe. Większość z nich COVID-19 zniosła zdecydowanie łagodnie, a ciężki przebieg choroby dotyczy 1 proc. i to jest prawda. Niestety zmieniła się transmisja wirusa. Początkowo dzieci rzeczywiście były mało podatne na zakażenie, m.in. z tego powodu, że mają znaczniej mniej receptorów HC2, natomiast wariant brytyjski (delta) zmienił tę sytuację i zakaźność wzrosła. Jesteśmy przekonani, że na wariant delta będzie chorowała populacja wrażliwa. To, że dzieci będą przechodziły go łagodniej, jest prawdą. (…) Rada Medyczna podkreśla, by zaszczepiły się osoby dorosłe. Dorośli powinni się zaszczepić i stworzyć kokon dla dzieci, żeby je chronić. Osoby, które mogą chorować ciężko, żeby po pierwsze, nie trafiały do szpitali i mogli tego uniknąć, a po drugie, żeby zabezpieczać pozostałe osoby przed zakażeniem –  członek Rady Medycznej.

Główny doradca prezesa Rady Ministrów ds. COVID-19 zaakcentował, że musimy „trzymać się przepisów prawa”.

– Jeżeli jest coś zarejestrowane (zarejestrowane są szczepionki – red.), to stosowanie tego coś dla pacjentów, dla których to coś jest zarejestrowane, nie jest już eksperymentem medycznym. Jeżeli chodzi o sam eksperyment medyczny, to nasze prawo go dopuszcza, uwarunkowując to coraz dokładniejszym umocowaniem prawnym, rozpoczynając od protokołów ws. etyki. W medycynie bardzo dużo rzeczy na początku jest eksperymentem medycznym, bo tak jest. Jeżeli już wprowadzimy dany produkt medyczny na rynek, to pełen apel do Państwa o zgłaszanie niepożądanych objawów. Jeżeli nie będą zgłaszane te objawy, to nie będziemy wiedzieli nic nt. powikłań i sensu stosowania czegoś. (…) Mamy do czynienia z epidemią, która jest dość unikalna. Mamy do wyboru dwie rzeczy. Albo nie będziemy robili nic i pozwolimy na swobodny rozwój epidemii, albo będziemy coś robili i zmniejszymy ryzyko epidemii dla ludzi – wskazał prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban.

– Ryzyko zachorowania na COVID-19 u dzieci wynosi ok. 1 proc.. Zupełnie inaczej jest wśród osób dorosłych. Jeżeli popatrzymy na liczbę zgonów w Polsce z powodu COVID-19 (bardziej lub mniej bezpośrednio) to mamy 75 tys. osób i nie odbiegamy wiele od krajów średnio rozwiniętych medycznie typu Stany Zjednoczone, Niemcy czy Francja. Kłopot polega na tym, że jeżeli występują masowe zachorowania, to infrastrukturalnie mamy olbrzymi kłopot, żeby sobie poradzić, chociażby zaczynając od zapewnienia pacjentom nie tyle łóżka szpitalnego, co właściwego leczenia. Proszę pamiętać, że cały czas jest to nowa jednostka chorobowa. Uczymy się, jak ją leczyć i szukamy nowych leków – zauważył Główny doradca prezesa Rady Ministrów ds. COVID-19.  

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban przypomniał, że w grupie powyżej 70. roku życia zmarło 40 proc. chorych na COVID-19, w grupie osób 60-70 lat zmarło 20 proc. chorych, a w grupie 50-60 tylko kilka procent.

– Im młodszy, tym ma lepiej, bo nie umiera. I to jest odpowiedź na pytanie: Kogo powinniśmy szczepić? Powinniśmy szczepić ludzi, bo oni umierają. To jest naprawdę ciężka choroba. Widziałem tysiące chorych pacjentów i jest to nawet dla stałego lekarza traumatyczne przeżycie. Punktem naszej działalności jest zaszczepienie ludzi starszych oraz chorych. Mamy zaszczepione ponad 50 proc. społeczeństwa – dodał.

Lek. med. Piotr Rossudowski zwrócił uwagę, że zorganizowana debata była potrzebna, gdyż zaproszone osoby pochodzą z różnych środowisk i mają odmienne zdanie niż to prezentowane w środkach masowego przekazu.

– Jeżeli będziemy szczepić wszystkich, to wydatki na ochronę zdrowia będą o wiele wyższe, a niekoniecznie będą dawać efekt w postaci poprawy zdrowotności naszego społeczeństwa. Zużycie szczepionek, które mogą być zastosowane dla osób w odpowiednim wieku ze schorzeniami dodatkowymi, które są bardziej narażone na niekorzystny przebieg COVID-19 łącznie ze wskaźnikiem śmiertelnym. Białko, które jest produkowane w naszym organizmie, samo w sobie jest szkodliwe i może uszkadzać śródbłonek naczyń i może uszkadzać struktury wewnątrzkomórkowe, i może powodować różnego rodzaju powikłania, które niekoniecznie są korzystne dla osoby przyjmującej (szczepionkę – red.).  (…) Jeżeli wydaje się 200-300 mld zł na walkę ze skutkami epidemii koronawirusa, to dlaczego nie można wydać 100 mln zł na dokładną ocenę sytuacji tego, co dzieje się w Polsce i podjęcie rzeczowych, rzetelnych decyzji w oparciu o rzeczowe i rzetelne dane? – zastanawiał się wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców.

Rzecznik Praw Dziecka podziękował za zorganizowanie spotkania. Wskazał, że jest to pierwsze debata dotycząca szczepień (szczególnie dzieci), a takie spotkania przedstawiające rzetelne dane, są bardzo potrzebne. Mikołaj Pawlak dodał, że dzieci w Polsce jest 7,5 mln.

Całą transmisję z posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu można zobaczyć i odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj