A. Abramowicz dla „Naszego Dziennika” o noweli ustawy o VAT: Ministerstwo Finansów próbowało przemycić w ustawie powrót do odpowiedzialności solidarnej przedsiębiorcy za cudze grzechy podatkowe
Ministerstwo Finansów próbowało przemycić w ustawie, która z założenia miała być deregulacyjna i zawierała kilka dobrych, korzystnych rozwiązań, powrót do odpowiedzialności solidarnej przedsiębiorcy za cudze grzechy podatkowe (…). Poprzedni rząd zaczął uszczelniać system VAT i wprowadził szereg instrumentów, które miały takie ryzyko ograniczyć. Jednym z nich była tzw. biała lista podatników VAT, dzięki której przedsiębiorca może zweryfikować, czy jego kontrahent jest czynnym podatnikiem – powiedział Adam Abramowicz, prezes Rady Przedsiębiorców, były Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, w rozmowie z red. Rafałem Stefaniukiem z „Naszego Dziennika”.
Rafał Stefaniuk: Po pracach w Senacie do Sejmu trafiła nowelizacja ustawy o VAT, która spotkała się z ostrą krytyką przedsiębiorców. Zarzucają oni projektowi, że może uderzać w uczciwe firmy. Jeśli kontrahent okaże się oszustem podatkowym, odpowiedzialność finansowa może spaść również na przedsiębiorcę, który sam nie dopuścił się żadnego naruszenia. Do tego dochodzą nowe obowiązki związane z weryfikowaniem kontrahentów. To poważne zarzuty.
Adam Abramowicz: Środowisko przedsiębiorców rzeczywiście protestuje – przede wszystkim za pośrednictwem Rady Przedsiębiorców. Nie widziałem natomiast, żeby inne organizacje angażowały się w ten temat w równie zdecydowany sposób. W Senacie jedyne wystąpienia w tej sprawie były z naszej strony. To, o co Pan pyta, jest niezwykle ważną kwestią. Ministerstwo Finansów próbowało przemycić w ustawie, która z założenia miała być deregulacyjna i zawierała kilka dobrych, korzystnych rozwiązań, powrót do odpowiedzialności solidarnej przedsiębiorcy za cudze grzechy podatkowe.
Taki schemat działania już był przerabiany.
– Tak. W czasach mafii VAT-owskich i karuzel podatkowych wyglądało to tak, że oszust znikał, wcześniej wyprowadziwszy pieniądze, a urzędnicy fiskusa przychodzili do przedsiębiorcy, który był pod ręką – tego uczciwego. Mówili: zawarłeś transakcję z nieuczciwym kontrahentem, więc nie zachowałeś należytej staranności. Poprzedni rząd zaczął uszczelniać system VAT i wprowadził szereg instrumentów, które miały takie ryzyko ograniczyć. Jednym z nich była tzw. biała lista podatników VAT, dzięki której przedsiębiorca może zweryfikować, czy jego kontrahent jest czynnym podatnikiem. Wprowadzono także mechanizm podzielonej płatności, czyli split payment. Pieniądze trafiają na rachunek dostawcy, ale środki zgromadzone na rachunku VAT są ograniczone w sposobie wykorzystania i służą m.in. do regulowania zobowiązań podatkowych. Do tego doszły kolejne rozwiązania – Jednolity Plik Kontrolny i systemy elektronicznej kontroli rozliczeń. W praktyce cały ten zestaw narzędzi powinien znacząco ograniczać możliwość wyłudzania VAT, a przede wszystkim chronić uczciwego przedsiębiorcę.
To jest właśnie najważniejsze?
– Tak, bo państwo powinno ścigać oszusta, a nie przerzucać odpowiedzialność na człowieka, który sam przestrzega prawa i też w pewien sposób stał się ofiarą oszusta. Dlatego przedsiębiorcy mają powody do obaw. Nie można wracać do rozwiązań, które już raz okazały się niesprawiedliwe i tworzyły ogromne ryzyko dla uczciwego biznesu.
W Senacie udało się częściowo naprawić najbardziej kontrowersyjne rozwiązania.
– Senator Kazimierz Kleina złożył poprawkę, zgodnie z którą przedsiębiorca, który korzysta z mechanizmu podzielonej płatności, byłby wyłączony z odpowiedzialności. I właśnie o to nam chodziło. Ta poprawka najpierw została przyjęta przez komisję, a później również przez Senat. Teraz liczymy na to, że Sejm ją zaakceptuje.
Przedsiębiorca w ogóle ma odpowiednie narzędzia, żeby skutecznie sprawdzić, z kim robi interesy i czy nie poniesie odpowiedzialności za oszustwa innych?
– Oczywiście, że przedsiębiorca takich narzędzi nie ma. I przede wszystkim nie po to prowadzi działalność gospodarczą, żeby zajmować się pracą urzędnika skarbowego. Jego zadaniem jest szukanie klientów, rozwijanie firmy, poprawianie jakości usług czy produktów. Od weryfikowania podatników jest administracja skarbowa. Tymczasem próbuje się ponownie przerzucić odpowiedzialność na przedsiębiorców. Problem polega również na tym, że tzw. należyta staranność jest pojęciem bardzo nieostrym. W przeszłości prowadziło to do absurdalnych sytuacji. Znam przypadek przedsiębiorcy, który widząc, że inni musieli odpowiadać za oszustwa swoich kontrahentów, zaczął dokumentować absolutnie wszystko.
W jaki sposób?
– Fotografował moment przywozu towaru, jego wyjazd, zachowywał dokumentację całej transakcji. Chciał po prostu pokazać, że działa uczciwie i zrobił wszystko, żeby zabezpieczyć się przed oszustwem. Podczas kontroli urzędnik uznał jednak, że tak szczegółowa dokumentacja jest właśnie dowodem na to, że przedsiębiorca próbował zabezpieczyć się przed wykryciem procederu. W efekcie potraktowano ją jako argument przeciwko niemu.
Dlatego nie można wymagać od przedsiębiorcy, żeby zastępował aparat skarbowy i prowadził własne śledztwa dotyczące kontrahentów. Ministerstwo Finansów ma dziś wystarczające narzędzia, żeby zweryfikować podatnika i wykryć nieprawidłowości. Trzeba tylko z tych narzędzi korzystać. Nie może być tak, że państwo nie wykonuje swojej pracy, a rachunek za jego bezczynność wystawia uczciwemu przedsiębiorcy.
Czy w takim razie stwierdzenie „deregulacja prawa podatkowego” pozostaje dziś przede wszystkim hasłem?
– Deregulacja powinna przede wszystkim ułatwiać przedsiębiorcom prowadzenie działalności. Chodzi o to, żeby zdejmować z nich zbędne obowiązki, ograniczać biurokrację i dawać im większą swobodę działania. Tymczasem tutaj mamy sytuację odwrotną. Zamiast upraszczać przepisy, próbuje się nakładać na przedsiębiorców kolejne obowiązki i obarczać ich ryzykiem, za które w praktyce nie są nawet w stanie odpowiadać.
Jeżeli Sejm zaakceptuje senacką poprawkę, czy zaproponowane rozwiązanie będzie już dla Państwa satysfakcjonujące?
– My od początku chcieliśmy wykreślenia tego przepisu w całości. Taką poprawkę złożył senator Grzegorz Bierecki, i to byłoby oczywiście najlepsze rozwiązanie. Natomiast propozycja senatora Kazimierza Kleiny również jest dla nas do zaakceptowania. Chodzi nam przede wszystkim o to, żeby przedsiębiorca miał jasno określone zasady. Musi wiedzieć, co konkretnie powinien zrobić, żeby później nie odpowiadać za cudze oszustwo, za to, że ktoś inny wyłudził czy ukradł VAT. Przedsiębiorca powinien mieć bezpieczeństwo prowadzenia działalności. Jeżeli Sejm przyjmie tę poprawkę, przedsiębiorca dostanie właśnie takie narzędzie i jasno określoną ochronę.
Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk/”Nasz Dziennik”


