Co dalej z importem żywności z Ukrainy?
Bruksela ma naciskać na polski rząd, by ten zdjął jednostronne embargo na zboża z Ukrainy. W tym samym czasie rząd w Kijowie negocjuje z Warszawą możliwość magazynowania swoich zbóż na terytorium Polski i późniejszy ich eksport z polskich portów.
Ostatnie tygodnie przyniosły nasilone ataki Rosji na ukraińską infrastrukturę portową i kolejową w rejonie Morza Czarnego. To zagroziło stabilności eksportu ukraińskiego zboża. Dlatego Kijów chce ponownie otworzyć tranzyt swoich produktów przez Polskę. Rozmowy już trwają, co potwierdza ukraiński wiceminister rolnictwa, Denys Baszłyk.
„Ważne jest, aby wspólnie poszukiwać sposobów zwiększenia przepustowości tranzytu, angażując Koleje Ukraińskie, służby celne, graniczne, weterynaryjne i fitosanitarne” – przekazał wiceszef resortu polityki rolnej i żywności Ukrainy.
Kijów chce wykorzystać porty w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu. Oprócz tranzytu szuka też możliwości, by swoje zboża móc magazynować na terenie Polski. To niepokoi polskich rolników. Są obawy, że powtórzy się scenariusz z 2022 r. i 2023 r., gdy nasz rynek zalało tańsze i gorszej jakości ziarno.
– Jest to bardzo niebezpieczne, dlatego że przez ten tranzyt zostaje w Polsce w dużej mierze właśnie zboże i płody rolne. Nie powinno być też żadnych powierzchni magazynowych, dlatego że polskiego zboża, polskich płodów rolnych po żniwach jest bardzo dużo – mówił prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, Gustaw Jędrejek.
Tranzyt ukraińskich zbóż i tak odbywa się przez polskie terytorium. Ale jak dotąd są to śladowe ilości towarów.
– Jeżeli miałoby w jakikolwiek sposób przejechać przez Polskę, to tylko w taki sposób, że od początku do końca pod pełnym nadzorem KAS-u – zapewniał szef resortu rolnictwa.
Jednak o tym, czy Polska będzie musiała zwiększyć przepustowość korytarzy solidarnościowych dla płodów rolnych z Ukrainy, decyduje w dużym stopniu Bruksela. Jednocześnie Komisja Europejska oczekuje, że Polska zniesie obowiązujące embargo na cztery podstawowe rodzaje zbóż.
– Jestem w stałym kontakcie z komisarzami. Nie chcę znosić tych zakazów, dlatego że pamiętamy, co się działo wtedy, kiedy zapadały nieodpowiedzialne decyzje – powiedział Stefan Krajewski.
Były wiceminister rolnictwa, Krzysztof Ciecióra, popiera stanowisko Stefana Krajewskiego, ale przypomina też uległość obecnego rządu wobec Brukseli.
– Tak właśnie było z Mercosurem, tak było z nową umową handlową z Ukrainą. Tak jest przecież w kwestii pomocy nawozowej, której w dalszym ciągu nie ma. Tak jest praktycznie w każdym obszarze, który dzisiaj próbuje narzucić nam Bruksela – zwracał uwagę poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Jednak import z Ukrainy nie dotyczy wyłącznie zbóż. W ostatnim czasie znacząco zwiększył się napływ owoców miękkich, oleju rzepakowego oraz jaj do Polski. Kandydat PiS na premiera, prof. Przemysław Czarnek, alarmuje, że z kolei eksport polskich towarów rolno-spożywczych na Ukrainę maleje.
– Polska wyeksportowała na Ukrainę produkty o wartości 5 mld złotych. Mamy zatem ujemny bilans na kwotę 1,7 mld zł – wskazał polityk PiS.
Pomimo tego, że w porównaniu z poprzednim – rekordowym – rokiem zebrano o 5 proc. mniej podstawowych zbóż, to Polska nadal będzie miała nadwyżkę produkcji nad krajowym zużyciem. Zboża są relatywnie droższe niż na początku żniw, ale dla Andrzeja Krzesłowskiego, rolnika z Dolnośląskiego, cena nadal nie jest satysfakcjonująca.
– Według mnie one są poniżej kosztów produkcji, dlatego że susza swoje zrobiła, a rolnicy zrobili wszystko, co mogli: wysiali nawozy, wykonali opryski, ochrony herbicydowe, grzybowe, a plon jest niski – zwrócił uwagę rolnik.
Żniwa trwają, a paliwo jest rekordowo drogie. Resort rolnictwa zapowiedział podwyżkę zwrotu akcyzy do dwóch złotych za litr paliwa. Nie obejmie ona jednak okresu żniw.
TV Trwam News



