fot. PAP/Leszek Szymański

Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego pozostaje na stanowisku

Kolejni politycy Prawa i Sprawiedliwości domagają się dymisji rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego z związku z tzw. aferą szczepionkową. We wtorek prof. Zbigniew Gaciong oświadczył, że nie ustąpi z zajmowanego stanowiska.

O dymisję rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zaapelował minister zdrowia Adam Niedzielski.

– Mam nadzieję, że reakcja prof. Gacionga wpisze się w kierunek odpowiedzialnego podejścia i wykazania się odwagą cywilną – oznajmił szef resortu zdrowia.

Ma to związek z kontrolą Narodowego Funduszu Zdrowia na WUM, która ujawniła, że aż 200 osób na 450 dawek zostało zaszczepionych poza kolejnością. Wśród uprzywilejowanych są celebryci, aktorzy, biznesmeni oraz były kapitan SB. Minister zdrowia zapowiedział, że Warszawski Uniwersytet Medyczny będzie musiał zapłacić za akcję szczepień 350 tysięcy złotych. Prof. Zbigniew Gaciong nie zamierza jednak podporządkować się ministrowi i zostaje na stanowisku.

„Odmawiam spełnienia oczekiwań ministra zdrowia, który jako swój cel przyjął odsunięcie mnie ze stanowiska. (…) Wbrew słowom ministra Niedzielskiego, nigdy nie mijałem się z prawdą” – oświadczył rektor WUM.

W oświadczeniu rektor oskarżył Adama Niedzielskiego o manipulację. Tymczasem to sam prof. Zbigniew Gaciong mijał się z prawdą, oddalając od siebie odpowiedzialność za nieprawidłowości.

– To jest dziwne mataczenie w wielu wypowiedziach pana rektora, który mówił, że nie spotykał się z tymi osobami, które były zaszczepione – z VIP-ami, celebrytami, przedsiębiorcami. Mamy dokumentację, o ile dobrze pamiętam także dokumentację fotograficzną, która potwierdza, że tego typu spotkania przed szczepieniem miały miejsce – zauważył socjolog dr Grzegorz Wiński.

Już 2 stycznia, kiedy wokół szczepień rozszalała się burza, prof. Zbigniew Gaciong poinformował dziennikarzy, że Warszawski Uniwersytet Medyczny nie prowadzi akcji szczepień.

„Warszawski Uniwersytet Medyczny nie prowadzi akcji szczepień. Akcję tę prowadzi wybrana przez Narodowy Fundusz Zdrowia spółka Centrum Medyczne, której Warszawski Uniwersytet Medyczny jest właścicielem” zapewniał wówczas prof. Zbigniew Gaciong.

Opozycja twierdzi, że tzw. afera szczepionkowa nie jest żadną aferą, a rząd stracił kontrolę nad procesem szczepień.

– Strategia Narodowego Programu Szczepień w istocie jest strategią pustą – ocenił Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Aferą jest to, że mamy tak wolne tempo szczepień – zwrócił uwagę senator Adam Szejnfeld z Platformy Obywatelskiej.

– Miliony Polaków czekają na szczepionki, a polski rząd nie potrafi ich na dzień dzisiejszy zapewnić – stwierdził Przemysław Koperski z Lewicy.

Dr Jarosław Świeczkowski z Uniwersytetu Gdańskiego zwrócił uwagę na fakt, że sprawą szczepień poza kolejnością powinna zająć się prokuratura.

– Stąd apel do ministra sprawiedliwości, aby rzeczywiście prokuratura przyjrzała się – po pierwsze – w jaki sposób przebiegało samo zamawianie dodatkowej puli szczepionek. Po drugie, w jaki sposób kwalifikowano osoby do zaszczepienia – powiedział dr Jarosław Świeczkowski.

Tymczasem dymisji rektora WUM domagają się kolejni politycy Prawa i Sprawiedliwości. Minister edukacji narodowej prof. Przemysław Czarnek wezwał prof. Zbigniewa Gacionga do podjęcia męskiej decyzji, dodając, że to, co wyprawia, jest po prostu żenujące.

TV Trwam News

drukuj