Red. W. Gadowski: W Polsce na pewno panuje pandemia testów PCR, ponieważ jest ich wykonywanych znacznie więcej. Dobrze byłoby, gdyby MZ ujawniło statystyki dot. grypy, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, itd.

Czy w Polsce w tej chwili panuje pandemia? Na pewno panuje pandemia testów PCR, ponieważ jest ich wykonywanych znacznie więcej. Oprócz tego, dobrze byłoby, gdyby Ministerstwo Zdrowia ujawniło statystyki dotyczące: sezonowej grypy, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, katarów, przeziębień i na tym tle pokazało, ile jest stwierdzonych przypadków COVID-19, a nie pozytywnie stestowanych osób, które poddawane są kwarantannie i przechodzą COVID-19 bezobjawowomówił redaktor Witold Gadowski w „Komentarzu Tygodnia” umieszczonym na serwisie YouTube.

Dziennikarz, nawiązując do aktualnej sytuacji epidemicznej w związku z koronawirusem, przywołał Norwegię i to, co się tam dzieje, na co pozwala sobie tamtejsza władza.

– Informacje z Norwegii pokazują, w jakim kierunku zmierza świat. W Norwegii wolno już wchodzić do mieszkań, domów i sprawdzać, ile osób przebywa w pomieszczeniu. Jeżeli przebywa powyżej 6 osób, to mogą być kary administracyjne włącznie z aresztowaniem. W Australii od kilku miesięcy aresztuje się tych, którzy nie noszą maseczki. A teraz dowiadujemy się od naszej zaprzyjaźnionej wiewiórki z Australii, że w prowicji Wiktoria można wchodzić do domów i przymusowo badać mieszkańców domu, jeżeli jest podejrzenie, że ktoś jest przeziębiony. Na Filipinach strzela się już do tych, którzy nie noszą maseczek. Nie przesadzam. To są najświeższe doniesienia z frontu walki z COVID-19. COVID-19 jest jak potwór Pana Cogito. Nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ale każdy się go boi. A jak już Pan Cogito chciałby się zmierzyć z potworem na ubitej ziemi, to po pierwsze, nigdzie nie ma ubitej ziemi, a po drugie, potwora nie widać, bo potwór zamęczy każdego z czasem. Potwór nie zieje ogniem. Potwór nie zabija wspaniałym oddechem. Potwór zabija każdego czasem. Jeżeli się nie zbuntujemy, nie zaczniemy myśleć, to czas nas wykończy. Miesiące życia w tak nienormalnej, drętwej sytuacji doprowadzą nas do granic umysłowego wycieńczenia – powiedział red. Witold Gadowski.

Publicysta podkreślił, że epidemią, która opanowuje cały świat za pomocą mediów, celebrytów, czyli miejsc, w których się nie myśli, jest epidemia paniki i strachu.

– Panika zabije więcej osób niż wszystkie mutacje COVID-19, czyli SARS-CoV-2. Nie bagatelizuję żarłoczności szczepu wychodowanego wspólnie przez Uniwersytet North Carolina i labolatorium w Wuhan – szczepu koronawirusa. On jest żarłoczny. Próbowano nam wmówić, że to wzięło się z mokrego targu w Wuhan i jedzenia zupek z nietoperzy. Tylko jak Państwo pamiętacie – bo pokazowałem to w kilku felietonach – wszystkie zdjęcia Chińczyków jedzących zupki z nietoperzy pochodziły z ich wakacji na Filipinach. Tam jadali sobie zupki z nietoperzy. Nie było ani jednego zdjęcia zjadania zupki z nietoperzy z prowincji z Wuhan. Pani generał armii chińskiej, która jest odpowiedzialna za broń biologiczną, kilkakrotnie odwiedzała labolatorium w Wuhan i prowadzono tam jakieś paniczne ruchy. To wszystko już wychodzi na jaw, to wszystko da się stwierdzić. Ci wszyscy mędrusie, którzy na mnie donosili i opowiadali niestworzone rzeczy, że jestem foliarzem, wariatem teraz muszą to wszystko mleć w ustach i zaczynają śpiewać w tym samym chórze, tylko że po czasie, bo chór się już zmienił, ale oni się dostosowują – zaznaczył redaktor.

Jak stwierdził autor „Komentarza tygodnia”, obecna sytuacja jest niepoważna, a zarazem smutna jednocześnie, „bo jak Kraków stanie się czerwoną strefą lub jak cała Polska stanie się czerwoną strefą, to nie dość, że pozamykają nas w domach, to jeszcze wyślą inspekcje partii zielonych, czerwonych z domieszką LGBT, żeby sprawdzali, czy wstajemy prawą nogą, czy lewą nogą z łóżka”.

– Czy śpimy z tym, z kim powinniśmy spać. Czy jemy to, co powinniśmy jeść. Czy kładziemy się spać o tej godzinie, o której państwo sobie życzy. I czy myślimy to, co myślimy. Co przeglądamy na komputerze, co przegladamy na ekranie telewizora i o czym rozmawiamy z domownikami. To wszystko jeszcze przed nami, ale to jest bardzo blisko. (…) Główna teza książki (prof. Klausa Schwaba – red.) mówi o tym, że na wiosnę 2021 roku rozstaniemy się z gotówką w formie materialnej, tradycyjnej. W Davos nastąpi szczyt przywódców najpoważniejszych państw – z domieszką tych mniej poważnych, a więc pan Morawiecki też się może załapać – i ustalą, że od wiosny przyszłego roku (tak twierdzi prof. Schwab) koniec z gotówką. Jak to przeprowadzą, a np. tak, że cała gotówka, którą posiadamy w domach, w skarpetach, pod kocami, pod poduszkami, czy w piwnicach, czy w słoikach zakopanych w ziemi – cała ta gotówka zostanie naraz wycofana z obiegu i będziemy ją mogli tylko zanosić do banku i przeliczać na zapisy elektroniczne w bardzo niekorzystnym stosunku. Dużo bardziej niekorzystnym niż lokaty bankowe. Tylko, że lokaty bankowe nie będą naszą własnością, bo już nie są naszą własnością – powiedział.

Witold Gadowski zauważył, że z epoki demokracji wchodzimy w epokę reglamentacji.

– Ucichła walka z terroryzmem. Nie słyszymy o nowych atakach terrorystycznych, a rozpoczęła się walka ze straszliwą pandemią COVID-19, która przynosi śmiertelność poniżej 2 proc. tych, którzy zachorowali, ale jest przecież straszliwie groźną pandemią, którą ogłosiło biuro polityczne Światowej Organizacji Zdrowia, będące przybudówką Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin i interesów Melindy i Billa Gatesów. Oni ogłosili, że mamy do czynienia z pandemią. W tej chwili pandemia się rozszerza. Mogę Państwu zaręczyć, że im więcej będzie wykonanych testów PCR, tym więcej będzie przypadków wykrycia wirusa SARS-CoV-2. Te testy są tak skonstruowane, że mają wykrywać, a jak mają wykrywać, to będą wykrywać – podkreślił dziennikarz.

Redaktor wskazał, że Polska podzielona jest na dwie części: zwolenników maseczek i ich przeciwników. Zarówno jedni, jak i drudzy opowiadają głupoty – dodał.

– Pierwszym symptomem prawdziwego zapadnięcia na chorobę COVID-19 jest utrata węchu. Dlaczego? Ponieważ poprzez nerw węchowy, który jest bardzo blisko mózgu i nie ma połączeń pośrednich, wirus dociera do centralnego układu nerwowego, uderza w rdzeń przedłużony i zaczynają się nieodwracalne zmiany. O tym mówiłem. I to wszystko jest już w wielu labolatoriach potwierdzane, ale co najgorsze – nic pewnego nie wiemy o tej chorobie. Nie wiemy nic pewnego o jej następstwach. Nie wiemy nic na temat lekarstw, które mogą być stosowane. Wiemy dużo nt. szczepionek, ale jak Państwo już wiecie, chociażby z moich komentarzy,: pierwsze testy szczepionek firmy AstraZeneca robione razem z Oxford University doprowadziły do tego, że niemal wszyscy ochotnicy zachorowali – zaznaczył.

Publicysta nawiązał także do testów PCR, które „oparte są na metodzie replikacji kodu genetycznego DNA, RNA wynalezionej przez naukowca Kelly Malisa”.

– Kelly Malis zmarł w zeszłym roku. Był bardzo barwną postacią, laureatem Nagrody Nobla i zapalonym surferem. Wielokrotnie – także w swoich wspomnieniach wydanych drukiem – twierdził, że metoda PCR nie może być metodą diagnostyczną. Metoda PCR polega na replikacji pobranego materiału. Zostaje nam pobrany materiał z nosa czy gardła. Zostają wyodrębione genetyczne cząstki RNA i one są replikowane, namnażane w kolejnych cyklach w postępie geometrycznym aż do momentu, kiedy mogą być zauważone i wtedy są badane jako cząstki diagnostyczne. Sam Malis stwierdził, że powyżej 35 replikacji dane dostarczane przez metodę PCR są już niewiarygodne z naukowego punktu widzenia. Tymczasem jesteśmy badani przez testy, które replikują 45 razy. Naukowycy twierdzą, że każda kolejna replikacja zwiększa prawdopodobieństwo pozytywnego testu PCR. (…) Czy w Polsce w tej chwili panuje pandemia? Na pewno panuje pandemia testów PCR, ponieważ jest ich wykonywanych znacznie więcej. Oprócz tego, dobrze byłoby, gdyby Ministerstwo Zdrowia ujawniło statystyki dotyczace: sezonowej grypy, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc, katarów, przeziębień i na tym tle pokazało, ile jest stwierdzonych przypadków COVID-19, a nie pozytywnie stestowanych osób, które poddawane są kwarantannie i przechodzą COVID-19 bezobjawowo – podsumował dziennikarz. 

radiomaryja.pl

drukuj