fot. youtube.com

W. Gadowski: Państwo Islamskie planuje ofensywę bombową i ofensywę z zamachami samobójczymi na Wielkanoc

Terroryści usiłują sparaliżować nasze życie przed świętami. Niestety, Państwo Islamskie zapowiedziało już, że w święta Zmartwychwstania Pańskiego planują ofensywę bombową i ofensywę z zamachami samobójczymi – powiedział w swoim programie „Komentarz Tygodnia” red. Witold Gadowski.

Dziennikarz poinformował, że tzw. Państwo Islamskie prowadzi werbunek do swojej organizacji, również zachęcając do udziału w samobójczych atakach osoby niepełnosprawne.

– W internecie opublikowano film werbunkowy, mówiący o tym, że dla Państwa Islamskiego nie ma ludzi straconych. Także niepełnosprawny bez nóg czy ręki może się przydać. To jest taki film aktywizujący niepełnosprawnych. Są pokazane sceny, jak pan z brodą, odmawiający wersety Koranu, podjeżdża na wózku do wyładowanego trotylem samochodu. Z tego wózka przekładają go do samochodu, czynią nad nim jakieś egzekwie, o których jeszcze nie wiem, co znaczą. Ten pan potem jedzie i uderza w bazę amerykańską tym samochodem. To wszystko jest filmowane pilnie i potem, z piękną muzyką, jest pokazane, jak ten pan idzie do islamskiego nieba, czyli do tego raju, w którym są potoki płynące nieupajającym winem – wyjaśnił Witold Gadowski.

Tak zwane Państwo Islamskie w miarę utraty swojego terytorium zmienia się w swojego rodzaju „biuro podróży” – ocenił publicysta.

– Państwo Islamskie, kurcząc się coraz bardziej – bo tracą dzielnica po dzielnicy w Mosulu, zbliża się ofensywa i kierunku ich stolicy Rakki, utracili już Aleppo całkowicie – w miarę, jak zbliża się koniec samozwańczego kalifatu, to przemienia się on w takie biuro podróży, które zajmuje się wysyłaniem wiernych w podróż do islamskiego raju. Wystarczy wykupić bilet, czyli wsiąść do wyładowanego bombami samochodu i uderzyć w coś, co jest ważne dla „kufar”, czyli niewiernych – wskazywał redaktor.

Witold Gadowski odniósł się również do zbliżających się wyborów prezydenckich w Iranie. Przypomniał, że wystartuje w nich były prezydent tego kraju Mahmud Ahmadineżad.

– Wbrew zakazom Ajatollaha Chamenei, czyli najwyższego autorytetu duchowego w Iranie, w środę na start w wyborach zdecydował się  Mahmud Ahmadineżad, człowiek wydawałoby się już będący poza nawiasem irańskiego życia politycznego, były burmistrz Teheranu i były prezydent Iranu w czasie, kiedy Iran intensywnie zaczął forsować program zbrojeń jądrowych, człowiek znany z tego, że jest fanatyczny i znany z tego, że mówi twardą, wojenną retoryką. Obok Adam Dąbrowskiego jestem chyba jedynym polskim dziennikarzem, który rozmawiał z Ahmadineżadem. Muszę powiedzieć, że sprawie wrażenie bardzo miłego i ciepłego człowieka, natomiast w momencie, gdy wchodzi się na kwestie religijne bądź ideologiczne, zapalają mu się oczy, przemienia się zupełnie. To dosyć niebezpieczny symptom – akcentował red. Gadowski.

Dziennikarz skomentował również obchody siódmej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Opowiedział o swoim spotkaniu z przedstawicielami organizacji Obywatele RP, którzy próbowali zakłócić uroczystości.

– Spędziłem tam cały dzień. Obszedłem wszystkie możliwe kąty. I co? Naliczyłem ich w sumie 45. Przez cały dzień siedzieli przy swojej trybunce i krzyczeli przez taką szczekaczkę „Kłamca! Kłamca! Kłamca!”. Tam były takie typy „mazgułowate”, przeważnie już 50 plus i dosyć nieprzemakalne. Nieopatrznie wdałem się w dyskusję z jednym z przedstawicieli tego gatunku i okazało się, że w momencie, kiedy nie chciałem czytać ulotki, którą usilnie wpychał mi za pazuchę, zaliczyłem od razu „komplement” brzmiący „piso-idiota” – mówił redaktor.

Witold Gadowskiu wyraził nadzieję, że uda się odpowiedzieć na dwa pytania dotyczący wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku: co wówczas się stało oraz kto powinien ponieść za to odpowiedzialność karną.    

– Chciałbym, żebyśmy zbliżyli się do odpowiedzi na dwa pytania: po pierwsze – co rzeczywiście stało się w Smoleńsku, a po drugie – dlaczego w 2010 roku skompromitowano Polskę, oddając wszystkie uprawnienia śledcze w ręce Rosjan, kto jest za to odpowiedzialny i kto powinien ponieść odpowiedzialność, nie tylko już polityczną i honorową, ale także karną. Poważne państwo musi takie błędy naprawiać, chociażby po siedmiu, ośmiu czy dziewięciu latach. Bez naprawienia smoleńskiej wyrwy będziemy mieć ciągle kompleks. Jako ludzie, jako obywatele, jako naród będziemy mieć kompleks tego, że nie zachowaliśmy się odważnie – podkreślił publicysta.

RIRM

drukuj