fot. wikipedia

R. Ziemkiewicz: Nie wyjaśnimy problemu z tzw. rewolucją LGBT, jeżeli nie zdamy sobie sprawy, że jest ona częścią kulturowej kolonizacji

Jestem głęboko przekonany, że nie wyjaśnimy problemu z tzw. rewolucją LGBT, jeżeli nie zdamy sobie sprawy z tego, że ta rewolucja jest częścią kulturowej kolonizacji i jest nam narzucana. Dawna Rzeczpospolita Obojga Narodów była jakby prefiguracją Unii Europejskiej, gdyż stworzyła ją podobna nadzieja, że można zbudować państwo oparte na idei praw równych i wspólnych – powiedział Rafał Ziemkiewicz w trakcie konferencji „Zderzenie kulturowe w UE – Czy Polska ma szansę?”.

Rafał Ziemkiewicz podkreślił, że narzucana w Polsce lewicowa rewolucja jest sposobem na leczenie kompleksów przeszłości przez Zachód.

– Kompleksy przeszłości, które dotyczą Zachodu, są nam dzisiaj narzucane w Polsce. My dzięki temu zmiękczamy swoją postawę i mówimy: „No tak. Musimy w takim razie zrobić to samo co Zachód”. Otóż nie musimy. Pytanie jest o to, dlaczego nie powinniśmy robić tego co Zachód. W moim przekonaniu dlatego, że rewolucja, która wiąże się z tęczowymi banerami, ułomną sześciokolorową tęczą, ruchami LGBT i gender, jest rewolucją z importu. W Polsce nie ma spontanicznego ruchu, który chciałbym zmian np. w kwestii legalizacji związków homoseksualnych jako małżeństw. To jest hasło, które wynika z faktu, że tak zrobiono na Zachodzie. Logika tej rewolucji jest taka, że my mamy mieć tak jak na Zachodzie – wskazał gość konferencji.

Być może część z tych ludzi robi to w dobrej woli – ocenił publicysta.

– Jestem głęboko przekonany, że nie wyjaśnimy problemu z tzw. rewolucją LGBT, jeżeli nie zdamy sobie sprawy z tego, że ta rewolucja jest częścią kulturowej kolonizacji i jest nam narzucana. Dawna Rzeczpospolita Obojga Narodów była jakby prefiguracją Unii Europejskiej, bo stworzyła ją podobna nadzieja, że można zbudować państwo oparte na idei praw równych i wspólnych. Losy naszej Rzeczpospolitej pokazały, że są tylko dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że w chwili kryzysu państwo się rozpada. Drugi wariant jest taki, że państwo staje się klasycznym imperium, w którym jeden naród dominuje nad drugimi. To stałoby się w Polsce, gdyby Konstytucja 3 maja wygrała. W tej chwili w UE mamy do czynienia z tym procesem, że ze Wspólnoty Węgla i Stali próbuje się stworzyć superpaństwo oparte na jakiejś ideologii z niezdefiniowanymi wartościami europejskimi – mówił dziennikarz.

Podczas konferencji Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy” zwrócił z kolei uwagę na cechy wspólne lewicowej wizji człowieka oraz marksizmu.

– Każdy kto ma wiedzę na temat ideologii społecznych, historii idei zauważy bliski związek negacji, alienacji, płynności z tym, co pojawiło się w manifeście komunistycznym Marksa i Engelsa z 1948 roku. Tam pojawiła się bardzo mocna negacja stanu zastanego, więc społeczeństwo musiało zostać radykalnie zburzone, zdekonstruowane i odrzucone. To jest chyba najsilniejsze przesłanie płynącego z tego manifestu (…). Bakcyl marksizmu polegający na sprzeciwie wobec zastanej cywilizacji, ładu, porządku przejawia się dzisiaj w zmutowanej formie w ideologii gender, queer czy LGBT. Ich wspólną cechą jest radykalny bunt, który można nazwać buntem metafizycznym, a nie tylko społecznym – oznajmił Paweł Lisicki.

Jego źródłem, istotą jest zanegowanie istnienia – kontynuował.

– To jest nawiązanie do słów o tym, że lepiej żeby nie było nic, niż było cokolwiek. Odwrócenie pozytywnego, chrześcijańskiego podejścia, że byt sam w sobie jest aktem pozytywnym, niesie w sobie siłę i domaga się afirmacji od rozumu i człowieka. Zrozumienie tego jest elementem kluczowym do poznania, dlaczego ta rewolucja jest tak groźna, czyli odrzucenie metafizycznego porządku świata, która sprowadza się do tego, że to co jest, domaga się afirmacji, a to czego nie ma, jest gorsze od tego, co jest. W tym języku rewolucji od czasów Marksa mamy całkowite odwrócenie tego porządku, że nie to co jest, zasługuje na afirmacje, tylko w imię tego czego nie ma, odrzuca się to, co jest jako skrajnie niesprawiedliwe i niewłaściwe – podsumował redaktor naczelny „Do Rzeczy”.

radiomaryja.pl

drukuj