fot. PAP/Paweł Supernak

Przesłuchanie Zbigniewa Ziobry – kompromitacja nielegalnej komisji ds. Pegasusa

Były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, został siłą doprowadzony przed nielegalną sejmową komisję ds. Pegasusa. Polityk Prawa i Sprawiedliwości przyznał, że to on inicjował zakup systemu Pegasus. Na zarzuty o inwigilowanie ówczesnej opozycji odpowiadał, że oprogramowanie pomogło w wykryciu afer z udziałem m.in. Romana Giertycha i Sławomira Nowaka.

Jeszcze w niedzielę były minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny, Zbigniew Ziobro, oficjalnie poinformował, że przyleci do Warszawy i stawi się przed nielegalną komisją śledczą. Miał do rządzących tylko jedną prośbę.

– Żeby pan Marcin Kierwiński nie nasyłał policjantów i nie zastraszał moich starszych teściów – powiedział Zbigniew Ziobro.

Mimo deklaracji, policja już o 6.00 rano przyjechała pod dom Zbigniewa Ziobry w Jeruzalu oraz dom jego teściów.

Sam polityk przed godziną 10.30 został zatrzymany na lotnisku w Warszawie, zaraz po tym, jak przyleciał z Brukseli. Funkcjonariusze zatrzymali byłego ministra już w samolocie. Wykonywali oni rozkazy bez podstawy prawnej. Policjanci realizowali wadliwe orzeczenie sądu, przed czym prezes Trybunału Konstytucyjnego przestrzegał Komendanta Głównego Policji.

Następnie, w asyście policji, został przetransportowany do Sejmu. Tam oczekiwała na niego nielegalna sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa. Poprzednim razem jej członkowie uciekli, zanim były minister wszedł na salę. Jeszcze przed złożeniem przysięgi przez świadka, posłowie koalicji rządowej wygłosili polityczne manifesty.

– To krok w stronę prawdy i rozliczenia pisowskiej władzy – stwierdził poseł Witold Zembaczyński z Koalicji Obywatelskiej.

– Karuzela nazwisk, którymi kierował, jak pionkami na szachownicy, się kręciła – powiedział poseł Patryk Jaskulski z KO.

Po przemowach członków komisji Zbigniew Ziobro zawnioskował o ich odwołanie ze względu na stronniczość. Polityk wskazywał nieustannie, że komisja działa nielegalnie, co potwierdził Trybunał Konstytucyjny.

Liberalno-lewicowa władza chce ustalić, kto w rządzie Zjednoczonej Prawicy był odpowiedzialny za zakup systemu Pegasus. Zbigniew Ziobro przyznał wprost, że była to jego decyzja.

– Ja byłem inicjatorem zakupu tego systemu. Tak więc dobrze trafiliście Państwo co do mojego przesłuchania. Tylko, że nie we właściwym czasie, bo po delegalizacji waszej komisji – zwrócił uwagę poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro tłumaczył, że to służby specjalne i prokuratorzy zgłaszali potrzebę zakupu nowoczesnego systemu inwigilacji, który mógł kontrolować m.in. komunikatory w smartfonach. Po konsultacjach z ówczesnym ministrem spraw wewnętrznych i administracji, Mariuszem Kamińskim, Zbigniew Ziobro zaproponował sfinansowanie zakupu z podległego mu Funduszu Sprawiedliwości, na który składają się przestępcy.

– Ta dobra decyzja o przekazaniu środków z Funduszu została podjęta wobec informacji, jaka do mnie dotarła, że nie ma innego źródła w tym momencie w finansach publicznych, które mogłyby sfinansować tego rodzaju zakup – wyjaśnił były minister sprawiedliwości.

Liberalno-lewicowa władza zarzuca, że system Pegasusa był wykorzystywany do inwigilowania ówczesnej opozycji. Zbigniew Ziobro odpowiadał, że oprogramowanie pomagało w walce z przestępcami i obcymi agentami. Polityk wymienił m.in. śledztwo ws. korupcji, której miał się dopuszczać Sławomir Nowak z Platformy Obywatelskiej.

– Jedzie na Ukrainę, by pomagać budować drogi, autostrady, a europejskich pieniędzy, które są przeznaczone do tego celu, używa do defraudacji za łapówy – podkreślił były szef resortu sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro przyznał, że system był też wykorzystywany w sprawie miliardowych nieprawidłowości w spółce Polnord, w które miał być zamieszany Roman Giertych.

– Wbrew narracji pana Giertycha, on nie jest żadnym pokrzywdzonym w tej sprawie, tylko jest złodziejem, który organizował na dużą skalę proceder złodziejstwa i wyprowadzenia milionów złotych z Polnordu – wskazał poseł PiS.

Doprowadzenie Zbigniewa Ziobry przed nielegalną komisję śledczą potwierdziło niekompetencję jej członków z obozu rządowego – stwierdził prof. Mieczysław Ryba.

– [Komisja – radiomaryja.pl] ma całkowicie teatralny wymiar. W istocie niczego nie ustaliła, a sposób przesłuchiwania świadków jest kompromitujący – zauważył komentator polityczny.

Posiedzenie nielegalnej komisji Zbigniew Ziobro wykorzystał do szczegółowego zreferowania faktów na temat afer, w które zamieszani są ludzie powiązani z Platformą Obywatelską i Donaldem Tuskiem.

TV Trwam News

drukuj