fot. piotrowski.org.pl

Prof. Piotrowski: UE nie ma prawa poganiać Brytyjczyków ws. Brexitu

Unia Europejska nie ma prawa dawać Wielkiej Brytanii żadnego czasu bądź go odbierać – wszystko uregulowane jest w traktatach – wskazał prof. Mirosław Piotrowski. W środę europoseł był gościem audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W rozmowie z prowadzącym, o. Grzegorzem Mojem CSsR, Mirosław Piotrowski zwrócił uwagę na szereg nieprawidłowości, które towarzyszą sytuacji związanej z zamiarem opuszczenia Unii Europejskiej przez Brytyjczyków. Wielka Brytania ma na to co najmniej dwa lata, a czwartkowe posiedzenie Parlamentu Europejskiego było niepotrzebne – przekonywał polityk.

W artykule 50. w traktacie o UE, jest dokładnie zapisane, że kraj, który zechce wystąpić z Unii, podejmuje taką decyzję zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi i dopiero wówczas notyfikuje Radzie i ma czas – przynajmniej dwa lata – na to, aby ułożyć na nowo stosunki z UE. W chwili obecnej jesteśmy po referendum, które odbyło się w czwartek, a w piątek były jego wyniki. Zwołano natychmiast nadzwyczajne posiedzenie Parlamentu Europejskiego – moim zdaniem niepotrzebnie, bo w przyszłym tygodniu mamy posiedzenie plenarne w Strasburgu – i teraz 27 krajów, bez Davida Camerona, jak słyszę, obraduje – zauważył prof. Mirosław Piotrowski.

Eurodeputowany mocno podkreślił wspomniany fakt, iż rozmowy ws. Wielkiej Brytanii odbyły się bez reprezentacji Zjednoczonego Królestwa.

Cameron podał się do dymisji – tak, to prawda, ale według traktatu pozostali członkowie UE mogą się zebrać w sprawie danego kraju dopiero po notyfikacji przez ten kraj chęci wystąpienia ze Wspólnoty. Pomimo że Cameron podał się do dymisji i na jesieni spodziewany jest wybór nowego premiera – a niewykluczone, że nawet będą nowe wybory – to w chwili obecnej, kiedy teraz rozmawiamy, Wielka Brytania jest pełnoprawnym członkiem, który jeszcze nie zgłosił chęci wystąpienia ze struktur UE, więc tego typu spotkania powinny odbywać się w pełnym gronie – ocenił europoseł.

Prof. Mirosław Piotrowski wskazał, że unijne władze przyjęły właściwą sobie postawę, którą prezentują w sytuacjach kryzysowych dla Unii Europejskiej.

­- Odpowiedź głównych decydentów unijnych po każdym kryzysie bądź zakręcie dotyczącym UE zawsze jest taka sama – powtarzają jak mantrę, że potrzeba nam pogłębiania integracji, jeszcze ściślejszych związków, przyspieszenia budowy superpaństwa, choć go tak nie nazywają. I absolutnie nie chcą przyznać się do winy bądź jakichkolwiek własnych błędów – powiedział polityk.

A zdaniem Mirosława Piotrowskiego, przywołującego stanowisko Davida Camerona, wina jest właśnie po stronie Unii.

Wina jednak leży po stronie decydentów unijnych, którzy dopuścili do takiej katastrofy migracyjnej. Tutaj nie ma zgody ze strony innych państw członkowskich (nie wszystkich, oczywiście). Najbardziej ostro wypowiada się szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, twierdząc, że przyczyna leży po stronie Camerona i Brytyjczyków, którzy epatowali opinię publiczną nieprawdziwymi (rzekomo) informacjami na temat stanu biurokracji w UE i obarcza go winą. To moim zdaniem nie wróży dobrze na przyszłość – komentował europoseł.

Cameron nie chciał Brexitu, respektuje jedynie wolę narodu, „Reguły demokracji są proste” – dodał prof. Mirosław Piotrowski.

Całość audycji słuchaj [tutaj].

RIRM

drukuj