fot. PAP/Piotr Nowak

Próba przykrycia kolejnych afer koalicji? Rząd doszukuje się rosyjskich śladów w sprawie posła M. Romanowskiego

Opozycja alarmuje, że nieprzypadkowo głośno o pośle Marcinie Romanowskim robi się wtedy, gdy rząd musi tłumaczyć się z kolejnych afer. Premier Donald Tusk porównuje byłego wiceministra do szpiega, któremu schronienie dał reżim Łukaszenki. Rząd doszukuje się w całej sprawie rosyjskich śladów. Dlatego współpracujący z prezydentem Zbigniew Bogucki mówi, że od początku mamy do czynienia z teatrem na polityczne zamówienie.

Do tej pory prokuratura nie zdołała potwierdzić, że Marcin Romanowski przebywa w Naddniestrzu. Nie potwierdzają też tego władze Mołdawii, bo region ten nie jest pod ich kontrolą.

„Nie mamy informacji i nie dostaliśmy oficjalnej prośby w tej sprawie” – ogłosiło Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych Mołdawii.

Ta odpowiedź, udzielona na pytanie Polskiej Agencji Prasowej, wskazuje, że przynajmniej przed jej publikacją rząd w Polsce nie zabiegał o informacje w sprawie pobytu Marcina Romanowskiego. Podejrzenie, że przebywa w Naddniestrzu wynika z korespondencji, jaka wpłynęła do Sądu Okręgowego w Warszawie. Dotyczy ona listu żelaznego i miała być nadana w Tyraspolu. W dokumencie jest co prawda podpis posła, ale prokuratura przyznała, że nie zweryfikowała jego autentyczności.

– Ja bym jednak uzbroił się w cierpliwość – powiedział poseł PiS Michał Wójcik.

Informacji o tym, gdzie przebywa Marcin Romanowski, nie ma też w oświadczeniu, jakie na platformie X opublikował obrońca polityka mec. Bartosz Lewandowski.

„Potwierdzam fakt złożenia przez mojego Klienta wniosku o wydanie listu żelaznego i złożenia oświadczenia o przebywaniu poza terytorium Unii Europejskiej” – napisał mec. Bartosz Lewandowski, obrońca posła Marcina Romanowskiego.

Dziś rano szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, pytany o sprawę Marcina Romanowski, miał pretensje do prokuratury, że opinia publiczna żyje doniesieniami, które nie zostały sprawdzone.

– Tutaj mamy do czynienia z teatrem, który jest rozgrywany publicznie, bo dotyczy to polityka związanego z prawicą, z Prawem i Sprawiedliwością – wskazał Zbigniew Bogucki.

Politycy rządu chętnie mówią o sprawie Marcina Romanowskiego. Już dawno przesądzali o jego winie, a teraz używają daleko idących porównań.

– Pamiętam pana Szmydta na Białorusi – mówił Donald Tusk.

Tomasz Szmydt to były polski sędzia, który uciekł na Białoruś, gdzie uzyskał azyl polityczny. Był ścigany pod zarzutem szpiegostwa. Z samego faktu możliwego pobytu Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu politycy rządu próbują wyciągnąć podobne wnioski. I tak wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, choć nie przesądza o miejscu pobytu posła, to ostrzega, że uciekanie pod rosyjski parasol to najgorsza postawa z możliwych.

– Musiało się to odbywać za pośrednictwem i przy udziale Federacji Rosyjskiej, jej służb specjalnych albo osób, które udzielają ze strony Federacji Rosyjskiej pomocy – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek mówi o świadomej wrzutce rządu. I sugeruje, że o pośle Marcinie Romanowskim głośno robi się właśnie wtedy, gdy obóz władzy ma się z czego tłumaczyć.

– Jest bardzo korzystana dla rządzących, w sytuacji kiedy nastąpiła kradzież pieniędzy dla powodzian na Dolnym Śląsku, w sytuacji kiedy nastąpił wyciek danych, także wrażliwych medycznie, 19 mln osób – podkreślił prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.

Poseł Michał Wójcik zarzuca politykom koalicji rządowej podwójne standardy.

– Romanowski nie jest ścigany za kradzież pieniędzy, on nie ukradł pieniędzy, ale mamy takiego posła Wojciecha Króla, gdzie Prokuratura Europejska podejrzewa go po prostu o złodziejstwo – zwrócił uwagę poseł PiS Michał Wójcik.

Posłowie koalicji rządowej przesądzili o uchyleniu posłowi immunitetu, ale nie zgodzili się na jego tymczasowe aresztowanie. Poprzez list żelazny Marcin Romanowski chce odpowiadać z wolnej stopy, czyli stawiać się na wezwania sądu, ale bez aresztu.

 

TV Trwam News

drukuj