Dr O. Kida: Gdyby Trybunał Konstytucyjny został przejęty w sposób bezprawny, to byłby narzędziem do tego, żeby uchylać ustawy przyjęte za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy
Obecna sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym ma miejsce ze względu na działanie prezesa Trybunału podyktowane troską o przepisy prawa, praworządnością. W momencie, w którym minister sprawiedliwości Waldemar Żurek twierdzi, że na jesieni odbije czy przejmie Trybunał Konstytucyjny, to w zasadzie jest to nic innego jak wywieranie nacisku na pana prezesa, który ma się złamać. Gdyby Trybunał Konstytucyjny został przejęty w sposób bezprawny i instrumentalnie wykorzystywany, to byłby narzędziem do tego, żeby uchylać zgodne z konstytucją ustawy przyjęte za czasów ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy. To z kolei otwiera drogę do tego, żeby pewne instytucje przejmować w sposób nielegalny – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Oskar Kida, konstytucjonalista.
Koalicja rządząca od momentu przejęcia władzy dąży do tzw. domknięcia systemu. Teraz – na co wskazują słowa ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka – ekipa Donalda Tuska zamierza przejąć Trybunał Konstytucyjny.
– Niestety trzeba to odbierać jako swoistą groźbę ze strony pana ministra, że on grozi Trybunałowi Konstytucyjnemu. Pamiętajmy, że obecna sytuacja w Trybunale ma miejsce ze względu na działanie prezesa Trybunału Konstytucyjnego, natomiast to działanie podyktowane jest po prostu troską o przepisy prawa, praworządnością. W momencie, w którym minister twierdzi, że na jesieni odbije czy przejmie Trybunał Konstytucyjny (bo on używa różnych sformułowań), to w zasadzie jest to nic innego jak wywieranie nacisku na pana prezesa, który ma się złamać, pęknąć, ma dopuścić tych czterech sędziów wybranych przez Sejm do orzekania, mimo że przecież nie złożyli oni ślubowania przed prezydentem – zwrócił uwagę dr Oskar Kida.
Dr Michał Sopiński, prawnik, ostrzega przed konsekwencjami przejęcia TK przez koalicję rządzącą. Jego zdaniem może to zagrozić prezydenturze Karola Nawrockiego. Stronnicy Donalda Tuska w Trybunale mieliby do tego wykorzystać art. 131 konstytucji.
Jak nie będzie Prezesa Święczkowskiego, to nie będzie Prezydenta Nawrockiego. Rozmowę o państwie prawa można toczyć z politykami którzy szanują reguły gry. Tusk z Żurkiem tego nie robią. https://t.co/bEyN99LRwa
— Michał Sopiński (@michalsopinski) August 12, 2026
– Jestem oczywiście skłonny sobie wyobrazić scenariusz, w którym ta ósemka [sędziów Trybunału Konstytucyjnego sprzyjających koalicji rządzącej – radiomaryja.pl] w jakiś sposób daje radę (…) wydać postanowienie Trybunału o tym, że prezydent jest czasowo niezdolny do pełnienia urzędu, bo o to chodzi w artykule 131 konstytucji. Przy czym to oczywiście byłoby bardzo naciągane, ponieważ tam jest powiedziane, że trzeba wykazać, dlaczego prezydent jest niezdolny, dlaczego nie jest w stanie wziąć udziału w posiedzeniu, z czego wynika ta niezdolność. Ale powiedzmy, że wymyśliliby sobie na przykład coś na zasadzie, że jeśli nie odbiera ślubowania, to jest niezdolny. Prawo mówi wyraźnie, że jeżeli prezydent po wydaniu takiego postanowienia zawiadomi marszałka Sejmu o tym, że jednak jest zdolny, to nie upada z mocy prawa. Ale oczywiście ta koalicja przyzwyczaiła nas do tego, że prawo ma sobie za nic i niestety w sensie politycznym nie wiemy, do czego to dąży – mówił konstytucjonalista.
Nawet jeśli uznanie prezydenta za niezdolnego do pełnienia urzędu byłoby niemożliwe, to i tak bezprawne przejęcie TK przez koalicję rządzącą byłoby sytuacją niezwykle groźną.
– Gdyby Trybunał Konstytucyjny został przejęty w sposób bezprawny i instrumentalnie wykorzystywany, to byłby narzędziem do tego, żeby uchylać zgodne z konstytucją, ale jednak uznane przez pewne osoby z tego grona za niezgodne, ustawy przyjęte za czasów ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy. To z kolei otwiera drogę do tego, żeby pewne instytucje przejmować w sposób nielegalny – np. Sąd Najwyższy, żeby domknąć sprawę z KRS-em, w ten sposób paraliżować też inne organy, np. NBP. Tego nie wiemy. Tutaj różne rzeczy się mogą dziać i miejmy nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie – powiedział gość „Aktualności dnia”.
We wtorek w „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam gościł prezes Trybunału Konstytucyjnego, Bogdan Święczkowski. Wskazywał on na znaczenie niezależności i apolityczności tego organu w kontekście funkcjonowania państwa.
– Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego z mocy samej konstytucji muszą być apolityczni, niezawiśli. Próba wkładania ich życiorysów w to, że to wpływa na ich pracę orzeczniczą bez żadnych dowodów, to tak naprawdę próba poniżenia tych ludzi. Pamiętajmy przecież, że obecna władza jeszcze za (…) pierwszych rządów Donalda Tuska sama wysyłała polityków do Trybunału Konstytucyjnego. (…) Teraz nagle im coś zaczęło przeszkadzać – przy czym proszę zwrócić uwagę, że przeszkadza im tylko, jeżeli chodzi o kandydatów Zjednoczonej Prawicy, ponieważ teraz mówi się w mediach o tym, że rozważana jest kandydatura na sędziego Trybunału Konstytucyjnego pana Berka, który przecież wprost tam idzie z ław rządowych. To jest po prostu hipokryzja – ocenił rozmówca Radia Maryja.
Całość rozmowy z dr. Oskarem Kidą jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl




