fot. flickr.com

W poniedziałek D. Tusk ma zeznawać jako świadek w procesie Arabskiego

W poniedziałek 23 kwietnia b. premier Donald Tusk ma zeznawać jako świadek w procesie b. szefa kancelarii premiera Tomasza Arabskiego oraz czterech innych urzędników w sprawie organizacji wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 10 kwietnia 2010 r.

„Termin rozprawy na obecną chwilę pozostaje aktualny” – poinformowano dzisiaj PAP w sekcji prasowej warszawskiego sądu okręgowego. Rozprawa ma rozpocząć się w poniedziałek o godz. 10.00.

Zgodnie z informacją podaną na stronie sądu „udział publiczności w rozprawie ograniczony będzie do liczby 60 osób, w tym 30 dziennikarzy na podstawie legitymacji prasowych, a jedna redakcja, stacja telewizyjna czy radiowa, uzyskać może maksymalnie trzy karty wstępu”. Wnioski o wydanie karty wstępu można było już składać od stycznia – karty wstępu będą zaś wydawane do środy.

Proces Tomasza Arabskiego i czterech innych urzędników – zainicjowany prywatnym aktem oskarżenia – rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Warszawie w marcu 2016 r. Oskarżeni to poza byłym szefem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z lat 2007-2013, dwoje urzędników kancelarii premiera – Monika B. i Miłosław K. oraz dwoje pracowników ambasady RP w Moskwie – Justyna G. i Grzegorz C. Grozi im do 3 lat więzienia.

We wrześniu zeszłego roku sąd zapytał strony, czy odczytać zeznania Donalda Tuska z prokuratury czy też wezwać go na rozprawę jako świadka. W imieniu oskarżycieli prywatnych mec. Anna Mazur powiedziała, że wnosi o wezwanie b. premiera „wobec rozbieżności w zeznaniach” i dodała, że powinien on mieć wiedzę o działaniach Tomasza Arabskiego w całej sprawie.

Podstawą złożonego w 2014 r. prywatnego aktu oskarżenia jest art. 231 Kodeksu karnego, który przewiduje do 3 lat więzienia za niedopełnienie obowiązków funkcjonariusza publicznego. Akt oskarżenia wniesiono po tym, gdy Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła prawomocnie śledztwo ws. organizacji lotów premiera i prezydenta do Smoleńska z 7 i 10 kwietnia 2010 r. Oskarżycielami prywatnymi są bliscy kilkunastu ofiar katastrofy – m.in. Anny Walentynowicz, Janusza Kochanowskiego, Andrzeja Przewoźnika, Władysława Stasiaka, Sławomira Skrzypka i Zbigniewa Wassermanna.

Do procesu – jako „rzecznik praworządności” – przyłączyła się prokuratura. W rozprawach uczestniczy zwykle dwóch prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Tomaszowi Arabskiemu oskarżyciele prywatni zarzucili m.in. niedopełnienie obowiązków w zakresie nadzoru i koordynacji nad zapewnieniem specjalnego transportu wojskowego dla prezydenta RP. B. szefowi kancelarii premiera zarzucono niepoczynienie ustaleń co do statusu lotniska w Smoleńsku, które „w świetle prawa lotniczego nie było lotniskiem”, a także niepoinformowanie „uprawnionych służb o znanym mu statusie tego terenu, podczas gdy status lotniska miał istotne znaczenie dla bezpieczeństwa lotu i zakresu obowiązków służb”. Ponadto wskazano, że Tomasz Arabski „nie zapewnił sprawnego i terminowego” obiegu dokumentów niezbędnych do prawidłowego przebiegu lotu.

Pozostałym urzędnikom oskarżyciele zarzucili m.in. brak ustaleń w sprawie statusu lotniska, nieterminowe dostarczanie dokumentów oraz niezweryfikowanie aktualności tzw. kart podejścia do lotniska.

„Ewidencja składanych zamówień i wykonywanych lotów przez kancelarię premiera była prowadzona w sposób niedokładny, nierzetelny i niekompletny, co utrudniało koordynację i monitorowanie wykonywania transportu specjalnego” – wskazali oskarżyciele.

W pisemnych odpowiedziach na akt oskarżenia złożonych jeszcze przed rozpoczęciem procesu, obrońcy urzędników wnieśli o uniewinnienie swoich klientów. Obrońca Tomasza Arabskiego podkreślał np., że za zapewnienie bezpieczeństwa lotu odpowiadał 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego zajmujący się wówczas transportem najważniejszych osób w państwie, a do obowiązków szefa kancelarii premiera nie należał ani wybór miejsca lądowania, ani ustalanie statusu lotniska. Wskazywał, że nie było związku między działaniem oskarżonego, a obniżeniem poziomu bezpieczeństwa lotu.

W sierpniu 2016 r. Tomasz Arabski powiedział przed sądem: „Nie przyznaję się do zarzucanych mi czynów, bo jestem niewinny”.

„Nie uczestniczyłem – ani ja, ani kancelaria premiera – w organizacji lotu prezydenta 10 kwietnia 2010 r. Organizatorem wyjazdu prezydenta do Katynia była Kancelaria Prezydenta. Nigdy nie był organizowany tzw. wspólny wyjazd do Katynia, więc co za tym idzie tzw. rozdzielenie wizyt nigdy nie miało miejsca” powiedział w krótkim oświadczeniu. Tomasz Arabski dodał, że termin „rozdzielenie wizyt” funkcjonuje w publicystyce politycznej, bardzo często agresywnie, ale – podkreślił – nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywistości.

Przed Sądem Okręgowym przesłuchani już zostali w tej sprawie liczni świadkowie m.in.: były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski, wielu ówczesnych urzędników Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz ambasady w Moskwie, a także przedstawiciele ówczesnego kierownictwa Biura Ochrony Rządu i 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego.

Na początku stycznia sąd rozpoczął tzw. zaliczanie materiału dowodowego. Zazwyczaj jest to jedna z ostatnich czynności w procesie przed jego zakończeniem, mowami końcowymi stron i wyrokiem. Poza przesłuchaniem Donalda Tuska obecnie zaplanowany jest jeszcze jeden termin rozprawy – 8 maja przesłuchany ma zostać niemogący wcześniej zeznawać Paweł O., w 2010 r. oficer 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Konieczne okażą się zapewne jeszcze dodatkowe terminy na zakończenie zaliczania materiału dowodowego.

PAP/RIRM

drukuj