fot. PAP

Premier milczy ws. upadku Eurolotu

Premier Ewa Kopacz nie przedstawi w Sejmie informacji nt. upadku państwowego przewoźnika Eurolot, o co wnioskowało Prawo i Sprawiedliwość. Marszałek Radosław Sikorski skierował wniosek na komisję gospodarki.

Jak mówił w Sejmie poseł PiS-u Maciej Małecki: gwoździem do trumny Eurolotu była umowa ze spółką 4YouAirLines, która spowodowała miliony złotych strat i utratę setek miejsc pracy. Poseł Maciej Małecki dodał, że o wszystkich nieprawidłowościach wiedział minister skarbu – mimo to nie reagował.

PiS chce także odpowiedzi od premier, dlaczego były szef Eurolotu, mimo zarzutów, piastuje inną posadę w WRO Lot Usługi Lotniskowe.

– Minister Skarbu Państwa wiedział, że Eurolot wchodzi w biznes ze spółką lotniczą, która nie miała samolotów, licencji, pozwoleń, a kapitał założycielski był mniejszy niż 1/30 OLT Express. Ostrzegaliśmy pana ministra, że w ten sposób Eurolot wspiera nie tylko konkurencję dla samego siebie, ale i dla LOT-u. Ostrzegaliśmy też ministra, że wpływ na zawarcie tej umowy mogło mieć to, że żona prezesa Eurolotu była w relacjach biznesowych z właścicielami tej spółki. Dlatego konieczne jest, żeby to pani premier wyjaśniła, dlaczego minister skarbu nie reagował i dlaczego bronił prezesa Eurolotu Tomasza B. Ten pan ma zarzuty prokuratorskie za działanie na niekorzyść innej spółki lotniczej – podkreślał poseł Maciej Małecki z PiS.

Eurolot jest spółką, w której Skarb Państwa ma 62 proc. akcji, a pozostałe 37,9 proc. należy do Towarzystwa Finansowego Silesia. Spółka od kilku lat odnotowuje straty.

Przewoźnik poinformował, że będzie realizować swoje połączenia do końca marca. Ministerstwo Skarbu Państwa zapowiada, że spółka finalnie zostanie zlikwidowana, ponieważ nie ma ona biznesowej racji bytu. Eurolot obecnie zatrudnia blisko 300 osób; są to piloci, personel pokładowy i administracja.

RIRM

drukuj