fot. Pixabay.com

Prawie 450 wypadków na hulajnogach elektrycznych w tym roku. Jeżdżąc na nich, nie zapominajmy o kasku

W bieżącym roku doszło już do blisko 450 wypadków z udziałem osób korzystających z hulajnóg elektrycznych – wynika z danych Komendy Głównej Policji, do których dotarł dziennik „Rzeczpospolita”. W co drugim z takich wypadków poszkodowane zostały dzieci lub nastolatkowie.

Według danych Komendy Głównej Policji, do których dotarła „Rzeczpospolita”, w bieżącym roku doszło już do blisko 450 wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. W połowie z nich poszkodowane zostały dzieci lub nastolatkowie.

Eksperci ostrzegają, że niewłaściwe korzystanie z elektrycznych jednośladów może być śmiertelnym zagrożeniem. Przykładem jest 13-latek z Pomorza, który w minioną sobotę, poruszając się hulajnogą, stracił nad nią panowanie i uderzył głową o asfalt. Chłopiec zmarł w szpitalu.

Lena Żebrowska z Warszawskiej Straży Miejskiej podkreśla, że w takiej sytuacji kask może uratować życie.

– Nie jest to obowiązkowe, ale musi być na głowie kask. Wiele osób, ze względu na to, że nie jest to obowiązkowe, o tym albo zapomina, albo nie chce pamiętać. Mimo, że to nieobowiązkowe, jest to bardzo, bardzo ważne – podkreśliła Lena Żebrowska.

Kask podczas upadku z roweru czy hulajnogi nie daje stuprocentowego zabezpieczenia, ale może zmniejszyć ryzyko urazów głowy nawet o 85 procent.

Służby przypominają, że dopuszczalna prędkość dla hulajnóg to 20 km/h na drodze dla rowerów, a na chodniku zbliżona do tej, z jaką poruszają się piesi.

RIRM

drukuj