fot. PAP/Rafał Guz

Prace konserwatorskie nad krucyfiksem z Archikatedry Warszawskiej można oglądać w Muzeum Archidiecezji

Prace konserwatorskie nad krucyfiksem z kaplicy Baryczków z Archikatedry Warszawskiej można oglądać w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej – poinformował w czwartek dyrektor placówki ks. Mirosław Nowak. Potrwają do końca października.

Zwiedzający ekspozycję stałą Muzeum Archidiecezji Warszawskiej mogą już oglądać prace konserwatorskie nad cudownym krucyfiksem z kaplicy Baryczków, która mieści się w Archikatedrze Warszawskiej. Wykonywać je będą – dosłownie na oczach widzów – prof. dr hab. Maria Lubryczyńska oraz mgr Jan Andrzejewski.

Ks. Mirosław Nowak podczas czwartkowej konferencji powiedział, że po renowacji wizerunku rzeźba będzie wyeksponowana w Muzeum Archidiecezji.

„Chcemy pokazać krucyfiks po pracach konserwatorskich jako zabytek, dzieło sztuki, zanim wróci do katedry, gdzie funkcjonuje jako obiekt kultu” – dodał.

Według prof. Marii Lubryczyńskiej „to bardzo duże wyzwanie konserwatorskie, ponieważ cudowny krucyfiks jest dzisiaj najcenniejszym zabytkiem późnogotyckiej rzeźby w Warszawie”.

Jak podała prof. Lubryczyńska w materiałach prasowych, „celem planowanych badań specjalistycznych jest rozpoznanie techniki wykonania krucyfiksu, jego stanu zachowania oraz opracowanie metod postępowania konserwatorskiego i programu prac konserwatorskich. Głównym celem prac konserwatorskich nad rzeźbą będzie powstrzymanie procesu niszczenia materii obiektu oraz wzmocnienie jego struktury”.

Ostatnia konserwacja była wykonana w 1958 r. przez konserwatora Stanisława Komorowskiego. Jak powiedziała Lubryczyńska, krucyfiks nie był dotąd przedmiotem badań naukowych z dziedziny historii sztuki.

Figura Chrystusa Ukrzyżowanego z kaplicy Barczyków powstała na początku XVI w. w Norymberdze. Do Warszawy trafiła w 1525 r., przywiózł ją kupiec miejski Jerzy Baryczka. Krucyfiks umieszczono w lewej nawie katedry. Jak napisała konserwatorka prof. dr hab. Maria Lubryczyńska, „gdy w 1602 r. podczas huraganu szalejącego nad Warszawą, zawaliła się wieża kolegiaty, niszcząc sklepienia i wiele obiektów wyposażenia kościelnego, wizerunek Chrystusa pozostał nienaruszony. Wówczas uznano to zdarzenie za cud”. Również wiele lat później, podczas wysadzenia katedry w czasie Powstania Warszawskiego, kaplica wraz z krucyfiksem ocalały od zniszczenia. Kapelan Armii Krajowej ks. Wacław Karłowicz z pomocą dwóch sanitariuszek zdjęli samą figurę Chrystusa i przenieśli do kościoła Dominikanów. Krzyż, pomimo tego, że został w kościele, ocalał. Po zakończeniu wojny był przeniesiony w 1948 r. z kościoła seminaryjnego”.

„Kiedy rozmawiałem z jedną z dwóch łączniczek, która pomagała ks. Karłowiczowi, opowiadała, że weszły do płonącej katedry (…), zobaczyły, że ksiądz i kościelny usiłują zdjąć figurę z płonącej katedry” – powiedział proboszcz Archikatedry ks. Bogdan Bartołd. Opowiadał, że „ratując figurę przeszli przez podwórko jezuitów, następnie piwnicami i dotarli do ojców Dominikanów na Freta, potem pod koniec wojny krzyż został przeniesiony do pokarmielickiego kościoła seminaryjnego”.

Proboszcz Archikatedry mówił, że „według legendarnych podań, kiedy krucyfiks znajdywał się jeszcze w Norymberdze, rosły mu włosy”.

„Panował zwyczaj, według którego w Wielki Piątek, dziewica obcinała cudownemu wizerunkowi włosy. Kiedy jednak rozpoczął swą działalność Marcin Luter, włosy przestały rosnąć” – opowiadał. Podał, że „w Warszawie włosy znowu miały zacząć rosnąć, a wielkopiątkowa tradycja była kontynuowana”.

„Jednak kiedy prawnuczka Baryczki, która była uważana za osobę odpowiednią do obcięcia tychże włosów, zataiła swoje niemoralne zachowanie, włosy przestały rosnąć” – powołał się na legendę.

Jak poinformowała na konferencji prof. Lubryczyńska, że w czasie Powstania włosy spłonęły, w latach 40. wykonano perukę z końskich włosów, która obecnie jest w bardzo złym stanie, „zapewne na skutek obciążenia głowy ciężką koroną, ukruszyły się przy jej górnej krawędzi”. Podała, że konieczne będzie wykonanie nowej peruki.

Prof. dr hab. Maria Lubryczyńska poinformowała, że „wszelkie trudne ingerencje konserwatorskie i restauratorskie będą poprzedzone uzgodnieniami z duchowieństwem oraz przedstawicielami społeczności wiernych, a także historykami sztuki”.

PAP/RIRM

drukuj