fot. sxc.hu

Powraca sprawa nieludzkiej metody in vitro

Jeszcze dziś Komitet Stały Rady Ministrów zajmie się  kontrowersyjnym projektem ustawy o in vitro. Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia, czy z tej procedury będą mogły korzystać wyłącznie pary małżeńskie, czy także nieformalne związki.

Nową wersję projektu ustawy opublikowano we wtorek na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Zakłada ona m.in., że tworzenie w procedurze in vitro więcej niż ośmiu zarodków będzie ograniczone do wskazań medycznych wynikających m.in. z wieku kobiety, a zarodek będzie mógł być wykorzystany także po śmierci dawców.

Ten projekt jest rozwinięciem pomysłu genderowej konwencji – zwraca uwagę poseł Krystyna Pawłowicz.

– To wszystko jest ciężko chore. Są to pozorne dyskusje, które niczego nie wyjaśniają, a dają publiczności wrażenie, że rząd nad czymś pracuje i ktoś z kimś rozmawia. Nikt z nikim nie dyskutuje, po prostu bawią się i tworzą wrażenie, że oni chcą komuś pomóc i kogoś chcą wyleczyć. To nie jest leczenie, to jest zabijanie ludzi dla paru osób, które nie potrafią się pogodzić ze zrządzeniem losu, z swoim krzyżem swoim, że nie mogą w sposób naturalny posiadać dzieci. Nie ma tam żadnej procedury alternatywnej. Nie wspomniano o naprotechnologii, o rzeczywistych metodach leczenia. Mówi się natomiast o sztucznej zabawie w laboratorium i tworzeniu ludzi – mówi prof. Krystyna Pawłowicz (poseł PiS), konstytucjonalista.

Do projektu ustawy wprowadzono także inne zmiany, np. zastosowanie in vitro byłoby możliwe po wyczerpaniu innych metod leczenia niepłodności prowadzonych przez co najmniej 12 miesięcy. Zgodnie z projektem, ustawa wejdzie w życie w trzy miesiące od ogłoszenia, a nie 12, jak proponowano wcześniej. Według rzecznik rządu projekt ustawy o in vitro prawdopodobnie jeszcze w marcu trafi do Sejmu.

 

TV Trwam News

drukuj