fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Ks. abp M. Jędraszewski o śmierci św. Jana Pawła II: Uświadomiliśmy sobie, że jego już nie ma pośród nas, że jest czas rzeczywiście wielkiego żalu i ogromnej pustki

Zrozumieliśmy, zwłaszcza młodzi, dla których obecność Ojca Świętego była czymś oczywistym, zawsze dla tych młodych był. Uświadomiliśmy sobie, że jego już nie ma pośród nas, że jest czas rzeczywiście wielkiego żalu i ogromnej pustki, ale niewątpliwie pociechą dla nas były uroczystości pogrzebowe, jakie miały miejsce w piątek 8 kwietnia na Watykanie – powiedział ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, z okazji 15. rocznicy śmierci świętego Jana Pawła II.

Ks. abp Marek Jędraszewski podzielił się swoimi odczuciami, które towarzyszyły mu 15 lat temu, kiedy w Watykanie do Domu Ojca odchodził Jan Paweł II.

– 15 lat temu byłem w Bratysławie, a to dlatego że odbywały się tam doroczne rozmowy, spotkania, dyskusje biskupów i delegatów poszczególnych Konferencji Episkopatów Europy poświęconych duszpasterstwu akademickiemu, ale od samego początku te obrady – zaczęły się w piątek 1 kwietnia – były już jakby naznaczone tymi niepokojami, które dochodziły do nas z Rzymu w związku z nagle pogarszającym się zdrowiem Ojca Świętego Jana Pawła II – zaznaczył metropolita krakowski.

Jeszcze w sobotę po południu obradowaliśmy, ale już się wtedy wszystko właściwie kończyło –  wspominał duchowny.

– Miały te uroczystości trwać jeszcze w niedzielę, tymczasem część już po południu w sobotę wyjeżdżała, część została, ja także, i praktycznie ten wieczór był spędzony przed telewizorem, bo to, co mówiono o stanie zdrowia Ojca Świętego, budziło już ogromny niepokój, a przede wszystkim ogromne emocje wzbudzał widok ludzi, zwłaszcza młodych, zgromadzonych na Placu Świętego Piotra i modlących się za niego – mówił ksiądz arcybiskup.

Pamiętam godzinę po wpół dziesiątej, dzisiaj już wiemy, że dokładnie to była godzina 21.37, kiedy w oknie pokoju papieskiego nagle rozbłysło światło – podkreślił ks. abp Marek Jędraszewski.

– Nie wiedzieliśmy co to znaczy. Dopiero po jakimś czasie arcybiskup substytut ogłosił na Placu Świętego Piotra, że właśnie o 21.37 Ojciec Święty Jan Paweł II przeszedł do Domu Ojca. To było ogromne wzruszenie i ogromne przejęcie. Jechałem do Poznania stamtąd możliwie szybko, żeby jeszcze wziąć udział w uroczystościach, które miały się odbyć w niedzielę 3 kwietnia wieczorem w Katedrze poznańskiej, zdążyłem na ostatni moment dojechać na to miejsce, ale już ta droga z Bratysławy do Poznania, zwłaszcza kiedy minęliśmy polską granicę, była naznaczona szczególną żałobą, którą się odczuwało, flagami rozwieszonymi wzdłuż drogi, sztandarami polskimi z czarnym kirem, które mówiły o żałobie, jaka obejmowała cały nasz naród – akcentował duchowny.

To, co pamiętam, działo się, pamiętamy wszyscy, w następnych dniach to był jeden wielki narodowy płacz – przypomniał metropolita krakowski.

– Zrozumieliśmy, zwłaszcza młodzi, dla których obecność Ojca Świętego była czymś oczywistym, zawsze dla tych młodych był. Uświadomiliśmy sobie, że jego już nie ma pośród nas, że jest czas rzeczywiście wielkiego żalu i ogromnej pustki, ale niewątpliwie pociechą dla nas były uroczystości pogrzebowe, jakie miały miejsce w piątek 8 kwietnia na Watykanie. Ta przejmująca Msza święta na Placu Świętego Piotra, wiatr, który wiał i zamknął Ewangeliarz leżący na trumnie Ojca Świętego, a potem te wołania młodych i napisy, które się pojawiały na Placu Świętego Piotra „Santo Subito”, żeby od razu uczynić go świętym – wspominał kapłan.

I rzeczywiście niewiele czasu trzeba było, to był krok podjęty przez następcę Jana Pawła II, przez Ojca Świętego Benedykta XVI, by nie czekać ustawowych pięciu lat od śmierci, ale już zacząć proces beatyfikacyjny – podkreślił ks. abp Marek Jędraszewski.

– I stąd beatyfikacja, która miała miejsce w roku 2011, a potem kanonizacja w 2014 roku. To było jakby oficjalną pieczęcią ze strony Kościoła, pieczęcią, która stała się możliwa dlatego, że już były cuda, cudowne uzdrowienia dokonane za przyczyną świętego Jana Pawła II. Oficjalna pieczęć, że on jest naprawdę w Domu Ojca i jest naszym orędownikiem u Boga bogatego w miłosierdzie. Dzisiaj po 15 latach wspominamy nie tyle ten płacz, chociaż to też jest bardzo ważne wspomnienie, bardzo ważna karta najnowszej historii naszego narodu, ale w chwilach obecnego zagrożenia zdrowia i życia w czasie ogarniającej nas pandemii – powiedział kapłan.

Właśnie za przyczyną świętego Jana Pawła II prosimy Boga o to, aby nieszczęście, które nam grozi: Polsce, Europie, światu zostało przez dobrego Pana Boga, naszego Ojca, zażegnane abyśmy mogli jak najszybciej wrócić do normalnego życia – wskazał metropolita krakowski.

– Żeby to życie było odnowione w duchu Ewangelii, w duchu tego wielkiego wspaniałego humanizmu, który głosił Jan Paweł II, którym żył i którym swoim życiem dał tak bardzo przejmujące świadectwo – podsumował ks. abp Marek Jędraszewski.

radiomaryja.pl

drukuj