fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

O. dr T. Rydzyk CSsR dla „Naszego Dziennika”: W naszych rękach przyszłość Kościoła, Ojczyzny i każdego z nas

Trwa wojna cywilizacyjna. W Europie wyspą wiary zachowującą prawo naturalne i prawo Boże jest Polska. W niedzielę będziemy wybierać pomiędzy cywilizacją łacińską a antycywilizacją między Polską biało-czerwoną (z jej najpiękniejszą kulturą od Mieszka I), a liberalizmem lewicowym, z wszystkimi konsekwencjami: antykulturą, antyetyką, walką z Panem Bogiem, walką przeciw normalnej rodzinie – zaznaczył o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia Maryja, w rozmowie z red. Małgorzatą Rutkowską z „Naszego Dziennika”.

M. Rutkowska: W najbliższą sobotę 29. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę. Tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich popłynie wielka modlitwa ludzi zatroskanych o Polskę.

O. dr Tadeusz Rydzyk CSsR: Będzie modlitwa, ale musi być też czyn. Polska potrzebuje dobrej formacji, wychowania. I tego bardzo mi brakuje w Ojczyźnie – właściwej formacji w szkołach, na uniwersytetach. Widzimy, że dokonuje się niszczenie również przez szkoły, zainfekowanie dzieci, młodzieży wyda fatalne owoce, widzimy to na Zachodzie. Prezydent Donald Trump nazwał wprost te siły lewicowym faszyzmem! Tak marksizm wchodzi przez wiele szkół i uczelni w świecie, a niejednokrotnie nawet przez katolickie. Dlatego uchowaj, Boże, Polskę.

Hasłem pielgrzymki są słowa Prymasa Tysiąclecia „Wszystko postawiłem na Maryję”. To wskazanie też na obecny czas i przypomnienie, że tylko z Matką Bożą odnosiliśmy zwycięstwa?

My, Polacy, musimy uważać i być wierni. Idziemy do Matki Najświętszej w roku, w którym miała odbyć się beatyfikacja ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. On wszystko postawił na Maryję i był wierny, choć opuszczony przez wielu, bronił go tylko pies i Niemiec, jak mówił o swoim czasie uwięzienia. Ale jednak trwał i dzięki jego zawierzeniu mogło się stać to, co wyraził św. Jan Paweł II na drugi dzień po inauguracji pontyfikatu w czasie audiencji w Auli Pawła VI dla Polaków: „Nie byłoby tego Papieża Polaka bez twojego zawierzenia”.

Wszyscy mamy przykład, jak działać. To jest bardzo jasne: nie narzekać, nie wpadać w pesymizm, tylko wziąć się do modlitwy i do roboty. Dzieci dobrze wychować, szkołę, uniwersytety uratować. To jest też mój apel do rządzących, do rodziców, do wszystkich.

Wiele wyzwań wciąż przed nami?

Można szybko odnowić Ojczyznę, jeżeli będzie właściwe wychowanie i kształcenie, jeżeli nie będziemy rozszerzać błędów i zahamujemy ich rozpowszechnianie.

I to jest stawka tych wyborów prezydenckich?

Wszyscy powinniśmy już zauważyć, że w świecie trwa wojna cywilizacyjna. W Europie wyspą wiary zachowującą prawo naturalne i prawo Boże jest Polska. W niedzielę będziemy wybierać pomiędzy cywilizacją łacińską a antycywilizacją, między Polską biało-czerwoną (z jej najpiękniejszą kulturą od Mieszka I), a liberalizmem lewicowym, z wszystkimi konsekwencjami: antykulturą, antyetyką, walką z Panem Bogiem, walką przeciw normalnej rodzinie.

Niezwykle ważna jest mobilizacja i udział w wyborach, każdy głos się liczy.

Wszyscy powinni iść na wybory, również ludzie starsi. Niech się nie boją, że zachorują, o wiele bezpieczniej jest iść na wybory niż do sklepu. Nie wolno dać się manipulować, teraz manipulacja przebiega na emocjach. Wzbudza się nienawiść, negatywne emocje w stosunku do tych, którzy coś robią w Kościele, np. ks. abp. Marka Jędraszewskiego, niezwykle mądrego, Bożego człowieka; czy wobec polityków, którzy pracują dla Polski. Uwaga więc na media, ponad 90 procent mediów w Ojczyźnie jest liberalno-lewicowych. I są tego konsekwencje.

Potop nowego totalitaryzmu już chyba zniszczyłby Polskę, Kościół, wiarę, gdyby nie zapora w postaci Radia Maryja.

To dzięki Panu Bogu i Matce Bożej jest to Radio i następne dzieła, ale to też odpowiedź wielu wspaniałych ludzi na natchnienia Ducha Świętego. Bardzo mnie to buduje. Te wszystkie Biura, Koła Przyjaciół Radia Maryja, ludzie modlący się w różnych miejscowościach. To jest siła. Im trzeba dziękować.

Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja jest najliczniejsza ze wszystkich przybywających na Jasną Górę. Nie byłoby tego fenomenu, gdyby nie maryjna pobożność Ojca?

Nauczyliśmy się wszystkie sprawy rozwiązywać z Matką Najświętszą, tak było też w moim domu rodzinnym. Już w szkole podstawowej myślałem o tym, żeby zostać księdzem. Chciałem zrobić coś dobrego, dobrze zrealizować swoje powołanie. Nigdy nie zapomnę – byłem wtedy w siódmej klasie – jak szedłem z Mamą uporządkować groby na cmentarzu przed uroczystością Wszystkich Świętych. Powiedziałem, że chciałbym być księdzem. Pamiętam, jak Mama zamilkła, po pewnym czasie powiedziała: „Synu, ja nie jestem godna, żeby mój syn był kapłanem, żeby moje dziecko brało w ręce chleb i przychodził Pan Jezus”. Potem dodała: „Synu, oddaj się Matce Bożej, zobaczysz, że Ona będzie w tobie i przez ciebie zwyciężała”. To było coś niesamowitego, jeszcze dzisiaj mogę pokazać miejsce, w którym w drodze na cmentarz usłyszałem te słowa. Bardzo we mnie zapadły.

Wybór Maryi na Patronkę Radia był więc czymś naturalnym?

Gdy przyszła idea Radia Maryja, spotkałem się z pewnym Włochem. Pojechaliśmy do Włoch, wtedy już wiedziałem, że jest włoskie Radio Maria, poznałem jego założyciela, wspaniałego ks. Mario. Później bardzo cierpiał, został odsunięty od radia przez ludzi, którym zaufał. Gorąco zachęcał mnie do założenia Radia Maryja. Marzyłem, pragnąłem tego, ale nie chciałem wychodzić przed szereg, byli przecież księża biskupi, którzy mieli zajmować się mediami. I wtedy ks. Mario powiedział: „Słuchaj, to ma być nie Radio Tadeusz, tylko Radio Maryja”. To bardzo mi odpowiadało, bo to jest nasza polska droga. Jako dziecko słyszałem o ks. kard. Auguście Hlondzie, czytałem jego proroctwo, że zwycięstwo przyjdzie przez Maryję. Później był ks. kard. Wyszyński, Ojciec Święty Jan Paweł II, wcześniej o. Maksymilian Kolbe. Od początku, od chwili chrztu Kościół w Polsce związał się z Matką Najświętszą.

Myślałem, że to będzie bardzo łatwo, dokonywały się przemiany. Patrzyłem na Zachód i mówiłem: Matko Boża, uratuj Polskę, uratuj wiarę w Polsce. Widziałem, co się tam dzieje.

Nie przypuszczał Ojciec, że będzie tyle trudności?

Cała nasza droga jest podobna do drogi krzyżowej, często do Ogrodu Oliwnego. Naprawdę. Nie mówię o tych sprawach, było ich i jest bardzo dużo. Trudności doznajemy zwłaszcza od ludzi, którym zdawałoby się, że powinno zależeć na Ojczyźnie, na sprawach wiary, bo bez wiary człowiek ginie.

Po wielkich bólach otrzymaliśmy na początku tylko dwie stacje po 100 watów – Toruń i Bydgoszcz. To był bardzo maleńki zasięg. Nie dali nam nawet zgody na połączenie tych stacji. Powiedzieli, żebym woził kasety do Bydgoszczy. Nie zgodziłem się. Robiliśmy to, co nam sumienie kazało. W pewnych momentach postępowaliśmy analogicznie jak niektórzy księża biskupi, kapłani, świeccy, którzy budowali kościoły bez pozwoleń państwowych.

Potem po wielu bojach, zgodach księży biskupów, dali nam 37 częstotliwości, ale wysokich. Ludzie nie mieli aparatów przystosowanych do ich odbioru, bo w całym bloku wschodnim były tylko niskie częstotliwości. Co robić? Pan Bóg stworzył świat na swoją chwałę i częstotliwości też. Wykorzystamy to.

Zorganizowaliśmy cztery ekipy młodych ludzi. Powiedziałem: Jedźcie i zakładajcie choćby po jednym dipolu [radiowej antenie odbiorczej – red.] nawet na gałęziach drzew, bo ludzie muszą usłyszeć, że jest Radio Maryja. I tak zrobili.

Wtedy zaczęła się wojna?

Pamiętam, jak jeden ksiądz biskup odpowiedzialny za Radio – już nie żyje – wezwał mnie i pyta: – Czy Ojciec jest za porządkiem w eterze? – Jestem za porządkiem wszędzie, Ekscelencjo. – To proszę zdjąć te niskie częstotliwości, bo tak nie wolno. Pani premier powiedziała, że odbierze Radio. Zrobi Ojciec to w miesiąc? – Miesiąc to mało, ludzie jeszcze nie wiedzą o Radiu. Potrzebujemy więcej czasu, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się, a potem przestroją swoje odbiorniki. – Czy daje Ojciec słowo, że to zrobi za dwa miesiące? – Tak, daję słowo, ale nie honoru.

Myślałem o jednym: ludzie muszą się dowiedzieć, bo inaczej to Radio upadnie na samym początku. Nawet nie utrzyma się, bo utrzymują je tylko ludzie. Jak nam pomogą, skoro nie dowiedzą się, że ono jest?

Teraz lepiej rozumiem, co św. Jan Paweł II miał na myśli, mówiąc do Ojca: „Tylko się nie daj”. Władze świeckie też przeszkadzały.

Zostałem wezwany późnym popołudniem do Ministerstwa Łączności. Nikogo już nie było z urzędników, tylko strażnicy. Pomyślałem: a może ja już stąd nie wyjdę? Myślałem o ks. Jerzym Popiełuszce… Wyszedłem stamtąd po północy.

Powiedziałem: Daliście nam te częstotliwości, ale po azjatycku. Jak się ludzie mogą dowiedzieć, że jest to Radio, skoro nie mają odbiorników na wysokie częstotliwości? Trzeba dopiero przystosować, żeby ludzie mieli możliwość słuchania.

Wiceminister był bardzo zdenerwowany. W pewnym momencie stwierdziłem, że o tej rozmowie muszę powiedzieć słuchaczom, bo Radio nie jest moje, Radio jest Pana Boga, Matki Bożej i ludzi. Ja jestem małym ogniwem w tym łańcuchu. – To Ojciec zaczyna wojnę. – Nie zaczynam, ale wiem, że jak będzie wojna, to będą ofiary po obu stronach, nie wiemy tylko, kto zwycięży, ale ja się nie poddam. Odpowiedział: – A my mamy media i będziemy o Ojcu pisać i mówić. – Trudno, nie poddam się.

Wtedy przyszła myśl, by jechać na Jasną Górę i prosić Matkę Bożą o ratunek?

Wiedziałem, że stoję przed systemem, który można porównać do Goliata. Tak kiedyś powiedział na jednej z naszych pielgrzymek ks. abp Kazimierz Majdański: „Kim ty jesteś, Radio Maryja? Stoisz jak Dawid przed Goliatem uzbrojonym po zęby”. Myślałem, co robić, to Radio to przecież nie Radio Tadeusz, ale Radio Maryja. Idziemy do Maryi.

To był wtorek po południu. Zadzwoniłem na Jasną Górę. Ojciec kustosz powiedział: – Tak, jest możliwość odprawienia Mszy świętej przed Cudownym Obrazem. Zadzwoniłem do ks. bp. Adama Lepy, przewodniczącego Komisji Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu. Obiecał: – Będę na Jasnej Górze.

Na Jasną Górę przyjechałem w niedzielę rano, było już dużo ludzi. Jeden z paulinów więc zaproponował: – Ojcze, może nie w kaplicy, ale na placu przed szczytem odprawimy Mszę świętą?

I tak się zaczęło. Matka Najświętsza uratowała Radio. Tak było niejeden raz. Jednego roku byliśmy dwa razy u Matki Bożej na Jasnej Górze. Radio ma w tym roku 29 lat i mamy już 29. pielgrzymkę. Idziemy zawsze do Matki Najświętszej, Ona jest dana ku obronie naszego Narodu. Ona nas broni i obroni, ale my musimy iść do Niej i Jej zawierzyć.

Zawsze wtedy przypominają mi się słowa mojej Mamy: „Synu, oddaj się Matce Bożej. Ona zwycięży w tobie i przez ciebie”. Pokazują nam to wielcy ludzie, wielcy Polacy, pasterze. Zwyciężymy, ale oddajmy się wszyscy.

Wrogowie Kościoła zapominają, że Pan Bóg nigdy nie przegra, a Matka Boża jest zwycięską Królową Polski.

Ale naprawdę trzeba zaufać i słuchać Matki Bożej. Ona chce, żebyśmy do Niej często przybywali, bo to jest Jej dzieło, niech Ona nam mówi, co mamy robić, a my mamy słuchać. Matka Najświętsza daje nam cały program działania, życia, dlatego idziemy na Jasną Górę.

W tym roku było pytanie: Pandemia. Może wycofać się? Nie, ludzie normalnie żyją, pracują, to dlaczego mamy nie iść? Oczywiście zachowując absolutnie wszystkie wymogi sanitarne, tu nie można ryzykować.

Z czym w tym roku przychodzi Rodzina Radia Maryja do swojej Patronki?

Również teraz mamy wielkie problemy, o których nie mówię. Są to działania nie tylko wypływające z Polski. Pewne siły sięgały nawet najwyższych szczytów w Kościele, żeby zniszczyć Radio Maryja. Tak było w Polsce, jak i poza Polską. To są siły również międzynarodowe, media, także niepolskie i nie w Polsce, które mówią nieprawdę o Radiu Maryja. Te siły zgodziłyby się na media, by dla zmylenia katolików nazwały się nawet katolickimi, ale żeby one były takie katolickie, jak podyktują ci, którzy walczą z Kościołem. Oni by nawet pieniądze dali na media zachowujące pozory katolicyzmu. Widzimy, że to się dokonuje w świecie, trzeba wiedzieć, że tak jest, ale trzeba zachować wierność Panu Bogu. Pytajmy, co by robił na naszym miejscu Pan Jezus, i tak działajmy.

Wkrótce zainaugurowane zostanie nowe dzieło powstałe przy Radiu Maryja. To odpowiedź na potrzebę umacniania tożsamości Polaków w czasie toczącej się wojny kulturowej?

8 sierpnia otworzymy Park Pamięci Narodowej „Zachowali się, jak trzeba” od słów Danuty Siedzikówny „Inki”, która przed zamordowaniem przez ubowców napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. Na razie w Parku znajdą się tablice z nazwiskami 18 457 Polaków, w tym 2457 sióstr zakonnych, ponad 600 kapłanów, którzy ratowali Żydów podczas II wojny światowej. Wszystkich nazwisk mamy blisko 40 tys. Nad dokumentacją i weryfikacją pracuje Instytut Pamięć i Tożsamość. Później w Parku Pamięci Narodowej umieścimy nazwiska Ukraińców, którzy zginęli za ratowanie Polaków w czasie strasznych zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Przygotowujemy też pawilon, który będzie poświęcony Golgocie Polski. Chcemy w nim umieścić nazwy miejscowości, gdzie podczas II wojny światowej byli mordowani Polacy. Wiadomo, że tylko z rąk Niemców zginęło prawie sześć milionów obywateli polskich, na każde tysiąc osób blisko 220. W centrum pawilonu stanie Pieta, przy niej będzie miejsce na Katyń i na Smoleńsk. Można będzie wejść, zobaczyć, pomyśleć.

Buduje się Muzeum Pamięć i Tożsamość im. św. Jana Pawła II. Chcemy w nim pokazać, jak największy z rodu Polaków widział polskość od Mieszka I i chrztu Polski, jak nam przekazywał tę naukę. Polskość to nie jakiś chory nacjonalizm, ale też nie kosmopolityzm, to jest nasza tożsamość.

Dzieła, które powstają, będą formować następne pokolenia do prawdy, piękna, dobra.

Jeszcze dużo przed nami pracy, dziękujemy wszystkim, którzy słuchają natchnień Ducha Świętego i robią coś dobrego, ewangelizują.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

drukuj