fot. PAP/Yevgeny Kurskov

Polska coraz bliżej pełnego energetycznego uniezależnienia się od Rosji

Polska jest coraz bliżej pełnego energetycznego uniezależnienia się od Rosji. Od momentu przejęcia władzy przez Zjednoczoną Prawicę, rząd podjął szereg działań, które służą dywersyfikacji dostaw gazu, a tym samym większemu bezpieczeństwu naszego kraju.

Chodzi m.in. o przyjmujący już dostawy gazu terminal LNG w Świnoujściu oraz trwające prace nad uruchomieniem połączenia gazowego Baltic Pipe z Norwegią. Wpłynie to na negocjacyjną pozycję Polski w przypadku ewentualnego przedłużenia umowy z Gazpromem; obecnie nasz kraj jest wśród państw, które za rosyjski gaz płacą najwięcej.

Dr inż. Bogdan Sedler z Fundacji Naukowo-Technicznej w Gdańsku podkreślił, że najlepsze byłoby kontraktowanie 30-40 proc. surowca z Rosji, a resztę ze źródeł alternatywnych.

Realne byłoby kontraktowanie 30-40 proc. surowca z Rosji, a resztę ze źródeł alternatywnych, którymi mogą być złoża na Morzu Północnym (to jeszcze kwestia iluś tam lat), mogą to być też własne złoża, których za wiele nie mamy. To jest nasza przyszłość, która może zająć do 30 lat. […]Z punktu widzenia biznesowego, nie jest korzystne 100 proc. uniezależnienie się od Rosji, bo mimo wszystko ten gaz jest tani, a pobierając 30-40 proc. od Rosji, nie będziemy od Rosji zależni. Robienie sobie wrogów, szczególnie w biznesie, nie jest najmądrzejszą politykę i to powinniśmy zrozumieć – wskazał dr inż. Sedler.

Pod koniec stycznia Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podpisało umowy w ramach projektu Baltic Pipe z operatorami polskiego i duńskiego systemu przesyłowego. Porozumienie dotyczy przesyłu gazu z Norwegii do Polski przez Danię w latach 2022-2037 i jest warte ponad 8 mld zł.

Baltic Pipe to strategiczny projekt infrastrukturalny, dzięki któremu powstanie nowy korytarz dostaw gazu na rynku europejskim. Inwestycja ma być gotowa w 2022 r.

RIRM

drukuj