fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Podsumowanie prac badawczych IPN. Ukraina wciąż blokuje ekshumacje polskich ofiar

Instytut Pamięci Narodowej podsumowuje dotychczasowe prace badawcze. Zaznacza przy tym, że Ukraina już ponad rok blokuje poszukiwania i ekshumacje polskich obywateli na jej terytorium. W Warszawie w ramach podsumowań trwa międzynarodowa konferencja „II wojna światowa w stosunkach polsko-ukraińskich – stan badań, perspektywy badawcze”, na którą przyjechało ponad 28 wybitnych historyków z Polski, Ameryki, Niemiec i Ukrainy.

Geneza, przebieg i następstwa konfliktu polsko ukraińskiego – to główne tematy trwającej w IPN międzynarodowej konferencji, która ma miejsce w przeddzień 75. rocznicy Zbrodni Wołyńskiej.

– Podstawowym problemem jest ciągle ustalenie wszystkich okoliczności Zbrodni Wołyńskiej z 1943 roku, która obejmowała szerszy obszar. Mimo wieloletnich badań, działań – ciągle jeszcze np. nie mamy ustalonej pełnej liczby ofiar z jednej i drugiej strony – wskazał dr Mirosław Szumiło, historyk IPN.

Od lat celem działań polskiego Instytutu jest wyjaśnienie okoliczności tego ludobójstwa. Zbrodnią zajmują się też historycy ukraińscy, ale w dość specyficzny sposób – zwrócił uwagę dr Mirosław Szumiło.

– Ukraińcy też szukają genezy tych zdarzeń w pewnych działaniach po stronie polskiej, a więc jakby próbują udowodnić, czy wskazać, że to Polacy wywołali konflikt. O to idzie spór – o genezę – tłumaczył historyk.

W tym roku obchodzimy 75. rocznicę Rzezi Wołyńskiej. Symbolicznym dniem pamięci jest 11 lipca. Tego właśnie dnia, w niedzielę 1943 r., ukraińscy nacjonaliści zaatakowali prawie 100 miejscowości zamieszkałych przez Polaków na Wołyniu.  Przyjmuje się, że łącznie z rąk Ukraińskiej Powstańczej Armii zginęło od 130 do 200 tys. osób. Liczba ta pozostaje jednak kwestią sporną – próby jej potwierdzenia zostały zablokowane przez ukraiński rząd. Już prawie rok Kijów wstrzymuje prace ekshumacyjne polskiego IPN na terytorium Ukrainy.

Polski rząd powinien zareagować – powiedział historyk dr Leon Popek.

– Nie możemy być w taki sposób traktowani. Oczekuje, że w najbliższym czasie strona ukraińska dopuści polskich badaczy do poszukiwań i ekshumacji – wyraził nadzieję Leon Popek.

Tym bardziej, że Ukraińscy nie zezwalają także na poszukiwania grobów polskich żołnierzy z września 1939 r. Sprawa jest o tyle poważna, że wśród historyków mówi się też o próbie zacierania polskich śladów. Mają to robić tzw. „czarni archeolodzy“, którzy penetrują groby żołnierzy poległych na tych terenach w 1939 r. Z mogił usuwają  m.in. guziki z polskim orzełkiem.

– To wszystko jest wydobywane, kości nie zawsze wrzucane nawet do tego wykopanego dołu i po latach może być taka sytuacja, że będzie sprzyjający klimat na ekshumacje oraz pochówki, ale strona ukraińska może powiedzieć: „Proszę przedstawić dowody, że są tam polscy żołnierze”. I tych dowodów nie będzie – wyjaśnił dr Leon Popek.

To nie jedyny problem. Polskim historykom blokuje się też dostęp do archiwów – wskazał prof. Andrzej Zięba z UJ. Badacze nie mają dojścia do archiwów często wytworzonych przez polskie instytucje, które w wyniku zmiany granic znalazły się na terenie współczesnej Ukrainy.

– Zdarzają się takie momenty, sytuacje, że polscy historycy nie są dopuszczani do kluczowych dokumentów, pod różnymi pozorami – prawdziwymi i nieprawdziwymi – albo w ogóle nie są wpuszczani na terytorium Ukrainy – tłumaczył historyk.

Naukowcy liczą, że polski rząd podejmie w tej sprawie stanowcze działania. Prof. Włodzimierz Osadczy w programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam mówił o braku działań ze strony władz Polski [czytaj więcej].

Nie mamy osoby, która by broniła polskiej racji stanu w Kijowie. Pan Piekło (ambasador Polski na Ukrainie) ani razu nie wypowiedział się w stanowczy i jednoznaczny sposób, jak wypada reprezentantowi Rzeczypospolitej w takich sytuacjach – zwrócił uwagę dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL.

Historyk zaapelował do premiera, by ten podjął działania normalizujące relacje polsko-ukraińskie.

– Zwracam się do pana premiera z prośbą o zdecydowaną naprawę obszaru Ministerstwa Spraw Zagranicznych i polityki dyplomacji polskiej, jeżeli chodzi o Wschód (…). Premier Morawiecki powinien zacząć realizować program właściwego podejścia do spraw pamięci związanej z ludobójstwem poprzez normalizację relacji polsko-ukraińskiej. Polska powinna bronić swojej racji stanu, na której powinno też zależeć Ukrainie. Nie jesteśmy krajami, które są w stanie konfliktu – akcentował historyk.

Na prawdę o zbrodniach popełnionych przez nacjonalistów ukraińskich z OUN i UPA od lat czeka pan Albin Sulikowski. Nacjonaliści ukraińscy zabili mu siostrę, która była w 8 miesiącu ciąży.

Nie chcę odwetu, chcę prawdę. Niech tego nie tają, niech się przyznają. Ja wybaczam – powiedział świadek ludobójstwa na Wołyniu.

Zbrodnicze działania Ukraińskiej Armii Powstańczej i innych podobnych formacji motywowane były ideologią nacjonalistyczną. Według niej tereny Wołynia, Wschodniej Małopolski miały być wolne od Polaków, Żydów, Ormian i Słowaków. Miały to być ziemie zamieszkałe tylko przez Ukraińców.

TV Trwam News/RIRM

drukuj