fot. PAP/Tomasz Gzell

Po orzeczeniu Izby Pracy SN pogłębia się chaos prawny w polskim sądownictwie

Izba Pracy Sądu Najwyższego – powołując się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – orzekła, że obecna Krajowa Rada Sądownictwa nie jest niezawisła i bezstronna. Pogłębia się chaos prawny. KRS przekonuje w odpowiedzi, że decyzja Izby Pracy nie będzie miała żadnych realnych konsekwencji.

Izba Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego w uzasadnieniu wyroku po orzeczeniu TSUE twierdzi, że KRS nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej.

– Sąd Najwyższy stwierdza, że obecna KRS nie jest organem bezstronnym i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawczej. Sąd Najwyższy uznaje, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE, a przez to nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego – oznajmił Piotr Prusinowski z Izby Pracy Sądu Najwyższego.

Wyrok Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN został wydany w pierwszej z trzech spraw, których dotyczyło orzeczenie TSUE z 19 listopada. Wyrok unijnego Trybunału zapadł w odpowiedzi na pytania prejudycjalne zadane przez Sąd Najwyższy. Trybunał orzekł, że to SN ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej, by ustalić, czy może ona rozpoznawać spory dotyczące przejścia sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku.

Zdaniem rzecznika Sądu Najwyższego Michała Laskowskiego to ważne orzeczenie w dyskursie na temat stanu praworządności w Polsce.

– Sędziowie i wszyscy ci, którzy przeszli przez nową KRS, czyli sędziowie orzekający w różnych sądach, powinni zastanowić się nad tym, co dzisiaj powiedział SN i wyciągnąć z tego wnioski. Ja nie będę im dyktował, jakie to powinny być wnioski, ale mówi się o tym, żeby unikać komplikowania na przyszłość – wskazuje Michał Laskowski.  

Orzeczenie SN tylko potwierdza, że KRS jest ciałem wadliwym – dodaje mec.  Sylwia Gregorczyk-Abram, reprezentująca Komitet Obrony Sprawiedliwości

– KRS była i jest organem powołanym w sposób wadliwy – twierdzi mec. Sylwia Gregorczyk-Abram.

Dlatego też, jak podkreślają pełnomocnicy Sądu Najwyższego przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, KRS po orzeczeniu SN powinien natychmiast zaprzestać jakichkolwiek działań.

– Dzisiejsza wykładnia SN nie pozostawia wątpliwości – proces nominacyjny dokonany przez nową KRS, przez neo-KRS jest nieprawidłowy. Nie zapewnia standardów niezależności Nie zapewnia przestrzegania skutecznej ochrony sądowej – uważa mec. Michał Wawrynkiewicz.

Zdaniem mec. Michała Wawrynkiewicza wyrok SN wymaga interwencji ze strony ustawodawcy. Taką interwencją miałoby być rozwiązanie KRS. Według przedstawicieli Komitetu Obrony Sprawiedliwości wyrok SN pokazuje, że również Izba Dyscyplinarna ma marginalne znaczenie.

O kuriozalnej decyzji Sądu Najwyższego mówi z kolei rzecznik KRS Maciej Mitera.

– W mojej ocenie będą problemy, bo teraz chociażby status tych sędziów, którzy wydali orzeczenia, również któryś sąd, któraś izba Sądu Najwyższego może podważyć, zapytać, czy zostali powołani zgodnie ze standardem – wskazuje Maciej Mitera.  

Radca prawny Piotr Żyłko podkreśla, że Sąd Najwyższy nie miał prawa do oceny KRS i wybranych sędziów.

– Do rozpatrywania tego typu sporów właściwie nie jest powołany SN, tylko powołany jest Trybunał Konstytucyjny – zaznacza Piotr Żyłko.

Dlatego też poseł PiS prof. Przemysław Czarnek podkreśla, że to orzeczenie jest pewnym zamachem na system prawny, ale również na suwerenność narodu.

– Absurd polega na tym, że w tym samym SN są sędziowie, którzy byli powoływani jeszcze przez Radę Państwa PRL. To co, ta Rada Państwa dawała jakąś rękojmie niezależności od władzy ustawodawczej? Ta komunistyczna Rada Państwa miała większy autorytet niż prezydent RP wybrany w demokratycznych wyborach? – pyta prof. Przemysław Czarnek.

Tymczasem wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta uspokaja i podkreśla, że orzeczenie SN nie wpłynie na status i pracę KRS oraz Izby Dyscyplinarnej. Ustawa zmieniająca zasady wyboru członków KRS jest zgodna z konstytucją – orzekł w marcu Trybunał Konstytucyjny i to ten organ jest władny do oceny poszczególnych ustaw. Dlatego też przesadne mówienie o mocy tego orzeczenia jest bardzo dużym nadużyciem i manipulacją – dodaje Sebastian Kaleta.

– Ten dzisiejszy precedens jest niespotykany, ale jednocześnie stanowi pewne ryzyko próby pozakonstytucyjnego przekazania części polskiej suwerenności na rzecz organów UE, co również jest bardzo niepokojącym sygnałem – akcentuje Sebastian Kaleta.

Wyrok Sądu Najwyższego jest kolejnym elementem toczącego się od czterech lat sporu o kształt zmian w wymiarze sprawiedliwości.

TV Trwam News

drukuj