fot. PAP/EPA

Piotr Duda: niech premier wycofa się z likwidacji kopalń

Duda apeluje do premier Ewy Kopacz, aby powstrzymała procedowany w Sejmie projekt likwidacji miejsc pracy w kopalniach; chce powrotu do rozmów.

Chodzi o projekt realizujący rządowy program restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Wczoraj odbyło się pierwsze czytanie tego projektu na posiedzeniu nadzwyczajnej komisji ds. energetyki. Przeciwko założeniom rządowego programu od kilku dni protestują górnicy.

To, co się dzieje na Śląsku, jest konsekwencją braku rozmów i autentycznego dialogu społecznego – powiedział Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”. Przypomniał, że już w 2012 r. związkowcy zgłaszali rządowi problemy poszczególnych branż.

Mówiliśmy o trudnej sytuacji w górnictwie; mówiliśmy, że czas na konsolidację górnictwa z energetyką, mówiliśmy o zespole ds. pakietu klimatycznego. Niestety, te wszystkie nasze prośby o rozwiązywanie w spokoju tego dialogu, nie przyniosły efektów. Dzisiaj mamy tego konsekwencje na Śląsku: rozwijający się protest. Rozmowy, które trwały z delegacją rządową i panią premier nie przyniosły pożądanych efektów. Dlatego z tego miejsca chciałbym zaapelować do pani premier, aby ten projekt, który jest tak szybko procedowany w Sejmie – projekt, który zakłada likwidację miejsc pracy, likwidację czterech kopalń – powstrzymać w Sejmie, aby usiąść i prowadzić rozmowy – apelował przewodniczący NSZZ „Solidarność”.

Piotr Duda dał stronie rządowej czas na rozmowy. Zapowiedział, że jeśli do wtorku nie przyniosą one pożądanego rezultatu, protest będzie eskalował. Do protestu górników przygotowują się kolejarze.

Obecnie, według związkowców, w 12 kopalniach pod ziemią protestuje ponad 2 tys. osób sprzeciwiających się rządowemu planowi restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Dziś do protestu mają dołączyć pozostałe kopalnie węgla kamiennego.

Pracownicy są zdeterminowani nie tylko w bytomskiej kopalni, ale we wszystkich czterech. Walczą o swoje miejsca pracy. Zdeterminowani są również mieszkańcy. Walczą, bo wiedzą, że kopalnia to źródło utrzymania nie tylko tych górników i ich rodzin, ale także okolicznych firm, branż, sklepików. Najlepiej widać to w tych dzielnicach, gdzie kopalnie zostały zlikwidowane – powstały getta bezrobocia, biedy. Mieszkańcy na pewno nie chcą dopuścić do tego, żeby kolejne dzielnice i miasta wyglądały tak samo – powiedział Jarosław Grzesik, przewodniczący górniczej „Solidarności”.

Przypomnijmy, rząd Ewy Kopacz zaproponował m.in. likwidację czterech kopalń KW, przeniesienie 6 tys. osób do innych zakładów i osłony dla zwalnianych – kosztem ponad 2 mld zł.

RIRM

drukuj