fot. wikipedia.org

Peru: Wniosek o wszczęcie impeachmentu wobec prezydenta Vizcarry odrzucony

Wniosek o odsunięcie prezydenta Martina Vizcarry od władzy nie zyskał wystarczającej liczby głosów podczas piątkowego głosowania w Kongresie Peru i został odrzucony. Za wszczęciem procedury impeachmentu opowiedziało się 78 deputowanych, a przeciw było 32.

15 deputowanych wstrzymało się od głosu.

Aby wniosek był procedowany musiałoby go poprzeć 87 deputowanych zasiadających w 130-mandatowej izbie. Wynik głosowania, oznacza, że cieszący się dużą popularnością w społeczeństwie polityk, który jest związany z centroprawicowym ugrupowaniem „Peruwianie za Zmianą” (PPK), pozostanie u władzy – podkreślają peruwiańskie media.

„Chociaż początkowo zapowiadano, że Vizcarra nie będzie w piątek obecny na sali obrad, wyśle tam natomiast swego doradcę prawnego Roberto Pereirę, to jednak ostatecznie pojawił się w parlamencie. Przybył na kilka przed rozpoczęciem sesji, bez krawata i szarfy prezydenckiej, jak gdyby chciał zasygnalizować społeczeństwu, że najważniejsze jest >>pokazać swoją twarz<< i przyjąć wyzwanie” – pisze na swej stronie serwis informacyjny Infobae, mający siedzibę w Buenos Aires w Argentynie.

57-letni szef państwa, ekonomista z wykształcenia, nie krył wcześniej opinii, że wniosek dot. impeachmentu to temat zastępczy w obliczu wyzwań gospodarczych związanych z epidemią koronawirusa.

„Kraj nie powinien być absorbowany >>jałowymi dyskusjami<< i >>drugorzędnymi kwestiami<<” – powiedział w jednym z niedawnych wywiadów radiowych.

Krytycy Vizcarry w Kongresie uważają, że prezydent „jest pozbawiony trwałych kwalifikacji moralnych do pełnienia urzędu”. Takie sformułowanie znalazło się w ich formalnym wniosku o zarządzenie głosowania ws. wszczęcia procedury impeachmentu, jaki procedowano w czwartek. Poparło go wtedy 65 deputowanych, 36 było przeciwko, a 24 wstrzymało się od głosu. Podstawą do oskarżenia Vizcarry o utratę zdolności do pełnienia urzędu stały się nielegalne nagrania jego rozmów z dwoma najbliższymi współpracownicami i doradczyniami w jego sekretariacie, które wyciekły do opinii publicznej. Vizcarra zalecał na nich pracownicom zachowanie dyskrecji w kwestii jego częstych spotkań z zaprzyjaźnionym piosenkarzem Richardem Cisnerosem „Swingiem”. Prezydent pomógł swemu ulubieńcowi w uzyskaniu korzystnego finansowo kontraktu w peruwiańskiej telewizji.

W sytuacji, gdy w Peru, które ze względu na słabość i niedofinansowanie struktur opieki zdrowotnej ponosi olbrzymie, największe po Brazylii na kontynencie południowoamerykańskim ofiary w ludziach z powodu epidemii koronawirusa, ujawnione nagrania wywołały ostrą reakcję opinii publicznej.

Autorzy większości komentarzy w mediach Ameryki Łacińskiej od początku wyrażali wątpliwość, że „afera podsłuchowa” zakończy się skutecznym zastosowaniem procedury impeachmentu. W sondażach przeprowadzanych przez Ipsos przed skandalem Vizcarra cieszył się poparciem dwóch trzecich ich uczestników. Większość komentatorów przewiduje, że dotrwa on do końca swego prezydenckiego mandatu, który wygasa za 10 miesięcy.

Peruwiański Trybunał Konstytucyjny nie skorzystał na swym czwartkowym posiedzeniu z konstytucyjnej możliwości zablokowania parlamentarnego „sądu” nad prezydentem. Sędzia Marinella Ledesma oświadczyła wtedy, że w Kongresie wniosek w sprawie impeachmentu wobec prezydenta Vizcarry nie znajdzie najprawdopodobniej wystarczającego poparcia głosujących.

PAP

drukuj