Pasywna prezydentura Komorowskiego

Dziś mijają 3 lata od momentu, gdy Bronisław Komorowski złożył przed Zgromadzeniem Narodowym przysięgę prezydencką. To prezydentura bardzo pasywna – podsumował w rozmowie z Redakcją Informacyjną Radia Maryja prof. Zdzisław Krasnodębski.

Socjolog akcentował, że kadencja obecnej głowy państwa rozpoczęła się od scen pod pałacem prezydenckim, skąd w  atmosferze skandalu został usunięty krzyż ustawiony tam tuż po katastrofie Smoleńskiej.

Zdzisław Krasnodębski dodał, że największym sukcesem prezydenta jest to, że po wielu wpadkach udało mu się tak sprawować urząd, że nastroje krytyki wygasły.

–  Jest to prezydentura pasywna. Ta funkcja – jak mówił Donald Tusk rezygnując z ubiegania się o to stanowisko – to „żyrandol” i pewne ceremoniały. Niewątpliwie prezydent Komorowski nie angażuje się bardzo w politykę bieżącą, prawie jest nieobecny w polityce zagranicznej. Jest to prezydent jakby „nowego typu”- powiedział Zdzisław Krasnodębski

Socjolog podkreśla, że ponieważ premier Donald Tusk ma kłopoty z polską tradycją i historią, stało się to domeną Bronisława Komorowskiego.

– Proponuje w polityce historycznej patriotyzm „fajny”, „nietrudny”, „zbanalizowany”- doprowadzony do rytuału, który staje się parodią o czym świadczy akcja „Orzeł może”. To oddaje istotę prezydentury, która jest swojska, nieporadna, zabawna. Chce zatuszować wszystkie polskie sprawy tak z przeszłości, jak i teraźniejsze – mówi Zdzisław Krasnodębski, socjolog.

RIRM 

drukuj