fot. PAP/EPA

Niespokojnie w Mali

Zamach stanu w Mali. Uwięziony podczas wojskowego puczu prezydent kraju ogłosił swoją dymisję.

Obóz wojskowy niedaleko Bamako – to od tego miejsca rozpoczął się bunt. Żołnierze przejęli kontrolę nad obozem, po czym wyruszyli do stolicy. Zostali powitani przez wiwatujących demonstrantów, którzy od czerwca domagają się odejścia głowy państwa. Oskarżają prezydenta kraju o korupcję i złe zarządzanie państwem. Doszło do zamachu stanu. Prezydent oraz premier kraju zostali pojmani. W obliczu wojskowego puczu uwięziony prezydent ogłosił dymisję.

– Pragnę ogłosić moją decyzję o rezygnacji ze wszystkimi wiążącymi się z tym konsekwencjami, rozwiązaniem Zgromadzenia Narodowego oraz rządu – powiedział Ibrahim Boubacar Keita, były prezydent Mali.

W wystąpieniu telewizyjnym prezydent zwrócił się do Malijczyków.

– Nie chcę, aby jakakolwiek krew została przelana, aby utrzymać mnie na stanowisku – stwierdził Ibrahim Boubacar Keita.

Zatrzymanie prezydenta i premiera skrytykował przewodniczący Unii Afrykańskiej.

– Stanowczo potępiam przymusowe zatrzymanie prezydenta Mali, premiera i innych członków malijskiego rządu. Wzywam do ich natychmiastowego uwolnienia – napisał na Twitterze Moussa Faki Mahamat, przewodniczący Unii Afrykańskiej.

Mali stoi w obliczu poważnego kryzysu społeczno–politycznego, który niepokoi inne kraje. Sprawą mocno interesuje się prezydent Francji Emmanuel Macron. Na terenie Mali stacjonują francuscy żołnierze. Na temat kryzysu Emmanuel Macron rozmawiał z przywódcami Nigerii, Wybrzeża Kości Słoniowej i Senegalu.

TV Trwam News

drukuj