Pucz wojskowy w Mali
W Mali trwa rewolucja. Żołnierze porwali prezydenta i przejęli władzę w kraju. Chcą nowych wyborów. Działania wojska popiera część obywateli. Potępia je społeczność międzynarodowa.
Do puczu wojskowego doszło we wtorek. Wojsko porwało prezydenta i premiera. Pierwszy z nich złożył dymisję, wcześniej rozwiązując rząd i parlament.
– Postanowiliśmy wziąć na siebie odpowiedzialność przed narodem i historią, aby zapewnić ciągłość państwa i usług publicznych. Ta ogromna odpowiedzialność zostanie osiągnięta tylko przez żywe siły tego narodu – mówił pułkownik Ismael Wague, rzecznik krajowego komitetu ds. ocalenia narodu.
Wojskowi chcą rozpisania nowych wyborów. Do tego czasu władzę w kraju będzie sprawować pułkownik Assimi Goita.
– Po puczu wierzymy, że naszym obowiązkiem jest przedstawienie naszego położenia sekretarzom generalnym, aby mogli natychmiast rozpocząć pracę. Mali znajduje się w kryzysie społeczno-politycznym. Nie możemy popełniać błędów. Interweniując tak jak wczoraj, podnieśliśmy ten kraj z upadku – powiedział pułkownik Assimi Goita.
Od czerwca na ulicach Mali trwają masowe protesty przeciwko władzy z powodu rzekomej korupcji i złego zarządzania krajem. Społeczność międzynarodowa potępiła działania wojska. ONZ domaga się uwolnienia prezydenta i premiera.
„Sekretarz generalny ONZ stanowczo potępia te działania i wzywa do natychmiastowego przywrócenia porządku konstytucyjnego i praworządności w Mali” – poinformował Antonio Gutteres, sekretarz generalny ONZ.
Pucz wojskowy w Mali skrytykował także szef dyplomacji Unii Europejskiej oraz przewodniczący Unii Afrykańskiej.
TV Trwam News




