fot. Monika Bilska

[NASZ WYWIAD] M. Małecki: Rośnie koalicja państw, które sprzeciwiają się budowie Nord Stream 2

Do Polski, krajów bałtyckich, Ukrainy oraz Słowacji dołączyły Stany Zjednoczone. To bardzo znaczące, że Polska i kraje walczące z Nord Stream 2 największego alianta znajdują w USA – mówił w rozmowie z Szymonem Kamyszem Maciej Małecki, szef sejmowej Komisji Energii i Skarbu Państwa.

Szymon Kamysz: Finlandia w ostatnim czasie zezwoliła na budowę odcinka Nord Stream 2 w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej. To kolejny krok do tego, aby Rosja dopięła swego. Czy sprzeciw Polski, Ukrainy i krajów bałtyckich ma jakikolwiek wpływ na to, aby nie doszło do budowy rosyjskiego gazociągu?

Maciej Małecki: Zgoda Finlandii nie jest zaskoczeniem. Oczekujemy jeszcze na decyzję Szwecji oraz Danii. Walka o powstrzymanie budowy Nord Stream 2 jest trudna, ale będziemy przekonywać pozostałe kraje do tego, iż ta inwestycja jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego w Europie Środkowo-Wschodniej i uderzy w wolny rynek gazu. Kolejny aspekt to bezpieczna przyszłość i niepodległość Ukrainy. O tym stale przypominamy Komisji Europejskiej i mówimy w Parlamencie Europejskim. Niezależnie od działań podejmowanych na forum międzynarodowym, cały czas pracujemy nad zapewnieniem Polsce bezpieczeństwa energetycznego poprzez dostawę gazu ze źródeł innych niż rosyjskich.

Sz.K.: Dlaczego decyzja Finlandii nie jest zaskoczeniem?

M.M.: Finlandia nie była w gronie państw, które sprzeciwiały się Gazpromowi. Nie była także w gronie państw, które protestowały przeciwko budowie Nord Stream 2. Trzeba jednak zwrócić uwagę, iż rośnie koalicja państw, które sprzeciwiają się temu projektowi. Do Polski, krajów bałtyckich, Ukrainy oraz Słowacji dołączyły Stany Zjednoczone. To bardzo znaczące, że Polska i kraje walczące z Nord Stream 2 największego alianta znajdują w USA, ponieważ to Stany Zjednoczone podejmują konkretne decyzje i nakładają konkretne sankcje. Objęły one między innymi prezesa Gazpromu Aleksieja Millera, szefa Surgutnieftiegazu Władimira Bogdanowa i prezesa Gazprombanku Andrieja Akimova. To w znaczny sposób utrudni współpracę Gazpromu z zachodnimi partnerami finansowymi, a przecież rosyjski koncern chce wybudować podmorski gazociąg przy współpracy finansowej kilku zachodnioeuropejskich koncernów. To, że nie mogą wejść w bezpośrednie konsorcjum budowy Nord Stream 2, jest zasługą polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sz.K.: Doszło do telefonicznej rozmowy pomiędzy Władimirem Putinem a Angelą Merkel. Wydaje się, że doszło do usztywnienia pozycji Niemców, ponieważ kanclerz naszych zachodnich sąsiadów mówiła, iż Ukraina nie może przez Nord Stream 2 utracić roli kraju tranzytowego dla rosyjskiego gazu. Są to szczere intencje czy tylko akt, który ma załagodzić konflikt pomiędzy Rosją a Ukrainą w tej sprawie?

M.M.: Angela Merkel bardzo długo broniła się przed oficjalnym przyznaniem, że Nord Stream 2 – forsowany przez niemiecko-rosyjskie lobby – jest projektem politycznym, a nie biznesowym. Skoro kanclerz Niemiec nie mogła już dłużej udawać, że czarne jest białe, to odwagi nabierają również inni. Właśnie prezydent Francji Emmanuel Macron w Strasburgu również mówił krytycznie o gazociągu Nord Stream 2. Poczekajmy jednak na konkretne działania, ponieważ do tej pory ze strony polityków europejskich mamy jedynie do czynienia z symbolicznymi sprzeciwami dyplomatycznymi. (…) Natomiast Polska podejmuje szereg działań zmierzających do tego, aby projekt gazociągu został objęty wymogami europejskiego prawa, w szczególności trzeciego pakietu energetycznego – chodzi o to, aby nastąpił rozdział infrastruktury gazowej (…) od własności tłoczonego tam gazu. Równocześnie wymagamy, żeby strona rosyjska zapewniła bezpieczny i nieskrępowany dostęp do infrastruktury gazowej dla podmiotów trzecich – tak jak dzieje się to w przypadku pozostałych gazociągów na terenie Unii Europejskiej. Śmiem twierdzić, że w takim wypadku Nord Stream 2 nie powstanie, bowiem planowany gazociąg nie jest żadnym projektem biznesowym, tylko przedsięwzięciem czysto politycznym, którego efektem będzie wzrost pozycji rosyjskiej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Jeżeli sprzeciw Angeli Merkel i prezydenta Emmanuela Macrona wobec Gazpromu nie jest udawany, tylko szczery, to powinni natychmiast poprzeć działania zmierzające do objęcia gazociągu Nord Stream 2 wspomnianym trzecim pakietem energetycznym. Niestety, do tej pory starania niemieckie szły w kierunku postawienia Gazpromu ponad europejskim prawem. Ta sytuacja jak na dłoni pokazywała, że tam, gdzie w grę wchodzą niemiecko-rosyjskie interesy gazowe, solidarność europejska zostaje odłożona do lamusa.

Sz.K.: Emmanuel Macron jest także przeciwny zwiększaniu uzależnienia energetycznego Unii Europejskiej od krajów spoza Unii, w szczególności Rosji. Skąd takie stanowisko francuskiego przywódcy?

M.M.: Trudno mi powiedzieć. Póki co słyszeliśmy słowa. Zobaczymy, jakie działania pójdą za tymi słowami. Francja może w sposób zdecydowany poprzeć działania zmierzające do objęcia gazociągu Nord Stream 2 trzecim pakietem energetycznym. W innym wypadku będzie to tylko symboliczna wypowiedź dyplomatyczna.

Sz.K.: Minister Piotr Naimski wskazał ostatnio, iż zatopienie pierwszej rury gazociągu Baltic Pipe nastąpi w 2020 roku. Szef resortu stwierdził także, iż tyle, ile Polska zużyła gazu w roku minionym, będziemy mogli sprowadzić z nowych źródeł nową drogą. Jak się pan odniesie do tych informacji? Czy Baltic Pipe rzeczywiście będzie miało taki wpływ na sytuację gazową w Polsce?

M.M.: Inwestycja Baltic Pipe i rozbudowa terminala w Świnoujściu zapewnią Polsce całkowitą niezależność od rosyjskiego gazu. Pamiętamy o tym, że Polska wydobywa rocznie ponad 4 mld metrów sześciennych gazu. Jeśli dołożymy: 7,5 mld metrów sześciennych z rozbudowanego terminala w Świnoujściu i ponad 10 mld metrów sześciennych z gazociągu Baltic Pipe, to wystarczy nam na zaspokojenie wewnętrznej konsumpcji i ewentualnie reeksport nadwyżki gazu, np. na Ukrainę. Inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości zbudowania gazociągu Baltic Pipe, łączącego polskie wybrzeże ze złożami gazu na Morzu Północnym, jest realizacją testamentu śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który bardzo intensywnie zabiegał o uwolnienie Polski spod dominacji rosyjskiego gazu. Prezydent Lech Kaczyński był bardzo mocno zaangażowany w projekty, dzięki którym Polska już nigdy nie będzie musiała bać się gazowego szantażu ze strony Rosji. Termin ukończenia gazociągu Baltic Pipe jest zaplanowany na rok 2022, czyli na ten sam czas, kiedy kończy się tak bardzo niekorzystny dla Polski kontrakt z Gazpromem na dostawy rosyjskiego gazu.

Sz.K.: Dziękuję za rozmowę.

M.M.: Dziękuję.

Szymon Kamysz/RIRM

drukuj