„Nasz Dziennik”: Zawoalowany przymus szczepień

W ciągu ostatnich dni pojawiły się postulaty, aby pracownicy służby zdrowia, urzędnicy czy pracownicy gastronomii zostali objęci obowiązkowymi szczepieniami. (…) rozważane są rozwiązania, które zwolnią z jakichkolwiek obostrzeń te firmy i przedsiębiorstwa, które wykażą, że ich pracownicy są wyszczepieni – czytamy w sobotnio-niedzielnym wydaniu „Naszego Dziennika”.

Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu ds. programu szczepień, zapewnia, że rząd nie podjął decyzji w sprawie obowiązkowych szczepień dla wybranych grup zawodowych. W ciągu ostatnich dni pojawiły się postulaty, aby pracownicy służby zdrowia, urzędnicy czy pracownicy gastronomii zostali objęci obowiązkowymi szczepieniami. Ewentualną grupą, która zostałaby poddana przymusowym szczepieniom, byliby też pracownicy służb mundurowych.

– Możemy na razie mówić o postulatach, które są formułowane przez niektórych przedstawicieli środowiska medycznego, one pojawiały się również na spotkaniach Rady Medycznej, ale w tej sprawie nie ma decyzji – podkreśla Michał Dworczyk.

Według zapowiedzi Adama Niedzielskiego, ministra zdrowia, Polska jest przygotowana na tzw. czwartą falę COVID-19. W piątek kolejny raz zebrał się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego.

– Jesteśmy przygotowani na zwiększoną liczbę zakażeń; na zwiększoną presję na infrastrukturę szpitalnictwa – powiedział po spotkaniu Niedzielski. Istotną rolę odegrać ma diagnostyka.

– Mamy w gotowości ponad 320 laboratoriów, które wykonują te testy. Możemy wykonywać dziennie 170 tys. badań, co jest liczbą bardzo dużą – zadeklarował.

Minister zdrowia zaznaczył, że w drugiej połowie sierpnia zacznie wzrastać liczba osób zakażonych wirusem.

Ograniczenie wolności?

Pod ścianą mogą być wkrótce postawieni przedsiębiorcy. Adam Niedzielski nie ukrywa, że rozważane są rozwiązania, które zwolnią z jakichkolwiek obostrzeń te firmy i przedsiębiorstwa, które wykażą, że ich pracownicy są wyszczepieni.

W ocenie Pawła Kubali, politologa, byłoby to działanie kuriozalne.

– Równie dobrze można by rozważać nakładanie obostrzeń na firmy, w których pracują np. palacze. Jest przecież zjawisko tzw. biernego palacza, gdy ktoś niepalący, kto przebywa w towarzystwie palaczy, ma negatywne objawy korzystania z papierosów. Są różne choroby i inne czynniki mogące negatywnie wpływać na nasze zdrowie, ale nie powinno być to podstawą do różnicowania praw obywatelskich. Karanie obywateli, którzy nie chcą się zaszczepić, to tak jakby rząd mówił, że nie ma wystarczających argumentów potwierdzających skuteczność i bezpieczeństwo obecnych na rynku szczepionek przeciw COVID-19 – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Paweł Kubala.

Z kolei dr Krzysztof Kawęcki, politolog, podkreśla, że sprawa z wirusem COVID-19 nie może być sprowadzana jedynie do kwestii medycznych. Obecnie duże wątpliwości budzą poszczególne zapowiedzi przedstawicieli rządu czy ekspertów rządowych.

– Od samego początku epidemii państwo polskie ma problem z jednolitym i sensownym przekazem informacji w sprawie COVID-19. Wiele zapowiedzi, które pada, wzajemnie się wykluczają – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Krzysztof Kawęcki.

Jak dodaje, deklaracje te łączy jednak jeden element – ignorowanie wartości innych niż medyczne.

– Rząd, podejmując decyzję w tej sprawie, nie może ignorować spraw społecznych oraz prawnych. Doświadczenie pokazuje, że wirus ten nie jest aż tak groźny, jak się wydawało wiosną 2020 r. Nie widzę więc usprawiedliwienia dla radykalnego ograniczania wolności obywatelskich lub dzielenia społeczeństwa – stwierdza dr Krzysztof Kawęcki.

Segregacja niezgodna z prawem

Analizowane są również aspekty prawne nadania pracodawcom możliwości kontrolowania stanu zaszczepienia pracowników. Informacja ta podana przez ministra zdrowia może niepokoić. Stan zdrowia pracownika jest jednym z najintymniejszych spraw obywatelskich.

– Informacja o sczepieniu jest ściśle związana ze stanem zdrowia, a więc jest objęta klauzulą prywatności i ochroną. Wprowadzanie regulacji, które doprowadzą do segregacji sanitarnej, do dzielenia pracowników z uwagi na to, czy są zaszczepieni, czy też nie, jest niekonstytucyjne, a więc niezgodne z polskim prawem. Jestem zaskoczony, że ktokolwiek rozważa takie możliwości – mówi „Naszemu Dziennikowi” Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski.

Tego samego zdania jest Paweł Kubala.

– Pracodawca powinien wiedzieć jedynie, czy pracownik jest zdolny do pracy, którą zgodnie z umową ma wobec tego pracodawcy wykonywać. Żadne inne informacje osobiste, o szczepieniu na tę czy inną chorobę, o wycięciu w przeszłości wyrostka albo migdałków itp., nie powinny mu być udostępniane – wskazuje Paweł Kubala.

Mali i średni przedsiębiorcy czują się grupą opuszczoną przez rząd i to może mieć konkretne konsekwencje polityczne – akcentuje dr Krzysztof Kawęcki. Rząd promuje teraz Nowy Ład, ale jest on krytykowany przez ludzi biznesu wywodzących się z tego środowiska.

– Jeżeli mali i średni przedsiębiorcy zostaną podzieleni i ukarani – bo tak należy oceniać uzależnianie ich działalności od zaszczepienia pracowników – to może mieć to zły wpływ na całą gospodarkę. To te firmy stanowią siłę państwa polskiego. A wyborcy z nimi związani mogą okazać się kluczowi podczas następnych wyborów parlamentarnych – konkluduje politolog.

Rafał Stefaniuk/”Nasz Dziennik”

drukuj