„Nasz Dziennik”: kampania „Poranek PO” promuje antykoncepcje awaryjną, która niesie zagrożenie dla kobiet
Obrońcy życia krytykują kampanię „Poranek PO” promującą antykoncepcję awaryjną. Wskazują, że preparat niesie zagrożenie, a producent podbija dzięki niej sprzedaż. O sprawie pisze środowy „Nasz Dziennik”.
Celem kampanii „Poranek PO” jest – jak można przeczytać na jej oficjalnej stronie – zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat antykoncepcji awaryjnej. W promocję zaangażowali się lekarze, farmaceuci oraz Rzecznik Praw Pacjenta.
Prof. Bogdan Chazan, ginekolog-położnik, podnosi, że akcja mimo wzniosłych haseł jest sposobem na zapewnienie dochodów firmie produkującej te preparaty. Z kolei Ewa Kowalewska, prezes Human Life International Polska, zwraca uwagę na zagrożenia, jakie niesie antykoncepcja awaryjna. Wskazuje, że w Polsce realizuje się scenariusz podobny do tego, który miał miejsce w USA.
– W Stanach Zjednoczonych podczas kampanii proaborcyjnej w latach 70. opowiadano, że setki tysięcy kobiet choruje, umiera. To wszystko było naciągane, nie podawano faktów. To samo robi się w tej chwili w Polsce. Chodzi o to, żeby promować pigułkę. Ona jest niebezpieczna, co non stop powtarzamy. Jest duże ryzyko wystąpienia powikłań, a nawet śmierci kobiet po jej zażyciu – mówi Ewa Kowalewska.
Decyzją Ministerstwa Zdrowia od tego roku funkcjonuje pilotaż, w ramach którego apteki mogą sprzedawać pigułki „dzień po” osobom od 15. roku życia.
RIRM



