fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Nadmierna eksploatacja przyczyną kolizji prezydenckiej limuzyny?

Przyczyną wypadku prezydenckiej limuzyny było nadmierne eksploatowanie auta przez wiele lat, a nie zużyta opona – napisał tygodnik ABC.

Gazeta opisuje wypowiedź wysoko postawionego funkcjonariusza BOR-u, który jest w służbie od 15 lat. Według niego, auto było całkowicie zjeżdżone.

Samochód, który prezydent Andrzej Duda otrzymał po swoim poprzedniku, miał służyć do celów reprezentacyjnych, na przykład do przejazdu na lotnisko. Okazuje się jednak, że Bronisław Komorowski jeździł nim między innymi do Juraty, czy Wisły, a nawet do Budy Ruskiej.

Poseł Marek Suski z PiS-u wskazuje, że za czasów poprzedniej ekipy mogło dochodzić do zaniechań w obszarze ochrony najważniejszych osób w państwie.

– Niezależnie od tego, jak oceniać to, czy poprzedni prezydent wykorzystywał samochód w celach tylko służbowych, czy też wyjazdów nawet rodzinnych do swojej posiadłości w Budzie Ruskiej, to tak, czy inaczej ochrona powinna dbać o to, żeby samochód – czy tego, czy poprzedniego prezydenta, każdego, kto by nim nie był – powinien być w pełni sprawny i niezajeżdżony na śmierć, bo to się później kończy katastrofalnie. To jest w dużym stopniu zasługa poprzedniej ekipy, która krytykowała zakup samolotu dla VIP-ów, czy samochodu dla prezydenta – powiedział Marek Suski.

Wciąż trwa śledztwo w sprawie wyjaśnienia okoliczności incydentu, do którego doszło około dwa tygodnie temu. Na skutek pęknięcia opony w tylnym kole auto prezydenta Andrzeja Dudy wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Nikomu nic się nie stało.

Raport BOR-u w sprawie incydentu wskazał na nieprawidłowości w procedurach, które przygotowały jeszcze poprzednie władze biura.

RIRM

drukuj