fot. PAP/EPA

Nadal nie wiadomo kto pojedzie na szczyt UE

Wciąż otwarta pozostaje sprawa reprezentacji Polski podczas nieformalnego szczytu UE ws. migracji. Czwartkowy termin spotkania na Malcie w tej sprawie pokrywa się z datą pierwszego posiedzenia Sejmu nowej kadencji.

Dlatego premier Ewa Kopacz mówi, że nie może wziąć udział w szczycie, bo w tym czasie będzie składała dymisję swojego rządu. Poprosiła więc prezydenta Andrzeja Dudę, by to on reprezentował Polskę. Dziś ma być gotowa dla niego instrukcja dot. rządowego stanowiska na szczyt.

Kancelaria Prezydenta podtrzymuje, że w czwartek prezydent będzie obecny na inauguracji nowej kadencji Sejmu i Senatu, a to premier powinna jechać na Maltę; dymisję może złożyć pisemnie.

Rozwiązanie tej sytuacji zaproponowało też PiS. Według zapowiedzi Klub Parlamentarny tej partii złoży wniosek o przerwę w pierwszym posiedzeniu Sejmu, tak aby Ewa Kopacz mogła wziąć udział w szczycie unijnym.

Poseł Jacek Sasin z PiS-u mówi, że teraz potrzebna jest dobra wola ze strony premier, a na razie takiej nie widać.

– Bo pani premier przede wszystkim chce być w Polsce po to, by pilnować swojego stołka w PO. Chce być na posiedzeniu klubu, gdzie będzie wybierany przewodniczący, aby w ten sposób dopilnować swojego wyboru – bo nie jest pewna, czy tym zostanie wybrana przewodniczącym klubu. Stąd zagraniczna podróż jest w tej chwili pani premier nie w smak. Wykorzystała po prostu to, że te daty pierwszego posiedzenia Sejmu i nieformalnego szczytu zeszły się ze sobą, żeby zrobić awanturę i tym samym zrzucić na prezydenta winę za to, że w tych szczytach nie będzie uczestniczyć – powiedział Jacek Sasin.

Kolejnym rozwiązaniem jest możliwość wyznaczenia przedstawiciela innego państwa UE, który mógłby reprezentować na Malcie interesy Polski. Z takiej możliwości skorzysta Wielka Brytania. Jej reprezentantem będzie Irlandia.


RIRM/TV Trwam News

 

drukuj