fot. fb/Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych w Kielcach

W Michniowie uczczono pamięć ofiar pacyfikacji polskich wsi przez Niemców

W Michniowie (świętokrzyskie) oddano hołd 204 ofiarom pacyfikacji wsi przez Niemców w 83. rocznicę tej zbrodni. W niedzielnych uroczystościach przed Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich upamiętniono także mieszkańców z setek innych polskich wsi napadniętych w czasie wojny.

W obchodach uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, Instytutu Pamięci Narodowej, służb mundurowych, harcerze, mieszkańcy regionu oraz potomkowie ofiar. Od lat to właśnie oni składają pierwszy wieniec przed pomnikiem upamiętniającym zamordowanych mieszkańców Michniowa.

Wśród uczestników była Jadwiga Jabłońska, która w lipcu 1943 roku miała pięć lat. W niemieckim ataku zginęli jej dwaj starsi bracia (19 i 22 lata) – zatrzymani przez esesmanów, kiedy szli do pracy w Suchedniowie. Wraz z innymi mężczyznami, podejrzanymi o współpracę z partyzantami, zostali zapędzeni do stodoły i spaleni żywcem. Ona w tym czasie w domu zajmowała się nowonarodzoną siostrą. Po ataku wraz z rodzicami i młodszą siostrą, uciekła do lasu.

– Przez miesiące chowaliśmy się w lesie i w sąsiednich miejscowościach; z naszej nic nie zostało – wspominała.

[List do uczestników uroczystości skierował prezydent RP Karol Nawrocki]. Nazwał w nim pacyfikację Michniowa aktem „planowego ludobójstwa”. Podkreślił, że mimo terroru, kontyngentów i grabieży polska wieś nie poddała się, lecz stała się zapleczem dla struktur niepodległościowych.

„To na wsi biło serce niepodległościowego oporu, to właśnie z dala od miast, pod strzechami chłopskich chat i w ciszy obejść wielu rodaków znajdowało ratunek” – napisał prezydent.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski podkreślił, że mieszkańcy Michniowa zostali zamordowani, ponieważ byli wierni Polsce i pomagali partyzantom.

– Polska wieś nie jest tylko rozdziałem w podręczniku historii. Polska wieś była i jest sercem Rzeczypospolitej – powiedział Krajewski.

O znaczeniu pamięci i badań nad zbrodniami popełnionymi na mieszkańcach wsi mówił wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Mateusz Szpytma. Zwrócił uwagę, że ustalanie szczegółów niemieckich zbrodni jest trudne m.in. z powodu niszczenia dokumentów przez okupanta. Podkreślił, że mauzoleum w Michniowie ma przypominać o ofiarach i ostrzegać przed powtórzeniem podobnych tragedii.

Badania nad pacyfikacją Michniowa prowadzi dr Tomasz Domański z kieleckiej delegatury IPN. Historyk nadal ustala dokładny przebieg zbrodni i jej sprawców. Dzięki kwerendom w niemieckich archiwach udało się wcześniej zidentyfikować osoby odpowiedzialne za akcję, w tym kapitana Wolfganga Osterlidta, który określał Michniów jako „centralę bandytów”, oraz porucznika Rudolfa Nebauera, który wydał rozkaz, by „wszystkich wykończyć”.

Pacyfikacja Michniowa została przeprowadzona 12 i 13 lipca 1943 roku. Była zemstą za pomoc udzielaną oddziałom partyzanckim Jana Piwnika „Ponurego”. W ciągu dwóch dni Niemcy zamordowali 204 osoby: 102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci. Najmłodszą ofiarą był ośmiodniowy Stefanek Dąbrowa.

Wieś została spalona, a ocalałym zakazano jej odbudowy i uprawiania okolicznych pól. Dramat Michniowa stał się symbolem męczeństwa 817 polskich wsi spacyfikowanych podczas II wojny światowej.

Od 2017 roku 12 lipca obchodzony jest jako Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie jest centralnym miejscem pamięci o mieszkańcach polskich wsi zamordowanych podczas drugowojennej okupacji. Muzeum powstało według projektu pracowni Mirosława Nizio. Autor koncepcji nawiązał do symboliki płonącej stodoły.

 

PAP

drukuj