fot. PAP/Adam Warżawa

Skandaliczne słowa na temat II wojny światowej wiceprezydenta Gdańska

Wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak wskazuje Polaków jako winnych rozpętania II wojny światowej. To nie tylko manipulacja, ale celowa próba zacierania odpowiedzialności Niemców za krzywdy i straty spowodowane wojną – mówią historycy.

Piotr Grzelak to wieloletni działacz Platformy Obywatelskiej na Pomorzu i bliski współpracownik nieżyjącego Pawła Adamowicza, szef jednej z jego kampanii wyborczych. Opierając się na wywodach Donalda Tuska z wystąpienia na Uniwersytecie Warszawskim o złych słowach, agresji i nienawiści, wiceprezydent Gdańska powiedział:

„Na początku było słowo, złe słowo. Słowo jednego przeciwko drugiemu. I to złe słowo było słowem Polaka przeciwko innemu narodowi, Niemca przeciwko innemu narodowi. Europa została tym złym słowem podzielona” – mówił na antenie Radia Gdańsk wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak.

Jakie złe słowa Polaka wywołały II wojnę światową – pyta wiceprezydenta Gdańska dyrektor Muzeum II Wojny Światowej dr Karol Nawrocki. To relatywizowanie faktów o wywołaniu i rozpoczęci wojny – pisze w specjalnym oświadczeniu.

„Rzeczą równie niedopuszczalną jest rozmywanie jednoznacznej odpowiedzialności państwa niemieckiego za napaść na Polskę, która stała się początkiem najtragiczniejszego konfliktu zbrojnego w historii świata. Retoryka rzekomych <<złych słów>> wypowiedzianych przez mitycznego <<Polaka>> przeciw <<innemu narodowi>> stanowi oburzającą manipulację historią” – napisał w oświadczeniu dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Wiceprezydent Gdańska posłużył się także jeszcze inna manipulacją – przypomniał miejski radny Kazimierz Koralewski.

– Użycie przykładu Erwinki Barzychowskiej, 10-latki oblanej benzyną z powodu obrony Poczty Polskiej w Gdańśku, spalonej i umierającej potem przez 7 tygodni. Wiceprezydent porównał ją do niemieckiej dziewczynki, która schodziła do berlińskiego schronu niosąc swój domek dla lalek, który dziś jest eksponatem w Muzeum II Wojny Światowej – wskazał Kazimierz Koralewski.

Wypowiedź wiceprezydenta Gdańska Piotra Grzelaka jest zrównywaniem ofiary z agresorem – zaznaczył politolog Michał Siekiera.

– Należy pamiętać, jakie straty Polska poniosła w tym konflikcie, jak z niego wyszła, jaką postawę zachował rząd polski wobec III Rzeszy. Była to postawa zdecydowanego sprzeciwu, czego nie można powiedzieć o większości krajów europejskich – podkreślił politolog.

Po uroczystościach Piotr Grzelak, tłumacząc się, mówił, że nie zrównywał odpowiedzialności Polaków i Niemców za wybuch II wojny światowej. Wszystkich zaś, którzy tak to odebrali przeprosił.

TV Trwam News/RIRM

drukuj