fot. Monika Bilska

Mec. M. Chodkowski dla „Naszego Dziennika”: Oskarżenie bez podstaw prawnych

W naszym przekonaniu w przypadku przestępstwa, o którym mówi art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, w ogóle nie może być mowy o pokrzywdzonym. Stosownie do regulacji Kodeksu postępowania karnego pokrzywdzonym jest bowiem osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. W naszej ocenie w przypadku czynu z art. 23 u.d.i.p. nie mamy do czynienia z bezpośrednim naruszeniem dobra prawnego kogokolwiek, w tym stowarzyszenia Watchdog – mówi w wywiadzie opublikowanym w „Naszym Dzienniku” mec. Marcin Chodkowski, pełnomocnik Fundacji „Lux Veritatis”.

***

Wskazywali Państwo, że Sieć Obywatelska Watchdog Polska nie ma statusu podmiotu pokrzywdzonego w sprawie, przez co złożony przez nią akt oskarżenia skierowany przeciwko członkom Zarządu Fundacji Lux Veritatis w ogóle nie powinien być rozpoznawany przez sąd.

– Wskazywaliśmy na ten aspekt w sposób jednoznaczny w piśmie stanowiącym uzupełnienie wniosku o umorzenie postępowania. Nasze stanowisko spotkało się z poparciem prokuratury. W naszym przekonaniu w przypadku przestępstwa, o którym mówi art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej, w ogóle nie może być mowy o pokrzywdzonym. Stosownie do regulacji Kodeksu postępowania karnego pokrzywdzonym jest bowiem osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo. W naszej ocenie w przypadku czynu z art. 23 u.d.i.p. nie mamy do czynienia z bezpośrednim naruszeniem dobra prawnego kogokolwiek, w tym stowarzyszenia Watchdog. Tak jak w przypadku przestępstwa składnia fałszywych zeznań „pokrzywdzonym” jest wymiar sprawiedliwości a nie konkretna osoba, to w przypadku przestępstwa z art. 23 u.d.i.p. naruszonym dobrem jest jawność życia publicznego jako taka. Na straży tego dobra stoi prokurator, który w przypadku stwierdzenia naruszeń ma obowiązek działać. Konsekwencją braku posiadania przez stowarzyszenie Watchdog statusu pokrzywdzonego jest brak uprawnienia do złożenia subsydiarnego aktu oskarżenia. Z kolei, jeżeli aktu oskarżenia nie złożył uprawniony oskarżyciel, to zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania karnego nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza. Dlatego złożyliśmy wniosek o umorzenie postępowania także z tego powodu.

I co się dzieje z tym wnioskiem?

– Został on rozpoznany przez sąd na rozprawie w dniu 9 kwietnia 2021 r. Sąd nie podzielił naszego stanowiska.

Stowarzyszenie Watchdog stwierdza w akcie oskarżenia, że nie udzielono informacji publicznej, ale w skardze kasacyjnej do NSA jednak przyznaje, że trafiła do nich decyzja administracyjna Fundacji. Jak wyjaśnić taką rozbieżność?

– Watchdog zainicjowało dwa postępowania – administracyjne, poprzez złożenie do wojewódzkiego sądu administracyjnego skargi na bezczynność Fundacji, oraz karne – złożono subsydiarny akt oskarżenia. Stało się to w połowie 2020 r. już po tym, jak stowarzyszeniu doręczono decyzję administracyjną Fundacji dotyczącą odmowy udzielenia informacji publicznej, co miało miejsce w styczniu 2020 r. Należy podkreślić, że w żadnym z tych pism Watchdog nie poinformowało o fakcie wpłynięcia tej decyzji administracyjnej. Wręcz przeciwnie, stwierdzono, że organ, od którego żądano informacji publicznej, czyli Fundacja, nie zrobił nic w tym względzie, co oczywiście nie jest prawdą. Fundacja wezwała przecież Watchdoga do wykazania istotnego interesu publicznego, na które to wezwanie stowarzyszenie odpowiedziało, a o czym także nie ma wzmianki w tych pismach, a następnie wydała i doręczyła do stowarzyszenia decyzję, której odbiór został przez Watchdoga potwierdzony.

Dopiero w skardze kasacyjnej do NSA, po przegranej przed WSA, pełnomocnik stowarzyszenia potwierdził fakt otrzymania przez stowarzyszenie decyzji Fundacji, ale podniósł zarazem zarzut, że została ona nieskutecznie doręczona, tj. zamiast do pełnomocnika Watchdog to do siedziby stowarzyszenia. W odpowiedzi na tę skargę kasacyjną wskazaliśmy, że Watchdog nie ma racji, zarzucając niewłaściwe doręczenie. Ich pełnomocnik mec. Adam Kuczyński nigdy bowiem skutecznie nie ustanowił się w postępowaniu administracyjnym, które jest innym postępowaniem niż postępowanie sądowo-administracyjne. Jeżeli chciał jako pełnomocnik brać udział w postępowaniu administracyjnym, to powinien do tego postępowania złożyć pełnomocnictwo, czego nie uczynił.

Ogólne pełnomocnictwo, jakim posługuje się pan mecenas, wymaga bowiem skonkretyzowania poprzez złożenie do konkretnego postępowania. Ponadto przy ponownym rozpoznaniu sprawy, realizując wytyczne WSA, Fundacja skierowała bezpośrednio do siedziby Watchdoga wezwania do wykazania istotnego interesu publicznego i Watchdog na nie odpowiedziało bezpośrednio, a nie przez tego konkretnego pełnomocnika. Takie działanie stowarzyszenia utwierdziło Fundację w przekonaniu, że wszelką korespondencję należy kierować na adres siedziby stowarzyszenia wskazany w odpowiedzi na wezwanie.

Podkreśla Pan, że prawnicy mają poważne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją art. 23 Ustawy o dostępie do informacji publicznej.

– Przede wszystkim mamy złożoną skargę konstytucyjną i sam fakt przyjęcia jej przez Trybunał Konstytucyjny wskazuje na to, że wątpliwości co do zgodności tego przepisu z Konstytucją mają swoje podstawy. Niezależnie od tej skargi mamy wniosek do TK pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, który również wskazuje na niezwykle istotne wątpliwości odnośnie do zgodności tego przepisu z Konstytucją. Po trzecie, jest wiele głosów prawników, ekspertów w tym zakresie, np. zajmująca się tą problematyką naukowo dr hab. Agnieszka Piskorz-Ryń, prof. UKSW, w niedawnym wywiadzie w „Gazecie Prawnej” stwierdziła, że ustawa o dostępie do informacji publicznej jest „wielokrotnie nieprecyzyjna”, poza tym „nie reguluje kwestii proceduralnych oraz tajemnic prawnie chronionych”. Ta wypowiedź skupia jak w soczewce wszystkie problemy z tą ustawą, na które zwracamy uwagę. Nieprecyzyjność, brak regulacji kwestii proceduralnych oraz brak regulacji tajemnic prawnie chronionych.

Będzie zażalenie na postanowienie sądu odmawiające zawieszenia postępowania do czasu rozstrzygnięcia kwestii zgodności zaskarżonego przepisu przez Trybunał Konstytucyjny?

– Tak, będziemy składać zażalenie. Obecnie jest ono przygotowywane. W naszej ocenie wątpliwości natury konstytucyjnej są tak daleko idące, że zdecydowaliśmy się na poddanie przedmiotowego postanowienia weryfikacji instancyjnej przez sąd okręgowy.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zenon Baranowski/”Nasz Dziennik”

 

 

drukuj