fot twitter.com/PrzeworskaNika/

M. Przeworska: Zielona część KO chce zakazać hodowli zwierząt na futra. Im bardzo zależy na tym, aby upadł pierwszy sektor, bo później łatwiej będzie wytłumaczyć społeczeństwu, że innych także nie potrzebujemy

Zielona część Koalicji Obywatelskiej przygotowała projekt, w myśl którego chce zakazać hodowli zwierząt na futra. W uzasadnieniu do tej konkretnej ustawy znajdujemy akapit, w którym pomysłodawcy jasno piszą, że według nich ustawa ta powinna być wzorem do wprowadzenia zmian w kolejnych sektorach. Oni nie kryją tego, że trzeba zacząć od futer, bo bardzo łatwo jest manipulować obrazem tego konkretnego sektora. To jest początek, od którego wszystko się zacznie. Apetyty Zielonych i Lewicy są bardzo duże i zaczną od ograniczenia chowu i hodowli zwierząt. Hodowla zwierząt na futra jest pierwszym przyczółkiem, który dopóki jest broniony i się trzyma, to ataki na inne sektory nie są tak intensywne. Im bardzo zależy na tym, aby pierwszy sektor upadł, bo później łatwiej będzie wytłumaczyć społeczeństwu, że reszty również nie potrzebujemy – wyjaśniła Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Rada Ministrów opowiedziała się za przyjęciem rozporządzenia, które określa plan pomocy dla polskich rolników, który zapowiedział premier Donald Tusk. Gospodarze mają nadzieję przede wszystkim na zmiany systemowe i rekompensaty.

Ciężko jest stwierdzić, czego spodziewają się rolnicy, bo ciężko oczekiwać od rolników zdolności profetycznych, a brakowało – niestety – dialogu między kancelarią premiera i rolnikami. Faktycznie odbyło się jedno spotkanie z ministrem Janem Grabcem i mamy nadzieję, że to spotkanie, które toczyło się w Centrum Dialogu, w jakiś sposób przełoży się na to, co usłyszmy. Niemniej jednak zabrakło rozmów co do rozwiązania, w związku z czym ciężko stwierdzić, jakie obietnice padną. Mamy nadzieję, że będą przede wszystkim zapowiedzi zmian systemowych. Zmiany systemowe są tym, w co rolnicy naprawdę wierzą, bo jeżeli zmienimy cały system czy nawet naniesiemy drobne korekty, to wtedy rolnictwo w Europie może się opłacać. Drugą stroną tego medalu są rekompensaty, o których rolnicy mówią trochę nieśmiało, ale jest to coś, co im się bardzo należy. Niestety, to nie jest tak, że decyzje podejmowane przez nich mają negatywne oddziaływanie na ich sytuację ekonomiczną, tylko decyzje podejmowanie nie do końca na szczeblu polskim, ale decyzje, które zapadają na szczeblu unijnym tak silnie i bardzo negatywnie wpłynęły na opłacalność produkcji rolnej w Polsce. Myślę, iż wielu rolników już nawet wielkiej nadziei w tym nie pokłada i wszyscy są przygotowani na to, że walka o zmiany systemowe i racjonalne podejście do rolnictwa to jest dłuższa droga, w którą wszyscy razem wyruszyliśmy – mówiła Monika Przeworska.

Doradca prezydenta ds. rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski, wraz z prezydentem Andrzejem Dudą wyciągają do rolników rękę. Całość powiązana jest ze zbliżającą się prezydencją Polski w Radzie Unii Europejskiej. Dzięki tak ważnemu stanowisku, które obejmiemy w I kwartale 2025 roku, będziemy mieć prawo do narzucenia ważnych tematów wśród, których jest także ten związany z polskim rolnictwem.

Myślę, że rolnicy wiążą wielkie nadzieje wokół tej inicjatywy, dlatego że wszyscy rolnicy prowadzą swoje gospodarstwa i chcą je prowadzić w perspektywie kilku najbliższych lat. Rozwiązania systemowe i zmiany w podejściu Unii Europejskiej do rolnictwa w Europie są bardzo oczekiwane. Inicjatywa podejmowana przez Jana Krzysztofa Ardanowskiego na mocy nadanej mu ze strony prezydenta Andrzeja Dudy to jest nic innego, jak rozpoczęcie przygotowania Polski na naszą prezydencję. Warto wspomnieć, że I kwartał 2025 roku będzie wiązał się z tym, że Polska obejmie funkcję prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, a to daje nam pewne prawa. Będziemy mieli prawo do narzucenia pewnych debat, rozwiązań tematycznych, spotkań, powołania grup, które będą mogły zostać określone i narzucone. Myślę, że bardzo dobry ruch ze strony Kancelarii Prezydenta RP jest taki, że Rada ds. Rozwoju Wsi już teraz zamierza przygotować wizję prezydencji – oznajmiła dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

Zieloni i Lewica nieustannie walczą o zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Monika Przeworska zauważyła, że sektor ten jest początkiem zmian także w innych sektorach gospodarki.

Od kilku tygodni jest prowadzona jakaś dyskusja wokół zmiany ustawy o ochronie zwierząt. Zielona część Koalicji Obywatelskiej przygotowała projekt, w myśl którego chce zakazać hodowli zwierząt na futra. W uzasadnieniu do tej konkretnej ustawy znajdujemy akapit, w którym pomysłodawcy jasno piszą, że według nich ustawa ta powinna być wzorem do wprowadzenia zmian w kolejnych sektorach. Oni nie kryją tego, że trzeba zacząć od futer, bo bardzo łatwo jest manipulować obrazem tego konkretnego sektora. To jest początek, od którego wszystko się zacznie. Apetyty Zielonych i Lewicy są bardzo duże i zaczną od ograniczenia chowu i hodowli zwierząt. Hodowla zwierząt na futra jest pierwszym przyczółkiem, który dopóki jest broniony i się trzyma, to ataki na inne sektory nie są tak intensywne. Im bardzo zależy na tym, aby pierwszy sektor upadł, bo później łatwiej będzie wytłumaczyć społeczeństwu, że reszty również nie potrzebujemy – akcentowała gość „Aktualności dnia”.

Szef ukraińskich rolników wprost wskazał Polsce, że nie jest w stanie wygrać konkurencji z ukraińskim rolnikiem. Na dodatek europejscy urzędnicy w ostatnim czasie są dużo bardziej proukraińscy i nie liczą się dla nich sprawy krajów Wspólnoty. Rolnicy wobec całej polityki nie stoją bezczynnie, ale wciąż nieustannie walczą o swoje gospodarstwa i swój byt.

Jeden z bardzo ważnych szefów ukraińskich rolników kilka dni temu powiedział, że polski rolnik nie jest w stanie wygrać konkurencji z ukraińskim rolnikiem i że radziłby polskim rolnikom, aby pomyśleli o przebranżowieniu się na jakąś produkcję kwantów, warzyw, bo to będzie mogło funkcjonować. To pokazuje kuriozum podejścia Ukrainy do Polski i polskiej gospodarki. Takie podejście odzwierciedla również bardzo dobrze podejście europejskich polityków, którzy przez ostatnie miesiące swoimi działaniami byli dużo bardziej proukraińscy niż europejscy. Nikt do końca nie bronił europejskiego rolnika i faworyzowano producentów, którzy znajdują się poza Unią Europejską. Cała wspólna polityka rolna jest ufundowana na tym, że Unia Europejska przekazuje rolnikom Wspólnoty pewne środki, a w zamian za to rolnicy muszą spełniać bardzo wyśrubowane i kosztochłonne wymagania. Na chwilę obecną pieniądze te są niewspółmierne do tego, jak duże są obostrzenia i wymagania, które nakłada się na europejskich rolników (…). Rolnicy swoimi protestami wywalczyli już dużo zmian w całej polityce rolnej. Są pewne zaproponowane odstępstwa, np. od konieczności ugorowania w tym roku. Mówimy tutaj o zmianach, które nie zmieniają całego paradygmatu i podejścia do rolnictwa. Bardzo duże problemy wygenerowaliśmy i teraz staramy się z nich delikatnie wyjść i pomóc rolnikom – wskazała Monika Przeworska.

Całą rozmowę z Moniką Przeworską można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj