fot. wpolsce.pl

M. Morawiecki: Dzisiaj sądownictwo jest hamulcowym polskiej gospodarki

W ocenie wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego przez nieefektywne sądownictwo Polska traci na wzroście gospodarczym. Dodał, że w deficyt budżetowy w 2017 r. będzie prawdopodobnie niższy niż 50 mld zł, czyli niższy niż 2,5 proc. PKB.

„Przez sądownictwo, my możemy znacząco tracić na wzroście gospodarczym” – powiedział w telewizji wPolsce.pl wicepremier Mateusz Morawiecki. Dodał, że sądownictwo ma „ogromny wpływ na gospodarkę”.

Przywołał międzynarodowe raporty – Heritage Foundation czy Doing Business – które – jak mówił – wskazują, że sądownictwo w Polsce jest bardzo nisko efektywne.

„Bardzo wyraźnie potrzebujemy głębokich zmian w tym zakresie, zwłaszcza dla szybszego rozwoju gospodarczego” – podkreślił wicepremier.

Jak mówił, należy położyć nacisk, „aby sądownictwo działało szybciej”.

„Postarajmy się, żeby sądownictwo było szybkie, bo dzisiaj sądownictwo jest hamulcowym polskiej gospodarki” – apelował minister rozwoju i finansów.

Eskalacja w naszej formacji politycznej jest niepotrzebna; wierzę, że projekty ustaw prezydenta Andrzeja Dudy o SN i KRS, rzeczywiście zmienią sądownictwo – powiedział wicepremier.

„Ja rozumiem teraz sytuację polityczną w taki sposób, że co się stało, to się stało. Natomiast patrzymy na najbliższe 2-3 miesiące z nadzieją. Ja patrzę, że ta eskalacja w naszej formacji politycznej jest niepotrzebna, ponieważ wierzę w to, że projekty (prezydenta) będą takie, które rzeczywiście to sądownictwo zmienią” – powiedział w telewizji wPolsce.pl Mateusz Morawiecki.

Mateusz Morawiecki przypomniał, że prezydent nie zawetował ustawy o sądach powszechnych, która – jego zdaniem – „pozwala głęboko zmienić sądownictwo na poziomie niższym”.

„Ale oczywiście każda ryba psuje się też od głowy i wiadomo, że Krajowa Rada Sądownictwa i Sąd Najwyższy też powinny być zmienione” – dodał.

Wicepremier podkreślił, że był i jest za tym, „żeby głęboko zreformować sądownictwo”.

„Prezydent powiedział, że jest zwolennikiem głębokich zmian w sądownictwie. I ja jestem, jak najbardziej dobrej myśli” – zaznaczył.

„Sądzę, że należy trochę też wyciszyć emocje, nie polaryzować, nie różnicować. Wartością dla naszego obozu politycznego (…) jest właśnie to, żebyśmy patrzyli w jednym kierunku, nawet, jeżeli ktoś 5 cm w prawo, czy nawet 10 cm w lewo, trochę się różni od innego. Panu prezydentowi należy się ogromny szacunek z tytułu tego, że jest głową państwa” – powiedział Mateusz Morawiecki.

Jak mówił, trzeba teraz popatrzeć na to, jakie będą projekty ustaw, autorstwa prezydenta.

„Myślę, że znajdziemy tutaj kompromis. Co też jest ciekawe, że wszystkie środowiska zapragnęły teraz reformy sądownictwa” – zaznaczył wicepremier.

Mateusz Morawiecki był pytany o ostatnie informacje agencji ratingowych m.in. Moody’s czy Fitch dotyczących Polski. Moody’s ocenił, że reforma sądownictwa w Polsce znacząco zagraża niezależności sądownictwa, a poprzez jej potencjalny wpływ na wzrost ryzyka korupcji, może negatywnie wpłynąć na poziom inwestycji w Polsce. Zwrócono uwagę, że inwestycje w Polsce mogą także ucierpieć przez dalszą eskalację sporów z KE.

Fitch napisał w swoim raporcie, że pogorszenie relacji na linii Polska-UE w średnim terminie może nieść negatywne skutki dla polskiej gospodarki, lecz w krótkim terminie pozostanie bez wpływu na wzrost gospodarczy.

„Troszkę takie straszenie, które słyszę od czasu do czasu. Nie ma tutaj żadnej izolacji, ani zagrożeń” – mówił polityk.

Zaznaczył, że w ubiegłym tygodniu był w Londynie, gdzie spotkał się m.in. z funduszami inwestycyjnymi czy emerytalnymi i ważnymi inwestorami w Polsce. W trakcie rozmów tłumaczył im sytuację w Polsce.

„Sądzę, że w bardzo wielu miejscach nastąpiło takie uspokojenie. I w Bloombergu i w Financial Times, który nie przepada za naszym rządem. Ale jednak to zrozumienie nastąpiło” – powiedział Mateusz Morawiecki.

Wicepremier przypomniał, że w ostatnim czasie prowadził rozmowy m.in. z Rolls-Roycem, Daimlerem, Toyotą, Mercedesem, Lufthansą, GE czy Morgan Stanleyem.

„To są koncerny, które interesują się przemysłem. (…) Właściwie nie widać tutaj zagrożenia” – zaznaczył.

Podkreślił, że rentowność naszych obligacji, która jest papierkiem lakmusowym postrzegania Polski przez świat instytucji finansowych, w ostatnich kilku miesiącach zmalała.

„To znaczy, że cena obligacji urosła, ale to znaczy, że koszt obsługi długu z tej perspektywy jest niższy, czyli wiarygodność polskiej gospodarki, polskiej waluty jest bardzo wysoka” – powiedział minister rozwoju i finansów.

Mateusz Morawiecki poinformował, że deficyt budżetowy w 2017 r. będzie prawdopodobnie niższy niż 50 mld zł, czyli niższy niż 2,5 proc. PKB. Jego zdaniem będzie to „bardzo niski” deficyt.

„Od 27 lat mamy deficyt budżetowy. Ten deficyt będzie bardzo niski w tym roku. I to jest ogromne osiągnięcie. (…) On będzie niższy, niż 50 mld (zł – PAP), czyli niższy niż 2,5 proc. (PKB – PAP), prawdopodobnie w tym roku. A to przez wszystkich komentatorów na świecie jest określane jako ogromny sukces” – powiedział wicepremier.

W ubiegłym tygodniu w rozmowie z PAP Mateusz Morawiecki informował, że deficyt budżetowy w 2017 r. może się zamknąć nawet poniżej 49 mld zł wobec planu 59,3 mld zł.

PAP/RIRM

drukuj