fot. PAP/Wojtek Jargiło

Lockdown niszczy wiele przedsiębiorstw. Część z nich nie może liczyć na wsparcie państwa

Przedłużające się obostrzenia gospodarcze mocno odczuwa wiele firm. Część z nich nie bezpośrednio dotkniętych ograniczeniami nie może liczyć na wsparcie. A inni, jak np. restauratorzy, są zamknięci kolejne miesiące. Posiłki mogą wydawać tylko na wynos. Nadzieję wiążą z otwarciem ogródków.

O złej sytuacji finansowej zakładów odzieżowych Tarnowskie Góry prezes Artur Morawiec mówił pod koniec marca. Wtedy zakład mógł jeszcze szyć niewielką ilość garniturów. Teraz w szwalni panuje cisza. Firmie grozi upadłość.

– Nasi klienci, czyli sieci sklepów zlokalizowane w centrach handlowych, mają zamknięte sklepy, nie potrzebują towaru i nie kupują go od nas – powiedział Artur Morawiec, prezes zakładów odzieżowych Tarnowskie Góry.

Na przymusowy urlop wysłano 250 pracowników. Pomimo rozszerzenia pomocy państwa o kolejne kody PKD szwalnia wciąż pozostaje bez wsparcia.

– Naszym podstawowym PKD jest produkcja odzieży i nie jesteśmy ujęci w programach pomocowych. Piszemy pisma do ministra, do premiera i mamy nadzieję, że jednak nasza branża zostanie uwzględniona w pomocy – dodał Artur Zorawiec.

Straty notuje sala bankietowa w Radziłowie w województwie podlaskim. Nie funkcjonuje w sumie przez pół roku.

–  Straty są na poziomie 70-80 procent w porównaniu do ubiegłych lat, kiedy się dopiero rozwijaliśmy, a mieliśmy zamówienia wesel na 2,3 lata wcześniej – powiedział Krzysztof Danielewski, właściciel firmy cateringowej i sali bankietowej w Radziłowie. 

Krzysztof Danielewski dodał, że sala obsługująca przed lockdownem imprezy na ponad 500 osób otrzymała wsparcie 5 tysięcy złotych oraz 3-miesięczne zwolnienie z ZUS-u.

Od 2 tygodni ponownie zamknięty jest zakład fryzjerski Mirosława Konopko.

– Muszę ponosić wszystkie opłaty: podatki od nieruchomości, ubezpieczenia wszelkiego typu, powiedzmy z ZUS-u jestem zwolniony czy nawet będę, mam nadzieję, że będę. […] Ja bym wolał pracować, wsparcie finansowe to jest tylko chwilowa zapomoga – wskazał Mirosław Konopko, właściciel zakładu fryzjerskiego w Białymstoku.

Obraz pandemii i lockdownu w oczach każdego przedsiębiorcy jest inny. Jedni mieli poduszkę finansową, inni jej nie mieli. Dla jednych rządowa pomoc okazała się ratunkiem, dla innych była kroplą w morzu potrzeb. Restauratorzy wciąż mogą sprzedawać posiłki na wynos. Nadzieję dała im dwa tygodnie temu Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju, pracy i technologii. Pojawił się pomysł otwarcia ogródków.

– Jestem zwolennikiem pomysłu, aby ogródki jak najszybciej otworzyć, gdy nastąpi ocieplenie, bo gospodarka tego potrzebuje, szczególnie dział gastronomii – zaznaczyła Olga Semeniuk, wiceminister rozwoju, pracy i technologii.  

Teraz Piotr Müller, rzecznik rządu, ostrożnie mówi o możliwym otwarciu ogródków na majówkę. Ma to zależeć od liczby zakażeń oraz przygotowania restauratorów. W 2020 roku był z tym problem.

– Wiele osób, wiele firm pomimo jasnych instrukcji, w jaki sposób zachowywać dystans pomiędzy stolikami, czy w ogóle wolne stoliki, niestety tego nie przestrzegało – podkreślił Piotr Müller, rzecznik rządu w Polskim Radiu.

Według ekonomisty prof. Tomasza Rachwała potrzeba stopniowego otwierania gospodarki. Otwarcie ogródków to dla niego lepsze rozwiązanie niż sprzedaż na wynos.

– Jedzą na ławkach, widzimy to w parku w np. Krakowie, siadamy, gdzie możemy i jemy. Myślę, że o wiele lepiej udałoby się to zorganizować, gdyby to był ogródek w odpowiednich odstępach – powiedział prof. Tomasz Rachwał, kierownik Katedry Przedsiębiorczości i Gospodarki Przestrzennej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.   

Restrykcje obowiązują do 18 kwietnia, ale rząd nie wyklucza ich przedłużenia. Teraz pracuje nad  przedłużeniem pomocy na kwiecień, rozszerzając ją o 16 kodów PKD. Według rzecznika małych i średnich przedsiębiorców Adama Abramowicza pomoc jest mocno okrojona. Obecnie to około 50 kodów.

– Wszystkich kodów PKD jest 600, więc jeśli byśmy dopisywali, to podejrzewam, że trzeba byłoby prawie wszystkie dopisać, więc lepszym rozwiązaniem problemu jest to, co my proponujemy, czyli spadek obrotów – zaznaczył Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

Rzecznik chce, aby pomocą objąć wszystkie firmy ze spadkiem obrotów o 70 procent.

TV Trwam News

drukuj