W Warszawie w piątek spotkają się szefowie MSZ Polski i Ukrainy. W co gra Kijów?
Minister spraw zagranicznych Ukrainy przyjedzie do Warszawy i spotka się z szefem polskiej dyplomacji. Jak wynika z medialnych doniesień, będzie to próba załagodzenia obecnego kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich. Politycy są jednak zgodni: potrzebna jest zmiana polityki historycznej Kijowa, a nie symboliczne gesty.
Lwów odbudowuje muzeum dowódcy UPA – Romana Szuchewycza. Mer Lwowa, Andrij Sadowy, poinformował, że będzie większe i lepiej wyposażone. Ale – jak zaznaczył – nie to będzie najważniejsze.
„Najważniejszy nie jest sam budynek, lecz pamięć o ludziach, którzy walczyli za Ukrainę, a naszym obowiązkiem jest znać naszą historię, zachować ją i przekazywać kolejnym pokoleniom” – oznajmił Andrij Sadowy.
Służyć ma temu także Panteon Narodowy, w którym uhonorowani mają zostać m.in. zbrodniarze z Ukraińskiej Powstańczej Armii. W środę parlament Ukrainy przyjął ustawę w sprawie budowy Panteonu. Wcześniej prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednostce wojskowej imię bohaterów UPA. Polityka historyczna Kijowa wywołała ostry spór dyplomatyczny z Polską.
– Ja bym oczekiwał od prezydenta Zełenskiego, żeby on przyjechał do Polski, podziękował raz jeszcze obywatelom naszego kraju, przeprosił za to, co się wydarzyło w tej jednostce wojskowej, bo to naprawdę źle wygląda – mówił poseł Lewicy Tomasz Trela.
Wołodymyr Zełenski miał przyjechać tydzień temu, przy okazji konferencji dot. obudowy Ukrainy, ale zrezygnował z udziału. Do Warszawy przyjedzie szef ukraińskiej dyplomacji, Andrij Sybiha. W piątek spotka się z ministrem spraw zagranicznych, Radosławem Sikorskim. Jak donoszą media, Sybiha zamierza poinformować, że w Panteonie uhonorowany zostanie także Marko Bezruczko. W 1920 roku dowodził ukraińską dywizją, która wraz z polskim wojskiem zajęła Kijów. To – zdaniem mediów – miałby być gest w stronę Warszawy, by zażegnać obecny kryzys w relacjach.
– Gestem ze strony Ukrainy będzie wycofanie się z haniebnej decyzji mówiącej o bohaterach UPA. Nie było bohaterów UPA, były osoby odpowiedzialne za ludobójstwo na Polakach na Wołyniu. I ta sprawa jest jednoznaczna, zero-jedynkowa – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Krajewski.
W sprawie gloryfikowania banderowców przez Ukrainę polscy politycy mówią jednym głosem. W przyszłym tygodniu Parlament Europejski ma głosować nad rezolucją ws. przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli cztery poprawki do dokumentu.
– Parlament Europejski uznaje UPA za organizację o nazistowskim charakterze, odpowiedzialną za masowe zbrodnie na ludności cywilnej polskiej i żydowskiej, której gloryfikowanie nie daje się pogodzić z wartościami europejskimi – zacytował treści poprawki europoseł PiS, Michał Dworczyk.
Swoją poprawkę – ale znacznie łagodniejszą – złożyła także Europejska Partia Ludowa, do której należy Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe.
– Nigdy nie podniosę swojej ręki za tym, żeby Ukraina przystąpiła [do UE- red.], jeżeli nie rozliczy tematów, jeżeli nasi rodacy nie zostaną godnie pochowani – zaznaczył poseł PSL, Jarosław Rzepa.
Akcesja Ukrainy do Unii wymaga zgody wszystkich państw członkowskich. Redaktor Wojciech Kozioł z portalu Defence24 wskazał, że Polska powinna działać na arenie międzynarodowej, by wywierać presję na Kijów.
– Akcentować na arenie międzynarodowej, czym była UPA, czym było ludobójstwo na Wołyniu i po prostu podkreślać, że są to symbole nieakceptowalne nie tylko przez Polskę, ale właśnie przez inne państwa, inne narody, które także ucierpiały w związku z tymi wydarzeniami. Mamy przykłady Czechów, mamy przecież Węgrów, Żydów, czy nawet samych Ukraińców, którzy także byli mordowani przez UPA – zwrócił uwagę red. Wojciech Kozioł.
W piątek Sejm rozpocznie pierwsze czytanie prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o IPN i Kodeksu karnego. Proponowana zmiana przewiduje karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat za propagowanie ideologii UPA, zaprzeczanie lub pomniejszanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.
TV Trwam News



