Pos. N. Kaczmarczyk: Ważne jest, aby zabezpieczać polski i europejski rynek. Jeśli jakieś towary z nami konkurują, to powinny być produkowane na tych samych zasadach
W Unii Europejskiej produkcja odbywa się na określonych warunkach i zasadach. Poza Unią Europejską te zasady nie funkcjonują, tam jest inna produkcja. Używa się nasion genetycznie modyfikowanych, innych środków ochrony roślin, więc produkcja jest tańsza, a co za tym idzie, wytwarza się więcej. Jeżeli te towary trafiają na rynek europejski, to tak naprawdę unijny rynek ubożeje, rolnicy mają problemy finansowe, bo ich towary nie są konkurencyjne. Finalnie może się to zakończyć zniszczeniem bezpieczeństwa żywnościowego. Ważne jest, aby zabezpieczać polski i europejski rynek. Jeśli jakieś towary z nami konkurują, to powinny być produkowane na tych samych zasadach, co w Unii Europejskiej, a nie na zasadach, które preferują podmioty zewnętrzne, bo to upośledza i niszczy rolnictwo – mówił Norbert Kaczmarczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
W ostatnich latach coraz więcej emocji budzi kwestia importu produktów rolnych spoza Unii Europejskiej, w tym z Ukrainy. Dla polskich rolników oznacza to konieczność konkurowania z producentami, którzy często działają w zupełnie innych warunkach i nie podlegają takim samym wymogom, jak gospodarstwa w UE. Pojawiają się więc obawy, że napływ tańszych towarów może osłabić pozycję europejskiego rolnictwa i zagrozić jego przyszłości.
– Myślę, że jeśli chodzi o rynek unijny i polski, to import towarów spoza Unii Europejskiej jest wielkim zagrożeniem ze względu na kwestie produkcji. W Unii Europejskiej produkcja odbywa się na określonych warunkach i zasadach. Poza Unią Europejską te zasady nie funkcjonują, tam jest inna produkcja. Używa się nasion genetycznie modyfikowanych, innych środków ochrony roślin, więc produkcja jest tańsza, a co za tym idzie, wytwarza się więcej. Jeżeli te towary trafiają na rynek europejski, to tak naprawdę unijny rynek ubożeje, rolnicy mają problemy finansowe, bo ich towary nie są konkurencyjne. Finalnie może się to zakończyć zniszczeniem bezpieczeństwa żywnościowego. Ważne jest, aby zabezpieczać polski i europejski rynek. Jeśli jakieś towary z nami konkurują, to powinny być produkowane na tych samych zasadach, co w Unii Europejskiej, a nie na zasadach, które preferują podmioty zewnętrzne, bo to upośledza i niszczy rolnictwo – wskazał Norbert Kaczmarczyk.
Wśród produktów rolnych, które Polska importuje z Ukrainy, znajdują się m.in. masło, jaja, mrożone maliny, olej rzepakowy oraz zboże. Rosnący napływ tych towarów budzi obawy polskich producentów, którzy wskazują na nierówne warunki konkurencji i możliwe konsekwencje dla krajowego rynku. Szczególnie istotne są obawy dotyczące sektora zbożowego, mleczarskiego i rynku rzepaku. Niestety problem może być jeszcze większy w przypadku dalszego otwierania unijnego rynku na produkty z Ukrainy.
– Rynek zbożowy i mleczarski są dzisiaj najbardziej zagrożone. Do tego dochodzą kwestie związane z rzepakiem. Mówi się także o niekontrolowanym imporcie makaronu z krajów takich, jak Turcja. Mówi się o Ukrainie, która mogłaby na preferencyjnych warunkach dołączyć do wspólnoty europejskiej, ale dołączyć w ten sposób, że oni będą produkować na własnych zasadach, a będą wprowadzać towary na europejski rynek na zasadach unijnych. To jest główny problem, który stoi dzisiaj przed rządem. Trzeba zabezpieczyć interes Polski i Europy, bo te towary są często produkowane przez agroholdingi niemieckie czy holenderskie. My powinniśmy nie tyle uderzyć w rynek ukraiński, co uderzyć w interesy holdingów europejskich, które produkują na Ukrainie – oznajmił poseł PiS.
Polska od początku wojny w Ukrainie angażowała się w pomoc naszym wschodnim sąsiadom, a wielu obywateli Ukrainy znalazło w naszym kraju pracę i możliwość budowania swojej przyszłości. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się pytania o to, czy wsparcie nie powinno wiązać się również z określonymi zasadami i wymaganiami. Dotyczy to także współpracy gospodarczej i handlu produktami rolnymi, gdzie interes polskich producentów musi być brany pod uwagę.
– Pomagaliśmy bardzo mocno po rozpoczęciu wojny na Ukrainie i uważamy za wielki skarb obywateli Ukrainy, którzy chcą w Polsce pracować, budować swoją przyszłość i rozwój Polski. Do tych ludzi nie mamy żadnych pretensji. Mamy jednak pretensje do ludzi, którzy już kilka lat są w Polsce, są zdolni do pracy, ale nie chcą jej wykonywać. Tak samo jest, jeśli chodzi o rynek rolny. My nie chcemy atakować żywności, bo jej na świecie brakuje, ale jeśli ta żywność jest narzędziem walki, to coś jest nie tak. Takim praktykom stawiamy tamę – akcentował były wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi.
Całą rozmowę z Norbertem Kaczmarczykiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



