Ciąg dalszy afery w Szpitalu Południowym. W czwartek pracę stracił koordynator prosektorium
Koordynator prosektorium w warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie miało dochodzić do bulwersujących zdarzeń, stracił pracę. Sprawę bada prokuratura. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość przeprowadziło w szpitalu kolejną kontrolę poselską.
W sprawie Szpitala Południowego na jaw wychodzą kolejne bulwersujące fakty. Nieprawidłowości dotyczą nie tylko SOR-u, ale też prosektorium. Jego koordynator, Artur Habowski, miał znieważać zwłoki.
„Jak wynika z jednego z przekazów, miało dojść do znieważenia nieustalonych zwłok poprzez oddanie na nie moczu” – poinformowała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
W prosektorium miano pobierać nienależne opłaty m.in. za wydanie ciała oraz kierować rodziny do wybranych zakładów pogrzebowych w zamian za korzyści majątkowe. W czwartek koordynator stracił pracę – poinformował Szpital Południowy.
„Warszawski Szpital Południowy rozwiązał umowę o pracę z pracownikiem pełniącym funkcję koordynatora prosektorium, bez wypowiedzenia, z winy pracownika, ze skutkiem natychmiastowym” – czytamy w oświadczeniu zarządu Szpitala Południowego.
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów wszczęła postepowanie sprawdzające w sprawie prosektorium. Śledczy badają też sprawę zarobków młodego lekarza Dawida Kacprzyka, 28-letniego koordynatora SOR w tym samym szpitalu. Prokuratorzy zajęli się także sprawą nieprawidłowości w 20 kartach zgonów. Obecnie wątpliwości budzą tylko trzy z nich. Własne działania prowadzi PiS. Posłowie przeprowadzili kontrolę poselską w Szpitalu Południowym.
– Nie będziemy się przejmowali bezprawnymi odmowami udzielania informacji, z którymi mamy do czynienia. I zamierzamy wyjaśnić także i ten skandal – podkreślił Janusz Cieszyński, poseł PiS.
Z kolei poseł Paweł Jabłoński zachęcił do zgłaszania się do niego osób, które mają wiedzę o kontrowersyjnych praktykach stosowanych w Szpitalu Południowym i w innych placówkach.
– Jeżeli ktoś z Państwa, którzy to oglądacie, macie takie informacje czy o tym, co działo się tutaj, czy w innych miejscach, w innych szpitalach (…) zgłaszajcie się do nas na stronie stopnekrobiznes.pl. Gwarantujemy Państwu pełną anonimowość – akcentował polityk PiS.
Ludzie boją się zgłaszać nieprawidłowości do instytucji publicznych, w tym do warszawskiego ratusza, bo widzą, jakie represje ze strony władzy spotkały sygnalistę dr. Emila Jędrzejewskiego. Radni PiS zawnioskowali na sesji Rady Miasta Warszawy o informację prezydenta stolicy, Rafała Trzaskowskiego, o nieprawidłowościach w prosektorium w Szpitalu Południowym.
– Nie można w tej sytuacji nie zapytać prezydenta miasta, który jest organem nadzorującym ten szpital – mówił Filip Frąckowiak, radny PiS w Warszawie.
Opozycja wzywa do politycznej odpowiedzialności za potężny skandal.
– To jest taki splot afer, że porównanie do afery „łowców skór” sprzed 20 lat absolutnie nie jest przesadzone. Uważam, że za to powinny polecieć głowy na znacznie wyższym poziomie niż dotychczas – zaznaczył Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji.
Szef warszawskich struktur KO, Marcin Kierwiński, nie ma sobie nic do zarzucenia.
– Nie zamierzam podawać się do dymisji na wezwanie jakiejkolwiek przystawki pisowskiej – stwierdził Marcin Kierwiński.
Konfederacja chce powołania sejmowej komisji śledczej. Z kolei PiS domaga się powołania komisji zaufania publicznego. Sejmowe komisje śledcze generują duże koszty i mają małą skuteczność – podkreślił prawnik Piotr Gaglik.
– Coś w rodzaju komisji zaufania społecznego należy powołać, bo to, co się dzieje w systemie służby zdrowia (…), to jest problem systemu, a nie tylko tego szpitala i o tym już wiedzą wszyscy obywatele za wyjątkiem rządu – ocenił ekspert.
Do dziś prokuratura nie przesłuchała Dawida Kacprzyka, od którego zaczęła się cała afera.
TV Trwam News



