Krytykują Berlin za próbę zdominowania Europy

W rozmowie z hamburskim tygodnikiem „Der Spiegel” prominentni komisarze Unii Europejskiej Guenther Oettinger oraz Olli Rehn ostro skrytykowali Niemcy za skłonności do despotyzmu i brak woli do kompromisu.

„Niemcy są, co prawda największym krajem unijnym, ale jednak są tylko jednym z 28 wszystkich członków wspólnoty” – stwierdzili w rozmowie z hamburskim tygodnikiem „Der Spiegel”, komisarz ds. energii Guenther Oettinger, któremu wtórował w krytyce wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Olli Rehn. Unijni komisarze zaapelowali do nowego niemieckiego rządu o większą współpracę z instytucjami brukselskimi, oraz z innymi członkami wspólnoty. „Potrzebujemy metod wspólnego działania, aby mniejsze kraje nie czuły się wykluczone w podejmowaniu unijnych decyzji – stwierdził Rehn, ostrzegając Berlin przed pogłębianiem rosnącej zazdrości, szkodliwej i zbędnej rywalizacji pomiędzy poszczególnymi krajami. Niemiecki komisarz Guenther Oettinger ostrzegł niemiecki rząd przed zbytnią dominacją nad innymi członkami. „Niemcy muszą się nauczyć, podobnie jak inne kraje unijne, częściej iść na kompromis” – stwierdził komisarz ds. energii. To nie pierwszy raz, gdy ci europejscy politycy krytykują niemiecką politykę. Guenther Oettinger, chociaż jest Niemcem, dołączył się do krytyki Berlina za niemiecki system wsparcia energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych, jako zbyt drogi, jednostronny, a nawet niezgodny z prawem. Również krytykował niemiecki rząd za zbyt małe zainteresowanie badaniami nad pozyskiwaniem energii z łupków. Z kolei komisarz Olli Rehn krytykował Niemcy za utrzymującą się od lat wysoką nadwyżkę handlową i wzywał Berlin do dokonania jak najszybszej zmiany swojej polityki gospodarczej.

Nowa rola Berlina – pomiędzy hegemonią a odpowiedzialnością.

Słusznie skonstatował Ryszard Czarnecki, który stwierdził, że: Niemcy stały się hegemonem w Europie i w zasadzie nie ma żadnej sprawy, którą można załatwić bez pytania Berlina. Zresztą w najnowszej umowie koalicyjnej sami Niemcy piszą o swojej odpowiedzialności za Europę w kwestii integracji, wyjścia z kryzysu, czy utrzymaniu demokracji. Profesor politologii Werner Weidenfeld z Uniwersytetu w Monachium twierdzi, że Berlin nadużywa swojej przewagi gospodarczej w Europie. Weidenfeld przypomniał znaną maksymę Tomasza Manna, która brzmi: Życzę sobie europejskich Niemiec, a nie niemieckiej Europy. Ponadto podczas jednej z gospodarczych konferencji w grudniu tego roku stwierdził, że Konrad Adenauer także dążył do integracji europejskiej, która miała chronić same Niemcy przed ich własnymi ciemnymi stronami i zapędami do hegemonii. Całkowicie inaczej rozumie ten problem szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, którego słowa wypowiedziane w Berlinie nadal są powtarzane. Sikorski w 2011 roku stwierdził m.in.: Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie: Mniej zaczynam się obawiać się niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.

Waldemar Maszewski, Hamburg.

drukuj