fot. PAP/EPA

Kościół współczesnych męczenników

Nie zapominajcie o nas – to apel prześladowanych za wiarę chrześcijan z Syrii i innych krajów Bliskiego Wschodu. Brakuje im nie tylko leków, ale także wody i prądu, dlatego tak duże znaczenie ma dla nich wsparcie finansowe i modlitwa. Wielu z nich zmartwychwstanie Chrystusa świętuje w zrujnowanych przez wojnę kościołach.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal jest dramatyczna. Mieszkańcy Syrii potrzebują nie tylko niezbędnych leków, ale także wody, żywności i prądu. Proszą o jedno – o modlitwę.

– Pamiętajmy, jakie cuda czyni modlitwa. Widzieliśmy to, kiedy pierwszy raz papież Franciszek poprosił o modlitwę. Ona przyniosła już wiele dobrego. Chciałabym też podziękować Polakom za wszelką pomoc, jaką udzielacie Syryjczykom – mówi s. Annie Demerjian RJM, przełożona Sióstr Jezusa i Maryi w Damaszku i Aleppo.

Niezbędna pomoc nie ogranicza się tylko do modlitwy. Obejmuje także wsparcie finansowe, które pozwoliło na uratowanie wielu chorych dzieci. W najbliższych miesiącach – za pieniądze płynące od polskiego rządu – w Syrii odbudowane zostaną domy dla 680 rodzin.

– Co jest dla nich bardzo ważne? Żebyśmy jako chrześcijanie z Europy i z innych krajów dali im takie poczucie stabilizacji i kontynuacji tej pomocy. Jak byliśmy tam, to ci ludzie mówili: nie zapomnijcie o nas – wskazuje ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Święta w Syrii i Iraku to modlitwa w zrujnowanych kościołach. Wychodząc z domu, chrześcijanie nigdy nie mogą mieć pewności, że wrócą do niego ponownie.

– Na przykładzie Syrii możemy zobaczyć, jak różnie przeżywamy święta. Kiedy byłam na Niedzieli Palmowej w Lublinie, widziałam wiele osób z przepięknymi, kolorowymi palmami. W Syrii wiele Kościołów jest zniszczonych, ludziom brakuje wszystkich niezbędnych rzeczy, ale ciągle jest nadzieja, że będzie nieco lepiej – podkreśla s. Annie Demerjian RJM.

Chrześcijanie w Syrii i Iraku zawstydzają nas swoją postawą. Mówienie o nich, jako o współczesnych męczennikach nie jest twierdzeniem na wyrost – podkreśla ks. prof. Waldemar Cisło.

– Mamy takie świadectwa, bo oczywiście nie wszyscy chrześcijanie, którzy zginęli są męczennikami, ale mamy świadectwa z Maluli, gdzie trzech studentów – jeden po drugim – byli mordowani w coraz bardziej brutalny sposób. Oni właśnie zostali męczennikami, takich przykładów jest bardzo wiele. Byli ludzie, którzy nie wytrzymali. Matki wyrzekały się Chrystusa, żeby chronić swoje córki przez zgwałceniem czy pohańbieniem – akcentuje ks. prof. Waldemar Cisło.

Aby mieszkańcy Syrii mogli powrócić do normalnego życia, wsparcie musi być kontynuowane. Dziś daje im ono nadzieję, że wojna kiedyś się skończy. Pomocy humanitarnej potrzebuje obecnie ok. 13,5 mln ludzi wewnątrz kraju.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj