fot. PAP/Rafał Guz

Komunistyczna przeszłość sędziego Iwulskiego

Sędzia Józef Iwulski pełniący obowiązki I Prezesa Sądu Najwyższego orzekał w co najmniej kilku procesach politycznych w PRL. Świadczą o tym dokumenty. Sam sędzia mówił na początku, że orzekał tylko w jednym procesie.

Według medialnych doniesień sędzia Iwulski w 1976 r. został skierowany do ośrodka szkolenia Wojskowej Służby Wewnętrznej. Odbył tam półroczne praktyki i uzyskał szlify kontrwywiadu wojskowego PRL. Iwulski uzyskał bardzo pozytywne opinie podsumowujące jego służbę wojskową. W latach 80. sędzia pracował w sądzie w Krakowie. Najwięcej kontrowersji budzą informacje, że Józef Iwulski wydawał wyroki w stanie wojennym. Po ujawnieniu tych informacji sugerował, że orzekał tylko w jednym procesie. Po analizie akt okazało się, że zajmował się co najmniej siedmioma sprawami.

– Oczywiście tej sprawy nie można w ten sposób zakończyć, że sędzia stwierdza, że nie pamięta lub nie wie. Tym bardziej, że są dokumenty zastane. Przechowywane zarówno w archiwach instytucji sądowniczych, jak i w Instytucie Pamięci Narodowej, które potwierdzają występowanie tego nazwiska w składzie sędziowskim – mówił socjolog Grzegorz Wiński.

W siedmiu procesach, w których orzekał sędzia Iwulski za działalność opozycyjną sądzono w nich 16 osób. Trzynaście skazano na kary więzienia. Dziewięć osób usłyszało wyroki w zawieszeniu. Sędzia bronił się, że skazywał opozycjonistów z nadzieją, że wkrótce nastąpi amnestia i ich wyroki zostaną złagodzone.

– To było 36 lat temu. Przez tyle lat zachowywałem się nienaganne. Uważam, że także wówczas zachowałem się przyzwoicie, nawet bardzo przyzwoicie. Nie mam nic na sumieniu. Wyroki w zawieszeniu były traktowane jakby to było praktycznie uniewinnienie – przekonywał sędzia Iwulski.

Ta postać i ten życiorys sędziego Iwulskiego jest symbolem racji, które legły u podstaw naszej reformy – wskazywał minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

– Chcemy przeciąć ten okres postkomunizmu i tych związków, zwłaszcza jeśli chodzi o działania Sądu Najwyższego. Tego nie kryliśmy. Takich życiorysów i doświadczeń związanych ze stosowaniem prawa dla celów represji politycznych przez sędziów SN można znaleźć więcej – podkreślał minister.

W miniony czwartek Krajowa Rada Sądownictwa zajęła się wnioskami sędziów Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 rok, a którzy chcą nadal orzekać. Taki obowiązek na sędziów nakładają nowe przepisy. KRS wydała pozytywne opinie w sprawie pięciu sędziów. Pozostałe siedem oświadczeń zostało zaopiniowanych negatywnie. Wśród nich znalazło się oświadczenie sędziego Iwulskiego.

Rzecznik KRS przekonuje jednak, że nie miały w tej sprawie znaczenia doniesienia o przeszłości sędziego.

– My, jako Rada, pochylaliśmy się nad kwestiami stricte prawnymi, czyli dokonaliśmy analizy, czy w świetle obowiązujących przepisów pan sędzia Iwulski spełnił te wymogi, o których mowa. Uznaliśmy, to było chyba wyrażone jednogłośnie w naszym stanowisku i głosowaniu, że były braki, które nie pozwalają nam na pozytywną weryfikację – akcentował Maciej Mitera, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Swoją opinię KRS przekaże prezydentowi RP, który podejmie decyzje o przyszłości sędziów z Sądu Najwyższego, którzy ukończyli 65 rok życia. Sędzia Maciej Mitera wskazuje jednak, że z dokumentami dotyczącymi przeszłości sędziego Iwulskiego trudno dyskutować.

– Rozumiem, świadek może się mylić, może pewnych rzeczy nie pamiętać, ale dokumenty […] dla mnie źródło jest najważniejsze. Jeśli te źródła są, to jest problem jak kwestionować to źródło – podkreślał rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

O kontrowersyjnej przeszłości sędziego Iwulskiego jako jeden z pierwszych informował profesor Sławomir Cenckiewicz, dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj