fot. PAP/Radek Pietruszka

Komisja ds. Amber Gold przesłuchała współpracowniczkę małżeństwa P. i naczelnika Kontroli Skarbowej

Komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała dziś najbardziej zaufaną osobę Marcina i Katarzyny P. Dyrektor Departamentu Produktów Amber Gold Małgorzata Kin-Kaczmarek oświadczyła, że spółka nie ma wystarczająco dużo złota na zabezpieczenie lokat klientów. Przesłuchany został także naczelnik wydziału Departamentu Kontroli Skarbowej Ministerstwa Finansów Jacek Góra.

Była dyrektor Departamentu Produktów Amber Gold Małgorzata Kin-Kaczmarek była jednym z najbardziej zaufanych pracowników Marcina i Katarzyny P. Kobieta odpowiadała za produkty oferowane przez gdańską spółkę. Jak powiedziała, wierzyła we wszystkie reklamy na temat lokat w Amber Gold.

 Pytana o dostęp do pełnej dokumentacji Amber Gold, wyjaśniła, że tworzyła program AGNet , który był podstawą zawieranych z klientami umów. Kwestie księgowe były w gestii Marcina P. Była dyrektor Departamentu Produktów Amber Gold przyznała także, że nie miała żadnych podejrzeń wobec działalności spółki.

Nie miała także świadomości, że Amber Gold nie zakupuje złota, które miało być realizacją umów z klientami na tzw. lokaty. Ale także się tym nie interesowała.

 – Cały czas byliśmy zapewniani, że to złoto jest zakupywane – tak jak podpisujemy umowy z klientami. W tym momencie, kiedy już była upadłość spółki i weszło ABW, to wtedy te informacje pojawiły się w prasie – zeznała Małgorzata Kin-Kaczmarek.

Małgorzaty Kin-Kaczmarek nie zastanowiła nawet informacja o tym, że jej szef Marcin P. był w przeszłości kilkukrotnie skazany za oszustwa.

 – W momencie kiedy się wytłumaczył (błędy młodości), tak naprawdę wszystko dobrze działało – powiedziała.

Świadek pytana była również o umowę pomiędzy funduszem poręczeniowym AG a firmą Amber Gold.

 – To była fikcja, która miała dawać namiastkę klientom Amber Gold, że ich środki wpłacane do tej firmy są bezpieczne. I to, co było zawarte zarówno w reklamach firmy Amber Gold, jak i również w tej namiastce poczucia bezpieczeństwa, jakim miał być fundusz poręczeniowy AG, no to ja mówię dziś jasno: to jest tak naprawdę lipa do kwadratu – tłumaczył Jarosław Krajewski, poseł PiS, wiceprzewodniczący komisji śledczej ds. Amber Gold.

Z kolei drugi ze świadków – były naczelnik wydziału Departamentu Kontroli Skarbowej Ministerstwa Finansów – Jacek Góra stwierdził, że nie wiedział, iż Amber Gold to piramida finansów. Stanowisko to objął w 2012 r., a więc już pod koniec istnienia Amber Gold. Podkreślił, że zapoznał się z rejestrami spraw prowadzonych przez wydział, ale nie było w nich żadnej sytuacji, żeby były jakieś wnioski czy skargi dotyczące firmy Amber Gold.

 – Nie miałem wiedzy na temat tego, że Amber Gold jest piramidą finansową – oświadczył Jacek Góra.

Przesłuchanie świadka nie było kluczowe dla sprawy, było jedynie dopełnieniem – zaznacza poseł PiS Bartosz Kownacki.

 – Dzisiejszy świadek, ten drugi, ma być też doradcą w komisji vatowskiej, być może to budziło jakieś emocje. Ale żadnej dodatkowej wiedzy w trakcie tego przesłuchania nie uzyskaliśmy – wskazał poseł.

Po dzisiejszych przesłuchaniach do prokuratury może trafić kilka zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw w sprawie piramidy finansowej.

 – Zawiadomienia do prokuratury będą w zakresie wątku skarbowego. To są pracownicy I Urzędu Skarbowego, III US oraz Pomorskiego US oraz pan wiceminister Parafianowicz – poinformowała Małgorzata Wassermann, przewodnicząca komisji.

Ostatnie przesłuchanie komisji śledczej ds. Amber Gold zaplanowane jest na 5 listopada. To wtedy przed komisją śledczą ds. Amber Gold stanie były premier Donald Tusk.

TV Trwam News/RIRM

drukuj