PAP/Radek Pietruszka

M. Kin-Kaczmarek: byliśmy zapewniani przez Marcina P., że Amber Gold kupuje złoto

Byliśmy do końca zapewniani przez Marcina P., że Amber Gold kupuje złoto – mówiła we wtorek podczas posiedzenia komisji ds. Amber Gold była dyrektor Departamentu Produktów Amber Gold Małgorzata Kin-Kaczmarek. Wyjaśniła, że zorientowała się, że spółka jest piramidą, kiedy weszło do niej ABW.

Jarosław Krajewski (PiS) pytał Kin-Kaczmarek m.in. o to, czy miała dostęp do pełnej dokumentacji firmy Amber Gold. Wyjaśniła, że miała dostęp do programu AGNet związanego z umowami zawieranym z klientami.

„Jeśli chodzi o kwestie księgowe, to nie miałam pełnego dostępu (…) kwestie typowej księgowości były w gestii Marcina P.” – poinformowała.

Poseł pytał też, kiedy dowiedziała się, że firma Amber Gold nie kupuje złota, które miałoby być realizacją umów z klientami na tzw. lokaty.

„Cały czas byliśmy zapewniani, że to złoto jest kupowane, tak jak podpisujemy umowy z klientami. W momencie kiedy już była upadłość spółki i weszło ABW, to wtedy te informacje pojawiły się w prasie” – odpowiadała Kin-Kaczmarek.

„Do końca państwo P. zapewniali nas, że tak jest. W momencie kiedy już rozpoczęły się problemy firmy, czyli zaczynały być zamykane rachunki bankowe i pan Marcin P. twierdził, że ma problem z oddawaniem pieniędzy klientom, to na jednym ze spotkań pani Katarzyna P. stwierdziła, że jakby mogła, to pokazałby to całe złoto dziennikarzom – żeby im po prostu zamknąć usta i żeby klienci byli przekonani, że wszystko jest dalej w porządku, ale kwestie bezpieczeństwa im na to nie pozwalają” – mówiła.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała m.in. o dane w systemie AGNet – czy wskazywały ile złota kupiono dla poszczególnych klientów, ale także o umowy między klientami a Amber Gold i czy świadek wiedziała, że firma nie kupuje złota. Według wyjaśnień przesłuchiwanej z umów tych miało wynikać, że właścicielami złota są klienci.

„Jak zaczęłam pracować, to była mowa, że złoto jest przechowywane w skrytkach banku BGŻ” – tłumaczyła.

Dodała, że system AGNet miał zawierać informacje dotyczące umów.

„Więc jeśli chodzi o gospodarkę magazynową i takie szczegółowe informacje, to tam tego nie było” – powiedziała.

„Kiedy się pani zorientowała, że to jest piramida finansowa?” – pytała M. Wassermann.

„Po tym, jak weszło ABW i też dziennikarze podawali kolejne informacje. Do końca państwo P. trzymali dobrą minę, zapewniali nas, że wszystko jest OK., że to są przejściowe problemy” – odpowiedziała.

Jej zdaniem P. wykorzystali fakt, że pracownicy Amber Gold mieli bardzo dużo pracy.

„Może po prostu nie było już siły, żeby się zastanawiać nad niektórymi rzeczami” – mówiła.

PAP/RIRM

drukuj