fot. PAP/Tomasz Gzell

Dziś kolejne przesłuchania ws. Amber Gold

Byli rzecznicy dyscyplinarni Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku: Andrzej Łojkowski oraz Katarzyna Brzezińska staną dziś przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Wczoraj zeznawali prok. Jacek Radoniewicz i prok. Małgorzata Syguła.

Były rzecznik dyscyplinarny w Prokuraturze Generalnej prok. Jacek Radoniewicz miał wyjaśnić kwestie dotyczące postępowań dyscyplinarnych podjętych wobec prokuratorów, którzy zaniedbali sprawę Amber Gold w Gdańsku. Pomimo poważnych uchybień nie ponieśli oni odpowiedzialności dyscyplinarnej. Według świadka, wynikało to z błędnego przygotowania wniosków dyscyplinarnych.

Prokurator nie widział potrzeby przejmowania postępowań dyscyplinarnych lub przekazania ich do innej prokuratury. Nie zdecydował się również na kasację od wyroków uniewinniających prokuratorów, którzy dopuścili się zaniedbań.

– Oczywiście te nieprawidłowości, (bo to były nieprawidłowości), były widoczne. Z tym, że jeśli chodzi o możliwość wniesienia kasacji, podstaw do tego nie widziałem – powiedział prok. Radoniewicz.

Świadek przyznał, że w sprawie było wiele błędów, które mogły wynikać z niedoświadczenia prokuratorów. Przekonywał, że zawinili oni w sensie potocznym, ale nie prawnym.

Jacek Radoniewicz to już kolejny prokurator, który nie śledził doniesień medialnych dotyczących piramidy finansowej Amber Gold. Jak mówił, telewizji nie oglądam, a gazety czytam tylko w internecie.

Podobnie tłumaczyła się przed komisją prok. Małgorzata Syguła, która obecnie pełni funkcję Prokuratora Okręgowego w Gdańsku.

– Komisja: Mijała pani reklamy Amber Gold. Dochodziły do pani informacje o inwestowaniu w OLT i pani nie miała wiedzy, że takie postępowanie toczy się w prokuraturze?

– M. Syguła: Nie. Nie jestem podatna na reklamy.

W okresie, w którym wybuchła afera, świadek była naczelnikiem wydziału postępowania przygotowawczego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Przesłuchiwana ujawniła dziś szokujące fakty dotyczące przetrzymywania przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku akt sprawy w kluczowym dla niej momencie.

– Pani Borkowska poinformowała mnie – bo rozmowa nie była przyjemna ani dla mnie, ani dla niej – że po prostu zapomniała. (…) Sądzę, że to po prostu przeciążenie pracą. Tak mi się wydaje. Innego wytłumaczenia nie wyobrażam sobie – mówiła prok. Syguła.

TV Trwam News/RIRM

drukuj