Tarnobrzeska prokuratura przejęła śledztwo ws. działek na Saskiej Kępie

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu będzie kontynuować śledztwo ws. domniemanego przyjęcia korzyści majątkowej przez stołecznych urzędników ws. planu zagospodarowania działek na Saskiej Kępie oraz ws. reaktywacji spółki „Nowe Dzielnice”. Akta sprawy dotarły już do tarnobrzeskiej prokuratury.

Dotychczas śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Regionalna w Warszawie. Przekazanie śledztwa do PO w Tarnobrzegu zapowiedział Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski.

Mówił on niedawno, że sprawy, w których chodzi o spółki reaktywowane w celu przejmowania nieruchomości, będą trafiać do „prokuratury, które prowadziła sprawę reaktywacji spółki Giesche, przejmującej nieruchomości na terenie Śląska”.

Uzasadniał to doświadczeniem tamtejszych prokuratorów i funkcjonariuszy ABW „znających metodologią działania grup przestępczych w tym zakresie”. Akt oskarżenia ws. działań reaktywacji spółki Giesche do sądu skierowała właśnie Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu.

Szef Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu Janusz Woźnik powiedział, że do prowadzenia śledztwa zostanie powołany dwuosobowy zespół prokuratorów.

Dopytywany o szczegóły odpowiedział, że w pierwszej kolejności muszą oni zapoznać się z dokumentami sprawy. Wyjawił, że materiał jest obszerny – akta sprawy liczą ponad 70 tomów.

„Pierwsze informacje będą podawane po zapoznaniu się z aktami sprawy i wyznaczeniu dalszych kierunków prowadzonego postępowania” – powiedział Woźnik.

Śledztwo ws. działek na Saskiej Kępie wszczęto w styczniu br. z zawiadomienia stołecznego radnego Jana Śpiewaka, lidera stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Dotyczy ono próby przejęcia 32 ha nieruchomości na Saskiej Kępie, na której jeden z deweloperów chciał wybudować nową dzielnicę mieszkaniową. Według Śpiewaka administracja prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz miała podejmować kroki w celu przekazania terenu deweloperowi i wówczas – jak podejrzewa stowarzyszenie – mogło dojść do wręczenia korzyści w wysokości 2,5 mln zł.

Media informowały, że radny o możliwej korupcji dowiedział się z wpisu na blogu.

Prokurator Krajowy podkreślał, że w ramach tego postępowania prokuratura będzie badać przede wszystkim przejmowanie przez jedną z reaktywowanych spółek nieruchomości na terenie Warszawy. Dodał, że takie działania prowadzone przez reaktywowane firmy i mające przestępczy charakter, miały już miejsce i dotyczą różnych nieruchomości na terenie Polski.

„Śledztwo dotyczy reaktywacji, a także próby przejęcia gruntów. Fakt ewentualnego wręczenia korzyści majątkowej funkcjonariuszom publicznym jest elementem następczym działania poprzedniego, czyli próby przejęcia gruntu. To są elementy ze sobą ściśle związane” – dodał.

Podstawą śledztwa są artykuły Kodeksu karnego, dotyczące przyjmowania i udzielania osobom pełniącym funkcje publiczne korzyści znacznej wartości. Do korupcji miało dojść, jak wynika z zawiadomienia, w 2008 r. Grozi za to do 12 lat więzienia.

Chodzi o teren ogrodów działkowych przy Saskiej Kępie w rejonie ul. Kinowej, al. Stanów Zjednoczonych oraz al. Waszyngtona. Sprawa ma związek z reaktywacją spółki „Nowe Dzielnice” S.A.; jak pisała m.in. „Rzeczpospolita” spółkę założono w latach 20. ubiegłego wieku. Należała w całości do belgijskiej firmy. Przed wojną posiadała ok. 100 ha ziemi na Kamionku i planowała tam budowę osiedla podobnego do Saskiej Kępy; po II wojnie światowej grunty zostały znacjonalizowane dekretem Bieruta.

Spółkę „Nowe Dzielnice” reaktywowano pod koniec lat 90.; 25 października 1999 r. wystąpiła do Urzędu Dzielnicy Warszawa-Centrum o wszczęcie postępowania w sprawie zwrotu nieruchomości położonej na terenie dzielnicy Warszawa Praga-Południe, a następnie – 8 grudnia 2000 r. – zbyła prawa i roszczenia do działek spółce „Projekt S”. Jak mówił Śpiewak, reaktywowane przedsiębiorstwo domagało się zwrotu nieruchomości, chociaż otrzymało rekompensatę od państwa polskiego jeszcze w PRL, w 1975 roku.

Media pisały, że w 2003 r. Marek Kolarski, wtedy szef Biura Gospodarowania Nieruchomościami miał wydać decyzję zwrotową i teren o wartości co najmniej miliarda złotych oddać za pół miliona złotych w użytkowanie wieczyste prywatnej firmie. Ówczesny prezydent Lech Kaczyński odmówił podpisania aktu notarialnego; zdymisjonował Kolarskiego i zawiadomił prokuraturę. W 2006 r. prezydenturę w Warszawie objęła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Sprawa nadal toczyła się przed sądami administracyjnymi, przez kolejnych kilka lat zapadały wyroki korzystne na zmianę raz dla spółki, raz dla miasta. Według MJN w 2009 r. Naczelny Sąd Administracyjny przypieczętował uchylenie decyzji z września 2003 r. ustanawiającej prawo do użytkowania wieczystego terenu, miasto jednak miało podejmować kroki w celu oddania nieruchomości fikcyjnie reaktywowanej spółce, a jednocześnie – mimo apeli strony społecznej i mieszkańców – nie chciało uchwalić planu zagospodarowania terenu, który uniemożliwiłby zabudowanie terenów zielonych.

Wyrok unieważniający umowę przejęcia roszczeń przez spółkę „Projekt S” zapadł w listopadzie 2016 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

Gronkiewicz-Waltz podawała, że decyzję o zwrocie reaktywowanej spółce nieruchomości, podjęto z upoważnienia ówczesnego prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego. „Przez ostatnie 10 lat trwało postępowanie sądowe o odzyskanie tych gruntów i jednoczesne niepłacenie odszkodowania. Doszło do tego w XI 2016 r.” – napisała. W oświadczeniu dla prasy napisała, że rozważa „podjęcie koniecznych kroków prawnych mających na celu ochronę swych dóbr prawnych”.

PAP/RIRM

drukuj