fot. Monika Bilska

Kolejny pożar fermy norek w ciągu kilku miesięcy. Sz. Wójcik: Pożary zaczynają się w momencie, kiedy zaczynamy głośno mówić o potrzebie zmiany ustawy o ochronie zwierząt

We wtorek w Dębowcu w województwie wielkopolskim spłonęły trzy baraki na fermie norek. Straty szacowane są na ponad półtora miliona złotych. Zginęły także zwierzęta.

To już czwarty taki pożar w gospodarstwach rolnych należących do założyciela Fundacji Polska Ziemia oraz prezesa Instytutu Gospodarki Rolnej Szczepana Wójcika, który hoduje zwierzęta futerkowe.

– To już czwarty pożar w ciągu pięciu miesięcy w naszych gospodarstwach. Był najbardziej dramatyczny, ponieważ oprócz strat sięgających w granicach 1,5 miliona złotych, tym razem żywcem spłonęło kilkaset zwierząt – mówił przedsiębiorca.

Pracownicy fermy próbowali ugasić pożar.

Zniszczeniu uległy jednak trzy baraki. Pożaru nie udało się opanować.

Właściciel ferm przypuszcza, że przyczyną pożaru było podpalenie przez pseudoekologów.

– Zawsze pożary zaczynają się w momencie, kiedy zaczynamy głośno mówić o potrzebie zmiany ustawy o ochronie zwierząt. Podobnie było w zeszłym roku, kiedy głośno jako Instytut Gospodarki Rolnej zaczęliśmy wykazywać nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizacji pseudoekologicznych – podkreślił Szczepan Wójcik.

Spaleniu uległy miejsca, które nie były jeszcze ubezpieczone. Szczepan Wójcik zapowiedział, że sprawa będzie wyjaśniana.

– Mam nadzieję, że kiedyś ta plaga się skończy. Mam nadzieję, że kiedyś osoby odpowiedzialne za pożary zostaną złapane i pociągnięte do odpowiedzialności – akcentował założyciela Fundacji Polska Ziemia.

Prezes Instytutu Gospodarki rolnej zaznaczył, że nie da się zastraszyć i nie zakończy swojej działalności hodowlanej.

 

TV Trwam News

drukuj