fot. PAP

Kolejne problemy wynikają z reformy edukacji

Przedszkolaków jest mniej, niż miejsc w przedszkolach. A wszystko przez obowiązek szkolny dla 6 latków. O sprawie napisała „GW”. Od września ubiegłego roku wszystkie dzieci muszą iść do szkół. W związku z tym, rodzice nie decydują się na zapisy swoich pociech do przedszkoli.

Tym sposobem m.in. w Krakowie zostało po rekrutacji 700 wolnych miejsc i to nawet w śródmieściu. Gdyby ok. 2,5 tys. rodziców nie odroczyło obowiązku szkolnego dla swoich dzieci, tych wolnych miejsc mogłoby być jeszcze więcej.

Podobna sytuacja ma miejsce także w Gliwicach, jednak problem ten ma dużo większy zasięg. Gminy są zmuszone likwidować oddziały przedszkolne, a także zwalniać nauczycieli.

Mirosław Orzechowski, były wiceminister edukacji mówi, że to skutek bezmyślnych działań rządu w sprawie wprowadzenia obowiązku szkolnego 6 latków. Wskazuje też na szereg negatywnych skutków z tym związanych.

Teraz obowiązkową zerówką – tak jak do tej pory były sześciolatki – stają się pięciolatki. Zrodził się nagły, tak gwałtowny paradoks, że rzeczywiście może to doprowadzić do zupełnego zrujnowania sieci przedszkoli – szczególnie w miastach. To nie dziwi – to zaskakuje. Jeżeli robi się coś bezmyślnie, a niestety cały program edukacyjny był pisany absolutnie bez żadnego rozumu, tylko z kalkulacją zysków i to na rozmaitych przestrzeniach. Oby nie stało się tak, że ten krok doprowadzi do kompletnej ruiny, bo nauczyciele zwolnią się z pracy. Już kiedyś przeżywaliśmy likwidację szkolnictwa zawodowego – żeby tylko nie miało to miejsca w przedszkolach, bo będzie to miało druzgocący efekt – podkreślił Mirosław Orzechowski, były wiceminister edukacji.

W 2011 r. Sejm głosami koalicji PO-PSL odrzucił obywatelski projekt, który także zakładał m.in. odstąpienie od wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Z kolei w listopadzie 2013 r. Sejm odrzucił wniosek o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum edukacyjnego. Podpisało się pod nim prawie milion osób.

RIRM

drukuj