Jan Maria Jackowski -polski polityk, pisarz, historyk, poseł na Sejm III kadencji, senator VIII kadencji.

Jak Polaków pozbawić własności

W Polsce znaczna część społeczeństwa jest właścicielem bądź współwłaścicielem nieruchomości. Według danych Eurostatu, na 100 mieszkań w Polsce 69 jest zamieszkałych przez ich właścicieli.

 

Przy czym europejski instytut demoskopijny nie uwzględnia w swoich danych ponad 2,5 mln mieszkań, do których przysługuje prawo spółdzielcze. Polacy coraz częściej są właścicielami, gdyż troska o własny dach nad głową wynika z naszej mentalności i aspiracji. Mamy bowiem z powodu doświadczeń historycznych większy imperatyw do wyrzeczeń w celu uzyskania prawa własności do nieruchomości niż osoby mieszkające w krajach starej UE.
Jesteśmy społeczeństwem na dorobku, nasz kraj był rujnowany przez wojny, Niemców i komunistów, a w wyniku księżycowej gospodarki socjalistycznej w okresie PRL popadliśmy w zacofanie cywilizacyjne i technologiczne. Jednak mimo tych niesprzyjających warunków zdecydowana większość właścicieli dochodziła do własnego domu czy mieszkania kosztem ogromnej determinacji, wyrzeczeń, pomocy rodziny i przyjaciół, budowania całą rodziną przez lata „systemem gospodarczym”, zapożyczenia się na pokolenie. W PRL większość mieszkańców wsi mieszkała we własnych domach, a w miastach proces pozyskiwania na własność nieruchomości w wyniku budownictwa indywidualnego, wykupu mieszkań komunalnych, a następnie przekształcania prawa spółdzielczego, działalności deweloperów przez lata przyniósł lawinowy wzrost grupy właścicieli nieruchomości.
Gdy wreszcie wielu Polaków doszło do własnego M, to w czasach PRL żyli w strachu, że będzie domiar albo konfiskata, a w tak zwanej wolnej Polsce od połowy lat 90. nieustannie słyszą o pracach nad podatkiem katastralnym. Ten podatek naliczany procentowo od wartości nieruchomości przy stawce np. 1 proc. rocznie byłby w polskich realiach podatkiem wywłaszczeniowym. Przecież ludzie doszli do własnego mieszkania lub domu ciężką pracą i wieloletnimi wyrzeczeniami, poza tym inwestowali w nie z dochodów, które już raz zostały opodatkowane, więc taki podatek to w gruncie rzeczy podwójne drakońskie opodatkowanie obywatela. Przeciętne mieszkanie w Warszawie jest wyceniane na 500 tys. zł – 1 proc. to 5000 zł rocznie, czyli konieczność ponoszenia dodatkowo ponad 400 zł miesięcznie kosztów utrzymania mieszkania. Wiadomo, co taki dodatkowy podatek oznacza dla większości gospodarstw domowych – na początek obciążenie hipoteki, a w konsekwencji wywłaszczenie.
I choć kolejne władze dementują zamiar wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości, to ostatnio okazało się, że coś jest na rzeczy, bo rząd PO – PSL w jednym z dokumentów proponuje „zreformowanie systemu podatku od nieruchomości”. Został już powołany przez Donalda Tuska Zespół ds. Rządowego Programu Rozwoju Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach (ZSIN), a więc zdublowany poza księgami wieczystymi państwowy rejestr nieruchomości i ich wartości, który jest podstawowym instrumentem do wprowadzenia podatku katastralnego.
Widzimy, jak rząd Donalda Tuska, który specjalizuje się w oszukiwaniu i grabieniu społeczeństwa (np. emerytury), zabiera się za kolejny obszar. Mocodawcy tego rządu dobrze wiedzą, że bez własności nie ma wolności, i dlatego kombinują jak najlepiej Polaków pozbawić ich mieszkań i domów. Umożliwi to spekulantom z zagranicy masowy wykup nieruchomości za pół darmo, a Polaków zamieni w półniewolniczą biedotę.

drukuj